Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę budżetową na 2026 r. Jednocześnie zdecydował o skierowaniu jej do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Zakończenie prac nad budżetem ma istotne znaczenie dla nauczycieli, bo zaczynają biec terminy dotyczące 3 proc. waloryzacji wynagrodzeń. Zgodnie z art. 30 ust. 11 Karty Nauczyciela podwyższenie wynagrodzeń dla nauczycieli następuje nie później niż w ciągu trzech miesięcy po ogłoszeniu ustawy w Dzienniku Ustaw z wyrównaniem od 1 stycznia. Wcześniej szefowa MEN Barbara Nowacka musi podpisać rozporządzenie w sprawie wysokości minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli (tzw. rozporządzenie płacowe).
– Podpisuję budżet – by chronić stabilność państwa – i kieruję go do Trybunału Konstytucyjnego – by chronić przyszłość Polski. Podpisuję, dlatego, że brak budżetu nie rozwiązałby żadnego z problemów, przed którymi stoimy. Byłoby to natomiast ryzykiem dla stabilności i przewidywalności spraw państwa – powiedział Karol Nawrocki w nagraniu udostępnionym przez KPRP. Dodał, że jego zdaniem jest to budżet chaosu, niespełnionych obietnic z kampanii wyborczej i zawiedzionych oczekiwań Polaków.
Tłumaczył też, że nie chce dopuścić do tego, by jego decyzja stała się pretekstem do „kolejnej fałszywej narracji o blokowaniu pieniędzy oraz by brak podpisu pod budżetem „stał się alibi dla bezczynności rządu”.

Wcześniej premier Donald Tusk przekonywał, że nawet bez podpisu prezydenta budżet byłby realizowany. Szef rządu ocenił, że gdyby Karol Nawrocki wysłał budżet na 2026 rok do Trybunału Konstytucyjnego, to „sytuacja w praktyce się nie zmieni”. – Jeśli prezydent podpisze budżet, uznam to nawet nie za dobry gest, tylko coś normalnego. Jeśli nie podpisze, uznam to za złośliwą, niepotrzebną fanaberię, ale to niczego nie zmieni – komentował premier.
Wyjaśnijmy, że prezydent mógł ustawę budżetową podpisać albo odesłać do Trybunału Konstytucyjnego (po jej podpisaniu albo bez złożenia podpisu). Nie mógł jej jednak zawetować.
9 stycznia Sejm rozpatrzył uchwałę Senatu wprowadzającą poprawki do ustawy budżetowej na rok 2026. Senat zaproponował łącznie 10 poprawek, obejmujących zarówno przesunięcia środków między instytucjami, jak i korekty struktury wydatków. Posłowie poparli wszystkie poprawki Senatu. Nie było wśród nich zmian istotnych z punktu widzenia nauczycieli i oświaty.
Ustawa budżetowa trafiła na biurko prezydenta 13 stycznia (Karol Nawrocki miał 7 dni na podjęcie decyzji). Budżet podpisał 19 stycznia (w poniedziałek wieczorem)
Co z 3 proc. waloryzacją dla nauczycieli ?
Szczegóły dotyczące zwiększenia stawek nauczycielskich będą znane dopiero po opublikowaniu przez MEN projektu tzw. rozporządzenia płacowego. Stanie się to po opublikowaniu budżetu w Dzienniku Ustaw (zapewne nastąpi to w ciągu liku dni)
Po opublikowaniu przez minister edukacji projektu rozporządzenia płacowego muszą się odbyć konsultacje oraz uruchamiana jest procedura uzgodnieniowa (negocjacje płacowe z partnerami społecznymi).
Podwyższone pensje, wraz z wyrównaniem od początku roku, będą musiały zostać wypłacone w terminie nie dłuższym niż trzy miesiące od momentu opublikowania ustawy budżetowej
Przypomnijmy, że kwota bazowa dla nauczycieli w 2026 r. ma wynieść 5 597,86 zł. W stosunku do obecnej kwoty bazowej (5 434,82 zł) oznacza to wzrost o 163,04 zł ( 3 proc.).
Można więc przyjąć, że minimalne stawki wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli z wykształceniem wyższym i przygotowaniem pedagogicznym wzrosną w 2026 roku od 151 do 186 złotych brutto w zależności od stopnia awansu zawodowego i grupy zaszeregowania. Wzrost stawek nie ma więc charakteru podwyżki lecz stanowi waloryzację o prognozowany wskaźnik inflacji.
W ubiegłym roku ministra edukacji podpisała rozporządzenie płacowe dopiero w połowie marca, zresztą po formalnym apelu- monicie ZNP w tej sprawie (projekt trafił do konsultacji 5 lutego 2025).
Jak to wyglądało rok temu?
„Ministerstwo Edukacji Narodowej skierowało do publikacji w Dzienniku Ustaw rozporządzenie w sprawie wysokości minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli w 2025 r., podpisane 11 marca br. przez Minister Edukacji Barbarę Nowacką i 18 marca br. przez Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk” – napisano wtedy w specjalnym komunikacie MEN. Resort ogłosił informację na ten temat 18 marca.
Wcześniej ówczesny prezydent Andrzej Duda także zdecydował się na podpisanie ustawy budżetowej na 2025 rok ale jednocześnie skierował część przepisów do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej.
Ale pięcioprocentowa waloryzacja wynagrodzeń nauczycieli i pracowników tzw. budżetówki (o wskaźnik inflacji) w 2025 roku była już ostrym hamowaniem wzrostu płac po podwyżkach z 2024 r. (o 33 i 30 proc. dla nauczycieli i o 20 proc. dla pracowników sfery budżetowej). Teraz będzie jeszcze gorzej.
Co jest w budżecie na 2026?
Ustawa budżetowa na 2026 r. zakłada, że wydatki państwa wyniosą 918,9 mld zł, a deficyt budżetowy ukształtuje się na poziomie 271,7 mld zł. Dochody budżetu państwa zaplanowano na poziomie 647,2 mld zł. Wpływy z VAT mają wynieść 341,5 mld zł, natomiast 103,3 mld zł budżet ma uzyskać z akcyzy, 80,4 mld zł z podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) oraz 32 mld zł z podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT). Relacja państwowego długu publicznego do PKB ukształtuje się na poziomie 53,8 proc., poniżej progu ostrożnościowego 55 proc. określonego w ustawie o finansach publicznych.
Państwo przeznaczy rekordową kwotę ponad 200 mld zł na obronę narodową, co stanowi 4,81 proc. PKB (wzrost o wzrost o 13,5 mld zł w porównaniu z 2025 r.). Środki te mają być przeznaczone na modernizację armii i wsparcie systemu bezpieczeństwa. Na ochronę zdrowia trafi 247,8 mld zł, co stanowi 6,81 proc. PKB, a priorytetem będą inwestycje w infrastrukturę medyczną i kadry. Na drogi i kolej przeznaczono 20,1 mld zł z budżetu państwa.
Prognozowany wzrost PKB ma wynieść w ujęciu realnym o 3,5 proc., a nominalnym o 6,6 proc. Przyjęto, że średnioroczny wskaźnik wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych (inflacja) wyniesie 3 proc.
Prognozowane przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej ma wynieść w 2026 r. 9420 zł brutto, co oznacza wzrost o 6,4 proc. Oznacza to, że przeciętne wynagrodzenie będzie rosło szybciej niż płace nauczycieli.
Jest to o tyle istotne, że Związek Nauczycielstwa Polskiego domaga się powiązania wysokości wynagrodzeń nauczycielskich właśnie z przeciętnym wynagrodzeniem. Niestety, obywatelski projekt ustawy ZNP został „zamrożony” w sejmowej podkomisji nadzwyczajnej. Rządzący od kilku miesięcy obiecują, że projekt zostanie uchwalony i wejdzie w życie w 2027 r. Jednak w ostatnich wypowiedziach nie wspominają już o powiązaniu płac nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem, lecz z bliżej nieokreślonym wskaźnikiem makroekonomicznym.
Szkolnictwo wyższe też bieduje
13 stycznia do konsultacji publicznych trafił projekt rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego zmieniającego rozporządzenie w sprawie wysokości minimalnego miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego dla profesora w uczelni publicznej w 2026 roku.
MNiSW podniosło minimalne wynagrodzenie profesora o 3 proc. – z 9370 zł do 9650 zł brutto. Decyzja ta ma kluczowe znaczenie dla całego sektora szkolnictwa wyższego.
Podwyżkę wymusiła niejako podwyżka płacy minimalnej – od pensji profesora zależą wynagrodzenia innych pracowników uniwersytetu. Bez zwiększenia pensji profesora, asystenci zarabialiby mniej niż wynosi najniższa krajowa, która od 1 stycznia wynosi 4806 zł brutto.
Po podwyżce nauczyciele akademiccy zarobią: profesor – 9650 zł brutto, profesor uczelni (83 proc. wynagrodzenia profesora) – 8009 zł brutto; adiunkt (73 proc. wynagrodzenia profesora) – 7044 zł brutto; inny nauczyciel akademicki (50 proc. wynagrodzenia profesora) – 4825 zł brutto. Oznacza to, że asystenci zarobią obecnie o 19 zł (sic!) więcej niż minimalna krajowa.
(GN)
Senat przyjął ustawę budżetową na 2026 rok z poprawkami. Teraz budżet wróci do Sejmu