Hejt, challenge, radykalizacja. Martyna Różycka z Dyżurnet.pl: Budujmy więzi, zaufanie, zrozumienie, bądźmy czujni

Schemat jest jeden. Z niedawnego raportu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę na temat przemocy rówieśniczej w szkołach, tej fizycznej i tej internetowej, wynika, że im bardziej zżyty, empatyczny zespół klasowy, im bardziej przyjazne warunki w szkole i klasie, tym mniej jest przemocy i cyberprzemocy. Budujmy więzi w małych społecznościach, budujmy zaufanie, zrozumienie, bądźmy czujni, gdy ktoś jest osamotniony. Chodzi o to, by każdy młody człowiek miał wokół siebie życzliwych mu ludzi, do których ma zaufanie. To nas może uratować.

Z Martyną Różycką, kierowniczką Działu Reagowania na Nielegalne Treści Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej – Państwowego Instytutu Badawczego (NASK), rozmawia Jarosław Karpiński

Co wynika z analizy internetu i zgłoszeń, które trafiają do Dyżurnet.pl* w ostatnich tygodniach?  Czy ich liczba istotnie się zwiększyła? Może pojawiły się nowe niepokojące symptomy dotyczące przemocy rówieśniczej, alienacji, wykluczenia społecznego, zdrowia psychicznego wśród nastolatków, które mogły doprowadzić do serii ostatnich ataków w szkołach?

– Od miesięcy widzimy w zgłoszeniach, które do nas trafiają, radykalizację nastrojów wśród młodzieży. Na różnych poziomach widać też, że przemoc staje się dla nastolatków coraz bardziej atrakcyjna, niektórzy nawet gloryfikują ją w sieci. Mam na myśli fascynację przemocą obecną w podcastach, filmach, serialach pokazujących true crime. One są bardzo modne i mogą prowadzić do gloryfikacji radykalnych zachowań. Natomiast w tym momencie policja nie potwierdza powiązań między takimi zainteresowaniami czy działalnością grup internetowych gloryfikujących przemoc a sprawcami przemocy szkołach. I czekamy na dalsze analizy policji.

Natomiast w NASK otrzymujemy mnóstwo zapytań, tysiące screenów treści z internetu i widzimy, szczególnie w grupach szkolnych, w grupach rodziców, że ich użytkownicy szukają wiarygodnych źródeł informacji, potrzebują wsparcia i sięgają po to wsparcie. I to jest bardzo budujące. Bardzo zależy nam na tym, żeby ludzie oprócz tego, co widzą i czytają w mediach społecznościowych, sięgali po zewnętrzne, rzetelne źródła informacji, np. z lokalnych jednostek policji. Ważne jest też to, by w miarę swoich możliwości weryfikowali informacje, nie podawali dalej tych, które nie są sprawdzone. Również środowiska szkolne w takich dramatycznych sytuacjach, z jakimi mamy ostatnio do czynienia, powinny czerpać informacje wyłącznie z serwisów służb oraz oficjalnych serwisów.

To może wyjaśnijmy, kto, kiedy i po co może się zgłaszać do Dyżurnet.pl? Z jakimi zagrożeniami w sieci mają Państwo najczęściej do czynienia?

– Zespół Dyżurnet.pl przede wszystkim reaguje na zgłoszenia związane z seksualnym wykorzystaniem osób małoletnich. Chodzi np. o zdjęcia i filmy dokumentujące seksualne wykorzystanie dziecka (child sexual abuse materials – CSAM) oraz przeróbki AI, w których uwidocznione jest dziecko w seksualnym kontekście. Druga grupa zgłoszeń jest związana z szeroko pojętymi patotreściami w sieci, które są szkodliwe, nielegalne, ale niestety, są kierowane do dzieci i młodzieży i bywają popularne i atrakcyjne wśród nastolatków.

Dlaczego warto do Was zgłaszać takie treści?

– Dlatego, że jesteśmy w ciągłym kontakcie z policją i zgłaszamy do odpowiednich komórek zawiadomienia o treściach nielegalnych. Jeśli mamy do czynienia z treściami, które są szkodliwe, kontaktujemy się z administratorami platform internetowych, próbujemy interweniować i wpływać na nich, by blokowali tego typu materiały, ich promocję, widoczność, blokowali użytkowników. A następnie, gdy widzimy już pewną skalę zjawiska, trendy w sieci, jesteśmy w stanie to przełożyć na rekomendacje m.in. dla szkół, dla edukatorów, dla rynku internetowego. A więc analizujemy różne niepokojące zjawiska w sieci, ale na analizie się nie kończy, bo próbujemy znaleźć rozwiązania na różnych poziomach, żeby je ograniczać, żeby ich negatywne skutki były jak najmniej dotkliwe społecznie.

„Zanim coś wydarzy się w realu, zareaguj w sieci!” Wystartowała wspólna kampania ZNP, Ministerstwa Cyfryzacji i NASK dotycząca zagrożeń w internecie

Skąd się według Pani wzięła radykalizacja nastrojów wśród młodych ludzi, moda np. na patostreamy, brutalizację, kult siły, epatowanie przemocą?

– Na wielu płaszczyznach i poziomach mamy do czynienia z eskalacją. Widzimy np. brutalizację treści pornograficznych obecnych w internecie. Ich odbiorcy potrzebują coraz silniejszych bodźców, aby wywołało to u nich oczekiwany efekt. Jeśli mówimy o osobie dorosłej, to taki proces następuje wolniej, ale gdy mówimy o młodzieży, o osobowościach, umysłach, które się dopiero rozwijają, to takie zjawisko następuje gwałtownie. Dlatego tak ważne jest, żeby dzieci nie miały kontaktu z tego typu treściami, bo tracą z pola widzenia normę społeczną i trudno jest im wrócić do równowagi psychicznej i emocjonalnej. To, co oglądają w internecie, często potem przekładają na swoje życie. W związkach romantycznych oczekują np. silnych, a nawet przemocowych bodźców, znanych im z pornografii.

Widzimy w naszych analizach, ale również analizach prowadzonych przez zagraniczne ośrodki, że młodzi ludzie są atrakcyjni dla przestępców i ze względu na łatwość manipulacji zostali celem. W skrajnych przypadku mogą być szantażowani, jeśli nie chcą popełnić przestępstwa.

Kolejną przyczyną radykalizacji jest moda. Oferta popularnych platform streamingowych jest bardzo uboga, jeśli chodzi np. o filmy edukacyjne, dokumenty o naukowcach, ludziach kultury, ale za to jest bardzo bogata w filmy i dokumenty np. o seryjnych mordercach. Popkultura kształtuje wrażliwość młodych ludzi. Nie będzie oczywiście tak, że wszystkie nastolatki zaczną czerpać wzorce z zachowań seryjnych morderców, ale gołym okiem widać deficyt pozytywnych postaw w mediach. Wyraźnie brakuje przeciwwagi. A promując pozytywny przekaz, budujemy bezpieczeństwo w internecie.

(…)

Po serii ataków w szkołach w mediach społecznościowych krążyły niepokojące informacje o rzekomych planach kolejnych aktów terroru. Pogłoski o tzw. krwawym piątku wywołały obawy wśród rodziców i uczniów. Jak rozmawiać z młodymi ludźmi o tym, co się dzieje, żeby nie siać paniki?

– Zaczęłabym od rozmów w szkołach i domach. Do tej pory obecność funkcjonariuszy w placówce oświatowej była z reguły ewenementem, więc ich nagłe pojawienie się przed budynkiem, czy na korytarzu szkolnym raczej nie budowało poczucia spokoju i bezpieczeństwa. Myślę, że powinniśmy przede wszystkim sprawdzić, co dzieci wiedzą i jak sobie z tym radzą emocjonalnie. Sygnały, które do nas docierają od uczniów, od ich rodziców, pokazują, że wybuchła panika. Dzieci nie wiedziały, co się dzieje, czy są bezpieczne, na co powinny zwracać uwagę i co mają zrobić, jeśli coś je zaniepokoi. Przekazy budowały poczucie zagrożenia, które przychodzi od kolegi czy koleżanki, od dzieci które są wokół nich. W grupach klasowych próbowały żartować, wysyłały sobie różne fejkowe informacje. To nasilało poczucie lęku i wyzwalało wiele negatywnych emocji. Może być tak, że nastolatek, który reaguje na tę sytuację żartami z ataków w szkołach, radzi sobie w ten sposób ze stresem, z napięciem. I to jest naturalne, ale też może być potencjalnie groźne. Innego nastolatka może to w ogóle nie obchodzić. Musimy spróbować wejść trochę w świat naszego dziecka.

Chciałabym też zwrócić uwagę na profilaktykę. Schemat jest jeden. Z niedawnego raportu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę na temat przemocy rówieśniczej w szkołach, tej fizycznej i tej internetowej, wynika, że im bardziej zżyty, empatyczny zespół klasowy, im bardziej przyjazne warunki w szkole i klasie, tym mniej jest przemocy i cyberprzemocy. Budujmy więzi w małych społecznościach, budujmy zaufanie, zrozumienie, bądźmy czujni, gdy ktoś jest osamotniony. Chodzi o to, by każdy młody człowiek miał wokół siebie życzliwych mu ludzi, do których ma zaufanie. To nas może uratować.

Polskie szkoły do tej pory były raczej postrzegane jako bezpieczne. To w innych krajach dochodziło do aktów przemocy. W głośnym, inspirowanym autentycznymi wydarzeniami filmie „Słoń” z 2003 r., a więc jeszcze sprzed ery social mediów, nastoletni sprawcy przed dokonaniem zbrodni w szkole grają godzinami w brutalne gry, w których strzela się do ludzi.

– Badania nie potwierdzają, że u nastolatków, którzy namiętnie grają w gry, wzrasta poziom agresji. Często widać raczej odwrotną korelację. Musimy być czujni, żeby nie mylić przyczyn ze skutkami, a skutków z efektem ubocznym. Nawiążę jeszcze do plotek o rzekomym internetowym challenge’u wśród polskich nastolatków. Te plotki wywołały panikę, ale zamiast jej ulegać, spróbujmy wyciągnąć z tego jak najwięcej wniosków i odrobić lekcje na różnych poziomach: szkolnym, rodzinnym, systemowym, żebyśmy jak najwięcej się nauczyli.

Dziękuję za rozmowę.

*Zespół Dyżurnet.pl działa w Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej – Państwowym Instytucie Badawczym. Przyjmuje zgłoszenia o nielegalnych treściach w internecie i jest częścią Krajowego Systemu Cyberbezpieczeństwa oraz realizuje zadania programu Komisji Europejskiej Safer Internet. Kapituła Konkursu Nauczyciel Roku przyznała NASK honorowy tytuł Inicjatywy Edukacyjnej Roku 2026 za działalność Dyżurnet.pl

Przedstawiamy skróconą wersję wywiadu opublikowanego w Głosie Nauczycielskim nr 42-43 z 14-21 października br. Całość w wydaniu drukowanym i elektronicznym (e.glos.pl)

Na zdjęciu: Martyna Różycka podczas konferencji prasowej na temat kampanii „Zanim coś wydarzy się w realu, zareaguj w sieci” (29 października br.). Fot. NASK

Nr 42-43/14-21 października 2026

POBIERZ PLAKAT KAMPANII DO WYDRUKU:
– https://www.nask.pl/media/2026/10/Kampania-Glos_Plakat_A4_czarno-bialy.pdf
– https://www.nask.pl/media/2026/10/Kampania-Glos_Plakat_A4_kolor.pdf

Pamiętaj! Każde zgłoszenie ma znaczenie. W Dyżurnet.pl działa zespół analityków, którzy przyjmują zgłoszenia od instytucji i internautów.