Czwartkowe sprawozdanie sejmowej komisji edukacji i nauki o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy – Karta Nauczyciela ws. podniesienia wskaźnika służącego obliczaniu średniego wynagrodzenia dla nauczycieli początkujących stało się przyczynkiem do debaty na temat wynagrodzeń nauczycieli w ogóle. Obserwatorzy musieli mieć poczucie dojmującego déjà vu, tylko polityczne role się odwróciły.
Przedstawiciele „wczorajszej” koalicji, a dzisiejszej opozycji spod znaku prawicy (głównie PiS i Rozwoju Plus) pochylali się z namaszczeniem nad kondycją i prestiżem zawodu, upominali się o projekt obywatelski ZNP „Godne płace…” i zgłosili poprawki o 10 i 14 procentowych podwyżkach dla nauczycieli w przyszłym roku.
A obecna koalicja rządząca („wczorajsza” opozycja) przekonywała, jak wiele zyskali nauczyciele od początku jej rządów. Średnie pensje nauczycieli – jak przekonywał wiceminister edukacji Henryk Kiepura – w porównaniu do 2023 roku mają w przyszłym roku wzrosnąć aż o 44,8 proc.
I tylko nauczyciele śledzący debatę na żywo (notabene poselskie ławy świeciły pustkami) kręcili zapewne głowami z niedowierzaniem.
Ale zacznijmy od początku. Pretekstem do debaty o wynagrodzeniach w oświacie stał się techniczny projekt zakładający podniesienie w Karcie Nauczyciela do 122,7696 proc. wskaźnika służącego obliczaniu średniego wynagrodzenia dla nauczycieli początkujących.
Jest to zmiana, która porządkuje przepisy po tym, jak w 2024 r. podwyżka dla nauczycieli początkujących wyniosła 33 proc., a dla reszty nauczycieli 30 proc. Od tamtego czasu rządzący co roku korygują w tzw. ustawie okołobudżetowej wskaźnik wzrostu płac dla nauczycieli początkujących, aby zapewnić im waloryzację na takim samym poziomie, jak waloryzacja dla pozostałych nauczycieli.
Dokument nie wprowadza więc rewolucyjnych zmian w wynagrodzeniach. Jego przyjęcie i wprowadzenie w życie zapewni, że rządzący nie będą musieli dodawać co roku do tzw. ustawy okołobudżetowej przepisu zapewniającego dodatkowy wzrost tzw. średniego wynagrodzenia nauczyciela początkującego. A początkujący, podobnie jak mianowani i dyplomowani dostaną w 2027 roku 3 proc. waloryzację.
Przypomnijmy, że ZNP pozytywnie ocenił trwałe podniesienie wskaźnika średniego wynagrodzenia nauczyciela początkującego. Negatywnie zaopiniował jednak projekt nowelizacji Karty Nauczyciela w obecnym brzmieniu, ponieważ utrwala on nadmierne spłaszczenie wynagrodzeń między nauczycielami początkującymi a mianowanymi.
Drugie czytanie rządowego projektu stało się jednak dla polityków opozycji i koalicji pretekstem by pokazać przed wyborcami, jak bardzo dbają o nauczycieli.
– To tylko malutki plasterek na gigantyczną ranę – komentował projekt noweli KN Zbigniew Dolata z PiS i upominał się o jak najszybsze … procedowanie inicjatywy obywatelskiej ZNP „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli”, który zakłada powiązanie wynagrodzeń nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce.
Jak wyliczał Dolata, gdyby projekt ZNP został przyjęty, „to dzisiaj, w roku 2026, nauczyciel stażysta zarabiałby około 7 tys. 900 zł, kontraktowy – około 8 tys. 800 zł, mianowany – około 11 tys. zł, a dyplomowany – 13 600 zł”. – Zarabiałby, ale nie zarabia. Dlaczego? Dlatego, że ten projekt pokrywa się kurzem, bo leży w podkomisji, która nie pracuje – ocenił.
Poseł PiS przypominał nawet słowa Donalda Tuska wypowiedziane podczas Zjazdu Krajowego ZNP: „Zobowiązuję się, że przyspieszymy prace nad projektem obywatelskim, nie będzie już zwłoki” i zapowiedział złożenie poprawek do noweli KN dotyczących podwyżek od 2027 roku dla nauczycieli początkujących o 14 proc. a dla nauczycieli mianowanych i dyplomowanych o 10 proc.
Posłanka Marzena Machałek (Rozwój Plus), była wiceminister edukacji w rządzie PiS wyjaśniła, że jej poprawka przewiduje „zdecydowane podniesienie wskaźnika średniego wynagrodzenia nauczycieli początkujących, a także zwiększenie wskaźników dla nauczycieli mianowanych i dyplomowanych – o 10 proc.” – Chcemy przede wszystkim poprawić sytuację finansową wszystkich nauczycieli – dodała.
Politycy koalicji rządowej rytualnie przypominali w odpowiedzi „rekordowe” 30 i 33 proc. podwyżki dla nauczycieli z 2024 roku.
– Żałosne są te jęki posłów prawicy. W sumie nauczyciele dostali od was kilka procent podwyżki, my daliśmy 33 proc – mówiła Elżbieta Gapińska (KO). – Dawaliście pieniądze na Willę Plus, a nie na wsparcie nauczycieli – podkreśliła. – PiS szczuł na nauczycieli, dzisiaj powinien milczeć albo przeprosić – wtórował jej Krzysztod Grabczuk (KO)
– Jako były dyrektor szkoły wiem ile kosztuje znalezienie dobrego nauczyciela i zatrzymanie go w szkole – mówił Marcin Józefaciuk, poseł niezrzeszonym, który wyliczył, że waloryzacja dla nauczyciela początkującego w 2027 roku wyniesie realnie 50 zł brutto. Pytał też, podobnie jak kilku innych posłów, co dalej z projektem ZNP „Godne płace…”?
– Chciałabym, żebyśmy wrócili do rozmów o systemowych zmianach – podkreśliła Dorota Olko z Lewicy.
Dyskusję podsumował Henryk Kiepura, wiceminister edukacji. Przypomniał, że obywatelski projekt ustawy ZNP „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli” został złożony w Sejmie 18 listopada 2021 r (od tego czasu jest mrożony), a w czasach rządów PiS (4 lutego 2022 roku) gabinet premiera Mateusza Morawieckiego… negatywnie go zaopiniował.
Kiepura bronił jednak przede wszystkim polityki MEN i obecnego rządu wobec nauczycieli. Przedstawił wyliczenia MEN dotyczące tego jak kształtowały się średnie wynagrodzenia nauczycieli w latach 2023-2026. Według jego słów w 2027 roku średnie zarobki nauczycieli początkujących będą o 48, 2 proc. wyższe niż w 2023, a mianowanych i dyplomowanych o 44,8 proc.
Wyjaśnijmy od razu, że średnie wynagrodzenie nauczycieli, na które tak często powoływał się też szef Przemysław Czarnek, szef MEN w czasach PiS, to teoretyczna konstrukcja prawna składająca się z wielu elementów, których część nawet nie jest wynagrodzeniem, jak odprawy emerytalne i rentowe. Średnie wynagrodzenie jest przez to sztucznie zawyżone. Średnie wynagrodzenie nauczycieli to nie średnia, którą znamy z lekcji matematyki.
Jako że do projektu ustawy o zmianie ustawy – Karta Nauczyciela ws. podniesienia wskaźnika służącego obliczaniu średniego wynagrodzenia dla nauczycieli początkujących zostały zgłoszone liczne poprawki został on odesłany do komisji edukacji.
Nie ma jednak co liczyć na to, że większość rządowa przychylnie odniesie się do poprawek opozycji.
Już w środę poseł Marcin Józefaciuk zgłosił na posiedzeniu sejmowej komisji edukacji korzystną dla nauczycieli poprawkę do ustawy Karta Nauczyciela.
Zaproponował podwyższenie wskaźnika:
>> nauczycieli mianowanych ze 144% do 149%
>> nauczycieli dyplomowanych ze 184% do 190%.
Poprawkę odrzucono bez merytorycznego uzasadnienia – tak poseł wnioskodawca komentuje wynik głosowania.
Sejmowa komisja edukacji liczy 34 członków. W głosowaniu uczestniczyło 20 parlamentarzystów (5 za, 15 przeciw), 14 osób nie głosowało. Za poprawkami korzystnymi dla nauczycieli: PiS i Rozwój Plus. Przeciw były KO, Lewica, Centrum i Polska 2050.
„Poprawkę zgłosiłem jako wniosek mniejszości. Będzie głosowane w piątek. Może pójdą po rozum do głowy. I tak takie zwiększenie to nie realna podwyżka, a na waciki, ale nawet tego nie chcą zapewnić. Cóż szkodzi obiecać” – komentował Józefaciuk na Facebooku.
(GN)
MEN: Obywatelski projekt ZNP „Godne płace…” za drogi dla państwa. „Analizujemy inne możliwości”