Arkadiusz Janowski: Bez nauczycieli żaden system edukacji się nie obroni. Nadzieja w ludziach. Jak zawsze!

Ściągnąłem do naszej szkoły m.in. byłego rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara. Poprowadził lekcje o konstytucji. Robię wszystko, żeby młodzież uczyć otwartości na świat i na potrzeby wszystkich. Uczyć tolerancji. Szkoła nie jest tylko od wkuwania. Uważam, że my, nauczyciele, musimy pokazywać młodzieży, że nie należy się bać.

 

Z Arkadiuszem Janowskim, nauczycielem języka polskiego, historii, filozofii, HiT i WOS w Zespole Szkół w Płotach*, prezesem szkolnego ogniska ZNP, członkiem Oddziału ZNP Gryfice, rozmawia Katarzyna Piotrowiak

Wśród oczekiwań dotyczących poprawy sytuacji w edukacji wybijają się już nie tylko kwestie związane z poprawą płac. Wielu nauczycieli wskazuje, że konieczne jest też odpolitycznienie oraz odejście od presji ideologicznej wywieranej na szkoły. Jakie ma Pan doświadczenia w tej kwestii?

– Kuratorium oświaty i nadzór pedagogiczny kojarzą mi się już tylko z kontrolowaniem i zastraszaniem. Doświadczyłem tego osobiście kiedy m.in. jako przedstawiciel Związku broniłem nauczycielki i dyrektorki szkoły przed kuratorium oświaty w kwestii oceny ich pracy.Taki nadzór kojarzy mi się z eliminacją przeciwników w celu obrony politycznego profilu. Po tych wszystkich latach człowiek ma wrażenie, że kuratoria stały się instytucjami nastawionymi bardziej na kontrolę i nadzorowanie w celu utrzymania wizji konserwatywnej, prawicowej, a nie na wsparcie. Nic dobrego z tego wyniknąć nie mogło. Ja sam, prowadząc lekcje o konstytucji czy o prawach osób LGBT, organizując tęczowe piątki, wiedziałem, że zawsze będzie pewien odzew…

I  był?

– Tęczowe piątki prowadziłem w ramach lekcji, więc dotychczas większych konsekwencji nie poniosłem, ale wiem, że w kuratorium oświaty spoglądano na mnie co najmniej nieufnie. W przypadku nauczyciela to wystarczy.

Ankieta Głosu. Zapraszamy do udziału w głosowaniu!

Nauczycielu, czy opowiadasz się za podziałem obecnego Ministerstwa Edukacji i Nauki na dwa odrębne resorty: edukacji narodowej oraz szkolnictwa wyższego i nauki?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Od 2020 r. zaangażowanie i liczba Pana aktywności rosła. Napisał Pan autodonos i poinformował o tym w mediach społecznościowych: „Zgłaszam ministrowi Czarnkowi moje uczestnictwo w protestach”. Napisał Pan, że angażuje się w Strajk Kobiet, że na lekcjach rozmawia o prawach mniejszości i praworządności. A więc czuł Pan presję.

– Owszem i nadal uważam, że nikt nie ma prawa mnie potępiać, bo szkoła jest od tego, żeby wspierać i edukować wszystkich, a nie wmawiać, że to „ideologia”. Działam zgodnie z prawem i na rzecz uczniów. Osoby LGBT, osoby wykluczone z różnych powodów, takich uczniów w szkołach widzę, wyciągam do nich rękę. Mój odzew ma wyłącznie charakter obywatelski i ludzki.

Kiedy to się zaczęło?

– Po 2017 r.

W ilu protestach i manifestacjach uczestniczył Pan w ostatnich latach?

– Mam na swoim koncie, oprócz strajku nauczycieli, dwa strajki kobiet. Protestowałem również w obronie sądu w Gryficach, chodziłem na spotkania poświęcone konstytucji, praworządności. Jeśli do tego doliczymy jeszcze protesty nauczycielskie, to uzbiera się tego więcej niż dziesięć. W ostatnich latach byłem wyjątkowo aktywny na ulicach oraz w internecie i udało mi się wiele rzeczy zrealizować.

Ściągnąłem do naszej szkoły m.in. byłego rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara. Poprowadził lekcje o konstytucji. Robię wszystko, żeby młodzież uczyć otwartości na świat i na potrzeby wszystkich. Uczyć tolerancji. Szkoła nie jest tylko od wkuwania. Uważam, że my, nauczyciele, musimy pokazywać młodzieży, że nie należy się bać.

Na własnym przykładzie?

– Z pewnością. Oczywiście to wszystko nie było takie proste. Odczułem pewien związany z tym problem, bo przez lata aktywności nie złożyłem dokumentów na dyplomowanie. Wyczuwałem, co w takiej atmosferze może mnie czekać. Dopiero teraz, po październikowych wyborach, odważyłem się wysłać dokumenty dotyczące awansu zawodowego. Tak, mam nadzieję, że coś się zmieni. Mam na myśli te wszystkie sprawy i związane z tym podchody, kiedy broniłem w jednej ze spraw dyrektorki. Skutecznie. Jej ocena negatywna została zamieniona na dobrą i mogła nadal pracować.

Mówi się, że przywrócenie normalności w edukacji nie będzie proste.

– Tak, bo nigdy dotychczas nie było tak, żebyśmy się czuli aż tak bardzo poniżani. Popatrzmy na naszą sytuację po tych ośmiu latach. Pauperyzacja zawodu postępuje, ludzie z trudem się utrzymują. Ja sam pracuję od paru lat na dwóch etatach, bo nie jestem w stanie utrzymać rodziny.

Praca na półtora czy na dwa etaty ma negatywne skutki, m.in. w postaci rosnącego obciążenia nauczycieli. Co jeszcze się z tym wiąże?

– Obniżenie jakości pracy. Coraz trudniej jest prowadzić lekcje na odpowiednim poziomie. Wróciłem o 16.30 z pracy, coś zjadłem i znów siedzę przy pracy, bo następnego dnia mam osiem lekcji. Uczę pięciu przedmiotów w dwóch szkołach. To nie jest bułka z masłem. Mam uczniów od czwartej klasy szkoły podstawowej po piątą w technikum. Rozstrzał ogromny. To jakieś 60-70 godzin pracy w tygodniu.

Co musi się zmienić, żeby nauczyciele poczuli się w szkole lepiej?

– Na pewno wszyscy teraz wyczekują obiecanych podwyżek. One są ważne. Nie każdy może wziąć te dwa etaty, żeby jakoś przeżyć. Nie wszyscy mają uprawnienia do nauczania różnych przedmiotów. Przy jednym przedmiocie trudno jest związać koniec z końcem. Chaos zatrudnieniowy powoduje, że z jednej strony przybywa nauczycieli obciążonych do granic możliwości, z drugiej są jeszcze tacy, którzy muszą krążyć po kilku szkołach, żeby uzbierać etat. Na skraju przetrwania – czy to psychicznego, czy to fizycznego, czy finansowego – jest mnóstwo ludzi. Nastroje są bardzo złe.

Nie ma się co dziwić, że nauczyciele źle oceniają swoją pracę, że są zniechęceni. To może przytłaczać. Wyobraźmy sobie, że po 20 latach pracy zarabiają 200-400 zł więcej niż minimalna krajowa. Co mają o tym myśleć?

Pensje są ważne. Co jest na drugim miejscu w tych oczekiwaniach?

– Potrzeba nam wytchnienia, poczucia, że my też jesteśmy obywatelami, którzy mają swoje prawa i swobody. W szkołach potrzebne są poważne zmiany. Odchudzenie podstawy programowej, zastanowienie się, z jakich przedmiotów można zrezygnować, a jakie wprowadzić. Na pewno potrzeba edukacji prawnej, edukacji seksualnej z prawdziwego zdarzenia. Musimy przemyśleć nauczanie języka polskiego, bo tutaj wszystkiego jest za dużo. Namówić dziecko w ósmej klasie do przeczytania „Quo vadis” to misja nierealna.

Musimy to przemyśleć, spojrzeć na to wszystko pod kątem możliwości uczniów. Zadania domowe z pięciu – sześciu przedmiotów dziennie? To już nie ten kierunek.

Pan nie zadaje zadań domowych z języka polskiego?

– Od jakiegoś czasu nie zadaję, staram się wszystko robić na lekcji. Na języku polskim to jest trudne wobec przeładowania podstawy programowej. Można jednak ograniczyć zadania domowe do przedmiotów, które uczniowie będą zdawali na egzaminie ósmoklasisty oraz na maturze. To trzeba zrobić, bo nie możemy dłużej się czuć jak więźniowie systemu, który powstał w wyniku tzw. reformy Anny Zalewskiej.

W miesiąc czy dwa tego nie zmienimy, ale bez wątpienia będzie to jedno z najważniejszych zadań, jakie stoi przed nowym ministrem edukacji.

Na co Pan liczy najbardziej po przejęciu władzy przez nową ekipę?

– Na to, że edukacja stanie się dla partii tworzących rząd jednym z priorytetów. Na to, że nie skończy się tylko na obiecanych podwyżkach, ale że w kolejnym etapie zmian nasze wynagrodzenia zostaną powiązane ze średnią krajową, co postuluje ZNP. Oczekuję, że rozpocznie się systemowe przeglądanie podstaw programowych.

Jak wspomniałem, musimy większy nacisk położyć na edukację obywatelską. Porządki po PiS powinny być gruntowne. Jest dużo do naprawy. Oczywiście przy naszym współudziale.

(…)

To na koniec – dlaczego należy się liczyć ze słowem nauczycieli?

– Nauczyciele z doświadczeniem tworzą szkołę. Możemy mieć w niej setki komputerów, tablic interaktywnych, drukarek 3D, ale jeśli nie będziemy mieli w niej myślących, mądrych nauczycieli, pracujących w duchu autonomii, to żaden system edukacji się nie obroni. Nadzieja w ludziach. Jak zawsze.

Dziękuję za rozmowę.

*Arkadiusz Janowski uczy także w Szkole Podstawowej w Żabowie

Przedstawiamy fragmenty wywiadu opublikowanego w GN nr 46-47  z 15-22 listopada br.  Całość w wydaniu drukowanym i elektronicznym – https://e.glos.pl 

Fot. Archiwum prywatne