ZNP o płacach nauczycieli. „3-proc. wzrost jest upokarzający”, „dość polityki w edukacji”, „obietnic należy dotrzymywać!”

– Jak nauczyciele mają angażować się w realizację sztandarowej reformy MEN „Kompas Jutra” mając świadomość, że proponowany w tym roku wzrost wynagrodzeń jest na poziomie inflacji i to w sytuacji, gdy innym grupom zawodowym wynagrodzenia rosną o 8 procent? – pytał prezes ZNP Sławomir Broniarz podczas piątkowej konferencji prasowej. – Skoro minister finansów deklaruje, że pensje nauczycieli będą rosły „w miarę możliwości”, to nauczyciele będą wdrażać reformę „Kompas Jutra” również „w miarę możliwości”. Sami tak mówią – dodała Urszula Woźniak, wiceprezes ZG ZNP.

Jak podkreślił prezes ZNP, proponowany wzrost wynagrodzeń na 2026 rok „rozgrzewa umysły, podnosi ciśnienie i temperaturę u nauczycieli”. – Ta skala „podwyżek”, które mają być przedmiotem spotkania 17 lutego w MEN, absolutnie nie zyskuje aprobaty w środowisku nauczycielskim i to z powodów oczywistych. Skala wzrostu płac jest symboliczna – ocenił.

Przypomniał, że rząd niedawno pochwalił się, że przecięte wynagrodzenie w IV kwartale 2025 roku wyniosło prawie 9200 zł (9197, 79 zł). Stawki, które proponuje MEN, są dalekie do tego poziomu. – Gdybyśmy spróbowali przeprowadzić tutaj estymację w odniesieniu do przeciętnego wynagrodzenia zasadniczego nauczyciela, nawet uwzględniając 20 proc. dodatek stażowy, to wychodzi mniej więcej 6 870 zł. To jest to przeciętne wynagrodzenie nauczyciela, które wynika z tabeli zaszeregowań – zaznaczył prezes ZNP.

Zwrócił uwagę, że system wynagradzania nauczycieli zbudowany jeszcze w ubiegłym wieku absolutnie nie przystaje do obecnej rzeczywistości edukacyjnej, bo uwzględnia całą masę parametrów, które zaciemniają tylko obraz realnych płac i powodują wzrost ciśnienia nauczycieli ze względu bardzo skomplikowany, nieczytelny i zagmatwany charakter. Na dodatek wynagrodzenia te obrazowane są w formie „mitycznych” średnich zarobków. To oczywiście nie jest średnia arytmetyczna, lecz kategoria prawna wynikająca z przepisów Karty Nauczyciela, co wiele razy tłumaczyliśmy w Głosie.

– Nasze rozczarowanie dotyczące wysokości płac jest tym bardziej spotęgowane, że nic nie dzieje się w sprawie obywatelskiej inicjatywy ZNP „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli” – tłumaczył Sławomir Broniarz i przypomniał, że jej „kolejne” pierwsze czytanie odbyło się w styczniu 2024 roku, a projekt nadal jest „mrożony” w Sejmie pomimo obietnic premiera Donalda Tuska z ostatniego Krajowego Zjazdu Delegatów ZNP, że prace „przyśpieszą”.

– Powtórzę, od wiosny ubiegłego roku nic się w tej sprawie nie dzieje – wskazał prezes ZNP. – To powoduje, że nauczyciele mają powód być rozczarowani, zawiedzeni, sfrustrowani, ale to także – na co zwracam uwagę rządzącym – będzie miało dalekosiężne skutki w kontekście wyborów parlamentarnych w 2027 roku – podkreślił.

Zwrócił także uwagę, że proponowane przez MEN stawki wynagrodzeń na 2026 rok, które dla nauczyciela początkującego wynoszą – 5308 zł brutto, mianowanego – 5469 zł brutto, a dyplomowanego – 6397 powodują, iż „mamy do czynienia z niebywałym spłaszczeniem wynagrodzeń”.

– Nie może być tak, że różnica między kolejnymi stopniami awansu zawodowego w przypadku nauczyciela mianowanego wynosi zaledwie 161 zł. To nie jest czynnik, który motywuje do podnoszenia kwalifikacji, do zdobywania kolejnych stopni awansu i będziemy chcieli o tym rozmawiać z ministrą Nowacką 17 lutego.

Prezes ZNP przypomniał też, że od września ma ruszyć sztandarowy projekt MEN, czyli reforma programowa „Kompas Jutra”.

– Oczekuje się oczywiście pełnego zaangażowania nauczycieli w realizację tej reformy. Jak nauczyciele mają angażować się w realizację reformy mając świadomość, że proponowany w tym roku wzrost wynagrodzeń jest na poziomie wskaźnika inflacji i to w sytuacji gdy innym grupom zawodowym wynagrodzenia rośną o 8 procent? – pytał retorycznie Sławomir Broniarz.

– Tym, którzy uparcie powtarzają, że dostaliśmy 30 i 33 proc. podwyżki m.in. ministrowi finansów Andrzejowi Domańskiemu, przypominam, że ta podwyżka miała miejsce w 2024 roku i była próbą zasypania kolosalnej dziury będącej następstwem wielu, wielu lat zaniedbań. A na dodatek ona nie wypełniała wszystkich deklaracji składanych wcześniej przez premiera Tuska. Podwyżka w 2025 roku wyniosła zaledwie 5 proc. – przypomniał.

– Dzisiaj płace nauczycieli w relacji do minimalnego i przeciętnego wynagrodzenia w kraju są mniej więcej na poziomie z 2012 roku, a przecież koszty utrzymania nauczycieli podobnie jak innych obywateli rosną – podkreślił.

Zwrócił uwagę, że spotkanie 17 lutego w MEN, które formalnie ma mieć charakter uzgodnieniowy, niczego nie zmieni, bo decyzje już zapadły. – Od wielu lat tego rodzaju spotkania nie mają w sobie żadnego pierwiastka negocjacyjnego więc zadajemy sobie pytanie jaka jest rola partnerów społecznych? – pytał.

Zapowiedział jednak, że wyniki rozmów zostaną przedstawione w marcu Zarządowi Głównemu ZNP i ten zajmie stanowisko w tej sprawie. – Możemy się spodziewać wielu scenariuszy dlatego, że poziom dezaprobaty, zniechęcenia, frustracji nauczycieli wynikających z rozbieżności między deklaracjami obecnie rządzących a rzeczywistością jest bardzo duży – przekonywał prezes ZNP.

– Rzeczywiście słowo „frustracja” nauczycieli jest tutaj jak najbardziej na miejscu Ten 3 procentowy wzrost wynagrodzeń jest upokarzający – wtórowała mu Urszula Woźniak.

– Ze strony rządu słyszymy wciąż o 30 i 33 proc. podwyżkach z 2024 roku. Z MEN słyszymy, że w sumie to nauczyciele dostali ponad 40 proc. więcej przez te lata. A więc do rzeczy: Skumulowana inflacja za lata 2016 -2025 wyniosła 63 proc., a wzrost wynagrodzeń nauczycieli w tym czasie 38 proc. a u początkujących 41 proc. W związku z tym jest oczywiste, że ta podwyżka sprzed dwóch lat była konieczna ponieważ wynagrodzenia nauczycieli oscylowały wokół minimalnego wynagrodzenia za pracę – przypomniała wiceprezes ZG ZNP i powtórzyła, że ona nie „załatwiła absolutnie sprawy, a obietnice były inne – zarobki nauczycieli miały wzrastać cyklicznie”. – No, nie wzrastają, a obietnic należy dotrzymywać –  zaznaczyła.

Przypomniała strajk nauczycieli z kwietnia 2019 roku. – Przez osiem lat rządów PiS wynagrodzenia nauczycieli były bardzo niskie i wręcz żenujące. Po strajku dwukrotnie podniesiono zarobki nauczycieli o 5 i o 10 proc. Ale wtedy też zaczęły oscylować wokół pensji minimalnej czyli realnie pikowały w dół. Przyszła nowa koalicja, dała te 30 proc. podwyżki, które nie wyrównały tego spadku i pensje znowu pikują w dół. A jak się zakończyły wybory i kto przejął władzę po takim traktowaniu nauczycieli przez poprzedni rząd wiemy i wydaje się, że należy mieć to na uwadze –  podkreśliła.

Dodała, że MEN w 2024 roku zdając sobie sprawę, że spłaszczenie wynagrodzeń między nauczycielami początkującymi a mianowanymi jest krytycznie niskie obiecało, że problem zostanie rozwiązany. – Niestety nie został rozwiązany do tej pory – zaznaczyła.

Krytycznie niska jest też różnica – jak wskazała – między zarobkami zwykłego pracownika z najniższymi kwalifikacjami i podstawowym wykształceniem, który ciężko pracuje za 4806 złotych, a nauczycielem początkującym z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym, który dostaje tylko 500 zł więcej.

– Tak być nie może! Dość politycznego traktowania wynagrodzeń nauczycieli –podkreśliła.

Urszula Woźniak zwróciła uwagę, że w 2026 roku część nauczycieli de facto będzie zarabiać nawet mniej niż rok i dwa lata temu.

– Z czego to wynika? W dużych miastach są jeszcze braki kadrowe i są godziny ponadwymiarowe. Ale np. w Warszawie rok do roku liczba godzin ponadwymiarowych spada, a co dopiero w małych miejscowościach gdzie tych godzin jest bardzo niewiele? I gdzie likwiduje się szkoły, przedszkola. Zresztą one są gorzej płatne od tych godzin z pensum. Tam (w mniejszych ośrodkach) nauczyciele nie mając tych godzin zarobią mniej niż w ubiegłych latach – tłumaczyła.

Pytany przez dziennikarzy prezes ZNP przypomniał, że podczas prac budżetowych na 2026 rok Związek postulował 15 proc. wzrost wynagrodzeń  dla nauczycieli.

– Byłby to krok w kierunku realnego wzrostu płac – stwierdził, a jednocześnie – jak dodała wiceprezes ZG ZNP – także krok w kierunku inicjatywy „Godne płace…”.  Niestety rządzący przeforsowali tylko 3 proc. waloryzację inflacyjną.

Przypomnijmy, że Prezydium ZG ZNP w przyjętym 10 lutego stanowisku oczekuje pilnie „systemowych i długofalowych rozwiązań w zakresie wynagrodzeń nauczycieli”. Stanowczo sprzeciwia się proponowanej w ustawie budżetowej 3-procentowej waloryzacji wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli w 2026 r.

Według ZNP:

>> Podwyżki z 2024 r. miały charakter wyrównawczy po latach zaniedbań.

>> Waloryzacja 5% w 2025 r. nie zmieniła sytuacji płacowej.

>> Dziś płace nauczycieli – w relacji do minimalnego i przeciętnego wynagrodzenia – nie osiągają nawet poziomu z 2012 r. Jednocześnie w gospodarce wynagrodzenia rosną o ponad 8%. Dlatego 3% w tym roku oznacza dalsze pogłębianie kryzysu płacowego w oświacie i brak realnej zachęty dla młodych ludzi do wyboru zawodu nauczyciela.

Związek domaga się:

>> wyższego wzrostu wynagrodzeń zasadniczych w 2026 r.,

>> likwidacji spłaszczenia wynagrodzeń zasadniczych między nauczycielami bez stopnia awansu zawodowego a nauczycielami mianowanymi  (161 zł brutto różnicy demotywuje!),

>> niezwłocznego procedowania obywatelskiej inicjatywy ZNP „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli” w Sejmie!

O propozycjach płacowych MEN pisaliśmy w najnowszym wydaniu Głosu Nauczycielskiego. „Najniższa nauczycielska stawka wyniesie 5178 zł brutto. To o 151 zł więcej niż w 2025 r. Nauczyciel z najwyższym stopniem awansu i poziomem wykształcenia zarobi o 186 zł więcej niż rok temu. Na tyle państwo wycenia wysiłek pedagogów, i to w roku startu reformy edukacji >>Kompas Jutra<<” – zauważyliśmy.

(GN)

 

Nr 5-6/4-11 lutego 2026

Kryzys płacowy w oświacie. Prezydium ZG ZNP: Domagamy się niezwłocznego procedowania Inicjatywy ZNP „Godne płace…”

Nauczyciele tracą cierpliwość. Rząd chwali się podwyżkami płac Polaków, a wynagrodzenia w oświacie hamują. Co na to minister finansów?

Do konsultacji trafił projekt tzw. rozporządzenia płacowego MEN. Minimalne pensje nauczycieli w 2026 roku wzrosną od 151 do 186 zł brutto z wyrównaniem od 1 stycznia