„Postać Danuty Siedzikówny symbolizuje tragizm i heroizm pokolenia Żołnierzy Niezłomnych, których jedyną winą była miłość do Ojczyzny. Senat Rzeczypospolitej Polskiej, w uznaniu wybitnych zasług i patriotycznej postawy, uroczyście upamiętnia Danutę Helenę Siedzikównę ps. >>Inka<< w 80. rocznicę śmierci” – czytamy w uchwale Senatu RP podjętej 5 sierpnia przez aklamację. Projekt uchwały zgłosiła grupa senatorów ze wszystkich klubów senackich: Halina Bieda (KO), Marek Komorowski (PiS), Grzegorz Fedorowicz (NOWA Polska-Centrum) Waldemar Pawlak (Trzecia Droga), Tomasz Grodzki (KO) Wojciech Skurkiewicz (PiS), Stanisław Karczewski (PiS), Waldemar Witkowski (KKP Lewicy).
Uchwała Senatu Rzeczypospolitej Polskiej
z 5 sierpnia 2026 r.
w 80. rocznicę śmierci Danuty Heleny Siedzikówny ps. „Inka”
28 sierpnia przypada 80. rocznica śmierci Danuty Heleny Siedzikówny ps. „Inka” – sanitariuszki, łączniczki oraz działaczki antykomunistycznego podziemia niepodległościowego.
W grudniu 1943 r. wstąpiła do Armii Krajowej. Po przejściu szkolenia medycznego służyła jako sanitariuszka i łączniczka w 4. szwadronie 5. Wileńskiej Brygady AK, dowodzonej przez mjr. Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszka”. W czerwcu 1945 r. została aresztowana przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa za współpracę z podziemiem, jednak z transportu odbił ją patrol 5. Brygady Wileńskiej. „Inka” natychmiast powróciła do działalności konspiracyjnej. Podczas walk z grupami operacyjnymi UB, MO i KBW niosła pomoc
medyczną rannym partyzantom, a także – kierując się etyką lekarską – rannym milicjantom.
20 lipca 1946 r., w wyniku dekonspiracji, została ponownie aresztowana w Gdańsku podczas wykonywania zadania zakupu leków. Mimo brutalnego śledztwa, bita i poniżana, zachowała niezłomną postawę i nikogo nie
wydała. Na podstawie kłamliwych oskarżeń 3 sierpnia 1946 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał osiemnastoletnią dziewczynę na karę śmierci. Wyrok ten był jawnym mordem sądowym. W ostatnim grypsie do sióstr Mikołajewskich „Inka” napisała słowa, które stały się jej testamentem: Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba. Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 r. Przed strzałem zdążyła wykrzyczeć: Niech żyje Polska! Niech żyje Łupaszka!
Miejsce pochówku bohaterki zostało przez komunistów utajnione. Dopiero we wrześniu 2014 r. zespół Instytutu Pamięci Narodowej odnalazł jej szczątki na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku, gdzie 28 sierpnia 2016 r. odbył się uroczysty pogrzeb państwowy. Już w 1991 r. III Rzeczpospolita unieważniła skazujący ją wyrok. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył ją pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, a Prezydent RP Andrzej Duda mianował na pierwszy stopień oficerski.
Postać Danuty Siedzikówny symbolizuje tragizm i heroizm pokolenia Żołnierzy Niezłomnych, których jedyną winą była miłość do Ojczyzny. Senat Rzeczypospolitej Polskiej, w uznaniu wybitnych zasług i patriotycznej postawy, uroczyście upamiętnia Danutę Helenę Siedzikównę ps. „Inka” w 80. rocznicę śmierci.
Uchwała podlega ogłoszeniu w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”.
***
– Danuta Siedzikówna urodziła się 3 września 1928 r. w Guszczewinie. To jest aktualnie gmina Narewka, powiat hajnowski, województwo podlaskie. Była, można powiedzieć, przedstawicielką takiego symbolicznego pokolenia, które w związku z wybuchem wojny, rozpoczęciem wojny musiało szybko dorosnąć. Musiało szybko dorosnąć, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Musiało podołać tym wszystkim nieprzewidzianym wówczas wydarzeniom związanym z II wojną światową – mówił w Senacie przedstawiciel wnioskodawców senator Marek Komorowski.
– Gdy wybucha II wojna światowa, „Inka” ma 11 lat. Można powiedzieć, aktualnie skończyłaby IV klasę, szłaby do V klasy szkoły podstawowej. Kiedy ma 11 lat i 5 miesięcy, 10 lutego jej ojciec zostaje wywieziony na Sybir, do kopalni złota. Potem wstępuje on do armii Andersa, ale jest tak wycieńczony katorżniczą pracą na Syberii, że nie jest w stanie podjąć działalności jako żołnierz i zostaje komendantem obozu w Teheranie. Jednak z wycieńczenia umiera. „Inka” nigdy nie dowiedziała się o losach swojego ojca – relacjonował przedstawiciel wnioskodawców.
– Matka „Inki” w listopadzie 1942 r. – ponieważ działa w Armii Krajowej – zostaje aresztowana przez Gestapo i poddana brutalnemu śledztwu. W trakcie tego śledztwa zapada na tyfus i zostaje przeniesiona do szpitala więziennego. Wówczas „Ince” udaje się dwukrotnie odwiedzić matkę. Widzi ją pobitą, zmaltretowaną. Matka zostaje rozstrzelana w 1943 r. Ojciec umiera w czerwcu 1943 r. W wieku 15 lat „Inka” zostaje sierotą. Szuka grobu matki, ale nigdy go nie odnajduje. Matka w grypsie przekazanym do córek pisze m.in. takie zdanie: „Dziewczynki, zemstę zostawcie Bogu” – mówił senator Marek Komorowski.
– Po tych wydarzeniach, w grudniu 1943 r., „Inka” wraz ze swoją starszą siostrą Wiesławą wstępuje do Armii Krajowej. Przechodzi szkolenie medyczne i zostaje sanitariuszką. Później pełni również funkcję łączniczki. Bierze udział w różnego rodzaju akcjach Armii Krajowej, jednak nigdy nie strzela, nigdy nie używa broni. Była sanitariuszką, udzielała pomocy. Udzielała pomocy zarówno rannym partyzantom, jak i rannym milicjantom i żołnierzom Armii Ludowej. Przez krótki moment jej dowódcą – to jako ciekawostka, można o tym wspomnieć – był porucznik Leon Bejnar ps. „Nowina”, znany później jako Paweł Jasienica – przypomniał senator.
Po aresztowaniu „Inki” proces był jednodniowy. – Był niezgodny z obowiązującymi wówczas przepisami, bo gdy wykonano wyrok śmierci na „Ince”, „Ince” do pełnoletności, do ukończenia 18 lat życia brakowało 6 dni. Zgodnie z obowiązującym wówczas systemem prawnym osoba niepełnoletnia nie mogła być oskarżona i skazana na karę śmierci. Tym bardziej nie można było takiej kary śmierci wykonać. Na to nie patrzono. Cele były inne – celem było zastraszenie żołnierzy walczących jeszcze w partyzantce, celem było dopadnięcie wszystkich przywódców Armii Krajowej. Śledztwo, jakiemu została poddana, było brutalne. Była poniżana, była bita. Ona to wszystko przetrwała – podkreślał Marek Komorowski.
– Z „Inką” zginął Feliks Selmanowicz ps. „Zagończyk”. Wyrok śmierci wykonywany był przed plutonem egzekucyjnym składającym się z 10 żołnierzy KBW. Każdy z nich miał po sztuk 10 amunicji. Zostały oddane salwy – a stali w odległości 3 kroków od ofiar egzekucji – lecz Inka nie została zastrzelona. W zasadzie nawet nie została raniona, została lekko draśnięta. „Zagończyk” został ranny, ale też nie został zabity. Pluton egzekucyjny nie chciał wykonać wyroku śmierci na „Ince”. Wówczas dowódca plutonu egzekucyjnego strzałem w głowę zabił zarówno „Zagończyka”, jak i „Inkę” – zakończył senator.
– Można powiedzieć: cześć jej pamięci! – dodał. Następnie odczytał treść uchwały.
Marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska otworzyła dyskusję. Po kilku wystąpieniach nastąpił moment uroczysty.
– Proszę wszystkich o powstanie. Stwierdzam, że Senat podjął przez aklamację uchwałę w 80. rocznicę śmierci Danuty Heleny Siedzikówny, pseudonim „Inka” – oświadczyła marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska.
(DK, GN)
Wykorzystano stenogram obrad Senatu
Fot. Senat (screen) i Wikimedia / CC BY-SA 3.0 (kolaż – GN)