Jeśli potwierdzą się doniesienia, że rząd oferuje nauczycielom jedynie 2,5 proc. wzrostu płac w 2027 r., będzie to głęboko niesprawiedliwe i szkodliwe przede wszystkim dla nauczycieli, ale także dla systemu edukacji – mówił prezes ZNP Sławomir Broniarz w poniedziałek 8 czerwca br. podczas konferencji prasowej Związku. ZNP oczekuje, że dojdzie do opamiętania i 15 czerwca rząd przedstawi Radzie Dialogu Społecznego propozycję, która będzie korzystna dla nauczycieli. – Słyszmy zawsze, że decydująca jest sytuacja gospodarcza, ale tak naprawdę liczy się wola polityczna – dodała Urszula Woźniak, wiceprezes ZG ZNP.
Z sygnałów, które płyną z rządu wynika, że w 2027 r. ekipa Donalda Tuska zaoferuje pracownikom sfery budżetowej, w tym nauczycielom, jedynie wyrównanie inflacyjne – podobnie jak w 2025 r. i 2026 r. O ile jednak w 2025 r. wzrost wynagrodzeń wyniósł 5 proc. a w obecnym roku 3 proc. to w przyszłym wskaźnik wzrostu płac ma wynieść już tylko 2,5 proc., bo taka inflację średnioroczną prognozuje rząd.
Założenia przyszłorocznego budżetu – w tym również dotyczące wzrostu płac w państwowej sferze budżetowej – poznamy oficjalnie najpóźniej 15 czerwca, bo wtedy rząd musi przedstawić najważniejsze szczegóły projektu ustawy budżetowej Radzie Dialogu Społecznego.
Doniesienie o planowanym zaledwie 2,5-proc. wzroście płac nauczycieli są bulwersujące dla środowiska nauczycielskiego, szczególnie, że od września 2026 r. startuje reforma edukacji „Kompas Jutra”, co będzie oznaczało dla nauczycieli w przyszłym roku i latach kolejnych zwiększone obciążenie pracą.
Oprócz tego rządzący politycy obiecali wprowadzenie w życie w 2027 r. nowego systemu wynagrodzeń nauczycieli, zgodnego z założeniami inicjatywy obywatelskiej ZNP „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli”. Inicjatywa czeka na rozpatrzenie w Sejmie, a rządzący przestali nawet o niej wspominać.
O rozczarowaniu i rozgoryczeniu nauczycieli tą sytuacja mówili podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Związku prezes ZNP Sławomir Broniarz i wiceprezes ZG ZNP Urszula Woźniak.
– Mam nadzieję, że informacje o 2,5-proc. wzroście płac się nie potwierdzą. Bo jeśli rzeczywiście ma tak być, będzie to o propozycja głęboko niesprawiedliwa, szkodliwa dla systemu edukacji, ale przede wszystkim dla nauczycieli – mówił Sławomir Broniarz.
– Byłaby to propozycja całkowicie rozbieżna z deklaracjami składanymi przez obecnych rządzących wtedy, kiedy podpisywali porozumienie dotyczące prac nad inicjatywa obywatelską Związku Nauczycielstwa Polskiego – dodał.
Prezes ZNP przypomniał, że obecnie wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli wynosi odpowiednio: 5308 zł dla nauczyciela początkującego, 5469 zł dla mianowanego i 6397 zł dla dyplomowanego (pierwsza grupa zaszeregowania, wszystkie stawki brutto).
Głęboko niesprawiedliwe
– Powtarzam – ten wskaźnik wzrostu jest głęboko niesprawiedliwy, a jednocześnie nie oddaje rzeczywistego wysiłku zawodowego, intelektualnego, nadkładu pracy, zakresu obowiązków nauczycieli. Takie stawki płac absolutnie nie stanowią zachęty do podejmowania pracy w zawodzie. Wręcz przeciwnie – kontynuował prezes Broniarz.
Zapowiedział, że ZNP jeszcze w czerwcu przedstawi wyniki badania przeprowadzonego na zlecenie Związku przez naukowczynie z Uniwersytetu Warszawskiego nt. dobrostanu nauczycieli. Wyniki są alarmistyczne i potwierdzają, że kwestia wynagrodzenia oraz wyników pracy jest kluczowa przy podejmowaniu decyzji o wyborze zawodu nauczyciela oraz o pozostaniu w nim.
– Grupa tak obciążona zadaniami, związanymi chociażby z tym, że od nowego roku szkolnego wchodzi w życie nowa podstawa programowa, absolutnie nie akceptuje proponowanego, pojawiającego się w przestrzeni publicznej, wskaźnika wzrostu wynagrodzeń – powtarzał Sławomir Broniarz.
Edukacja przegrywa z ekonomią i wojną
Konsekwencją braku zrozumienia tego problemu przez rządzących będzie nie tylko pogłębiająca się luka pokoleniowa wśród nauczycieli, ale także degradacja polskiej edukacji.
– Edukacja przegrywa z ekonomią, przegrywa z wojną, przegrywa z politycznymi układami. Pomija się jej rolę społeczną, cywilizacyjną, kulturową. Pomija się jej przeogromny wpływa na kształtowanie przyszłości – wskazywał prezes ZNP.
Przypomniał, że to dzięki edukacji społeczeństwo może reagować na wyzwania przyszłości – przemiany cywilizacyjne i zagrożenia klimatyczne. To edukacja stanowi dla społeczeństwa ochronę przed prawicowym radykalizmem i populizmem.
– Jeżeli nie postawimy na edukację, faktycznie, a nie werbalnie, odważnie, a nie kunktatorsko, to nadchodzący czas będzie czasem populistów o radykalnie prawicowym obliczu. Czasem decydentów pytających po co nam edukacja i po co nam powszechna, bezpłatna edukacja, skoro można ją oddać w ręce wolnego rynku – wskazywał Sławomir Broniarz.
2,5 proc. waloryzacji to nieporozumienie
Urszula Woźniak przyznała, że kiedy usłyszała o proponowanym 2,5-proc.wzroście wynagrodzeń, uznała, że to jakieś nieporozumienie.
– Pomyślałam sobie, że przecinek jest nie w tym miejscu, co trzeba. 25 proc. to i owszem, moglibyśmy o tym rozmawiać – zaznaczyła.
Na kilku przykładach pokazała, jak rozwarstwiają się wynagrodzenia nauczycieli i przeciętne wynagrodzenie w gospodarce. W latach 2024-2026 przeciętne wynagrodzenie w gospodarce wzrosło o 1,4 tys. zł, a wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela dyplomowanego o jedynie 482 zł.
Przypomniała, że obywatelski projekt ustawy „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli” przygotowany przez ZNP, nadal leży w sejmowej zamrażarce. Zgłoszona przez Związek ustawa miała właśnie zapewnić powiązanie płac nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem.
– Wszyscy mają przekonanie, że nauczyciele i tak zrobią wszystko, że i tak sobie poradzą. Tak było w covidzie, tak było, kiedy przybywali do nas uchodźczy uczniowie z Ukrainy. Nauczyciele poradzili sobie. To po co państwo ma sobie zaprzątać głowę tym, żeby ich dowartościować? – mówiła z goryczą, przedstawiają sposób myślenia rządzących.
Przypomniała też, że nauczyciele w Polsce są coraz bardziej obciążeni zadaniami. – Polski nauczyciel jest dydaktykiem, co oczywiste, ale jest też wychowawcą, pielęgniarką, psychologiem, policjantem, mediatorem, terapeutą, jednoosobowym biurem podróży, organizatorem szczepień i np. badania słuchu w szkole. Jest tragarzem, rozprowadza darmowe podręczniki wśród uczniów. Jest urzędnikiem i specjalistą od gaszenia cudzych kryzysów – wyliczała.
ZNP oczekuje na nowe propozycje rządu i rozważa dalsze kroki
Jednocześnie przyznała, że dotychczasowe działania ZNP na rzecz poprawy sytuacji nauczycieli wyczerpują katalog działań opartych na rozmowach, petycjach, pikietach, różnych formach nacisku. – Rozgoryczenie i rozczarowanie nauczycieli jest ogromne. Pozostają bardziej radykalne środki – dodała.
Prezes Broniarz poinformował, że 11 czerwca zbiera się Prezydium ZG ZNP, a jednym z tematów obrad będzie rozmowa o dalszych krokach, które Związek może podjąć w walce o wynagrodzenia nauczycieli.
Jednocześnie ZNP oczekuje na oficjalnie rządowe propozycje założeń budżetu państwa na 2027 r. – Oczekujemy po posiedzeniu RDS pilnych rozmów z Ministerstwem Edukacji Narodowej – dodał prezes ZNP. Oprócz tego Związek zaprosił na 1 lipca przedstawicieli klubów poselskich koalicji rządowej na spotkanie do warszawskiej siedziby ZNP.
Tematem rozmowy ma być realizacja deklaracji, które w 2023 r. złożyli politycy ówczesnej opozycji. To wówczas przedstawiciele rządzących dziś ugrupowań obiecali, że po dojściu do władzy wprowadzą w życie nowy system wynagradzania nauczycieli, polegający na powiązaniu płac nauczycielskich z przeciętnym wynagrodzeniem.
(DK, GN)