To, co było najbardziej niepokojące w wynikach badań, a czego się nie spodziewaliśmy, to fakt, że osoby małoletnie, które miały za sobą próbę samobójczą, przypadkowo natrafiały w internecie na treści dotyczące zachowań samobójczych. Tylko że one ich nie szukały. W przypadku 39 proc. z nich te treści były im podsuwane przez media społecznościowe i różne platformy. Ale na tym nie koniec, bo jest jeszcze jedna sprawa, znacznie bardziej alarmująca.
Z dr n. med. Aleksandrą Lewandowską, krajową konsultant w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, wiceprzewodniczącą Rady ds. Zdrowia Psychicznego przy Ministerstwie Zdrowia, rozmawia Katarzyna Piotrowiak
Jak wygląda dzień na psychiatrii dziecięcej pod kątem liczby interwencji?
– Niektóre doby są hardcorowe. Mamy do kilkudziesięciu interwencji w izbie przyjęć. Trafiają do nas dzieci i nastolatki, które albo są przywożone karetką, albo przyjeżdżają z rodzicami lub opiekunami. Dynamika jest ogromna.
Kilkadziesiąt interwencji jednego dnia to ogrom dzieci i nastolatków w kryzysie psychicznym. Jak to się przekłada się na miejsca w oddziałach?
– Są dni, kiedy przyjmujemy dwoje – troje dzieci, a w innych dniach kładziemy je na dostawkach. Wychodząc z pracy wieczorem, widzę pięć dostawek, a wchodząc rano na oddział, mam „tramwaj” łóżek, bo w nocy zostało przyjętych kolejnych pięcioro dzieci. Wszystkie w stanie zagrożenia zdrowia bądź życia.
Kiedy sytuacja w psychiatrii dziecięcej zaczęła się pogarszać?
– Sytuacja znacząco się nasiliła, w rozumieniu liczby interwencji i dzieci dowożonych do izby przyjęć oraz liczby hospitalizacji stacjonarnych, już w trakcie pandemii, tuż po powrocie dzieci i młodzieży z lockdownów do szkół. Wcześniej, a pracuję w zawodzie ponad 20 lat, nie było tylu interwencji co teraz.
Społeczeństwo wciąż nie przepracowało skutków pandemii?
– To, co się działo w okresie pandemii, bardzo wyraźnie pokazało, jakie są konsekwencje dla całego społeczeństwa, jeżeli nie dbamy o szeroko rozumianą profilaktykę, w tym profilaktykę zaburzeń psychicznych. Nie będąc wyposażonymi w odpowiednie kompetencje, nie potrafimy radzić sobie z sytuacją trudną, lękiem, ciągłą nieprzewidywalnością, jaką znamy z tamtego okresu. Nie dość, że ten czas był dla nas trudny, to jeszcze powrót do szkoły dodatkowo spotęgował i nasilił problemy emocjonalne, i niestety, samo zjawisko występowania kryzysów psychicznych u dzieci i młodzieży. Tak to się zaczęło.
>> Zapraszamy do głosowania w naszej ankiecie:
Nie social media, nie hejt, nie przemoc rówieśnicza, tylko pandemia jest w głównej mierze odpowiedzialna za osłabienie kondycji psychicznej dzieci?
– Doświadczenia poprzednich pandemii, występujących może nie tak szeroko jak covid, wyraźnie jednak pokazują, że konsekwencje zdrowotne, zwłaszcza w odniesieniu do zdrowia psychicznego, utrzymują się średnio do dziewięciu lat po zakończonej oficjalnie pandemii. To, co mówię, jest oparte na dowodach naukowych. Oficjalnie pandemia została zakończona w 2023 r., co oznacza, że będziemy mierzyli się z jej konsekwencjami, głównie tymi dotyczącymi zdrowia psychicznego, szczególnie u dzieci i młodzieży, jeszcze przez kolejne lata.
Kierunek tych zmagań będzie oczywiście związany z tym, jak w tamtym czasie funkcjonowaliśmy, kiedy to m.in. przestawiliśmy się wszyscy na życie w trybie online. Z jednej strony przyniosło nam to pewne korzyści, z drugiej – może nas niszczyć.
Cyberprzestrzeń nigdy nie będzie dla nas przyjazna?
– Są na to niewielkie szanse, bo to wszystko poszło na żywioł, bez żadnego zabezpieczenia, bez kontroli, co gorsza, pojawiły się zagrożenia, które szczególnie uderzają w najmłodszych. Pandemia rozwinęła cyberprzestrzeń wraz z jej wszystkimi zagrożeniami, a nadal mimo licznych apeli różnych środowisk, w tym nauczycielskich, nie mamy jasnych, bezpiecznych i stanowczych rozwiązań legislacyjnych, które by chroniły przed tym dzieci i młodzież. Wiemy, jak łatwo jest obejść ograniczenia dotyczące wieku, dlatego nie dziwmy się, że mamy wzrost cyberprzemocy. Każde kolejne badanie, każdy kolejny raport odnotowują wzrost zachowań przemocowych, głównie w odniesieniu do przemocy rówieśniczej.
Czy wzrost zgonów wśród dzieci podejmujących próby samobójcze idzie w parze z wzrostem cyberprzemocy i przemocy rówieśniczej?
– To wszystko idzie ze sobą w parze. Z najnowszego raportu opracowanego przez Fundację Dbam o Mój Z@sięg wyraźnie wynika, że jest istotnie wyższe u nastolatków doświadczających przemocy zarówno ze strony osób dorosłych, jak i rówieśników. Badanie pokazało, że aż 68 proc. nastolatków z klasy VII szkoły podstawowej, którzy podjęli próbę samobójczą, doświadczało przemocy ze strony dorosłych oraz 61 proc. w odniesieniu do uczniów z klas trzecich szkół ponadpodstawowych. Ponadto ponad połowa tej młodzieży miała za sobą doświadczenie przemocy rówieśniczej.
Ale to, co było najbardziej niepokojące w wynikach tych badań, a czego się nie spodziewaliśmy, to fakt, że osoby małoletnie, które miały za sobą próbę samobójczą, przypadkowo natrafiały w internecie na treści dotyczące zachowań samobójczych. Tylko że one ich nie szukały. W przypadku 39 proc. z nich te treści były im podsuwane przez media społecznościowe i różne platformy.
Ale na tym nie koniec, bo jest jeszcze jedna sprawa, znacznie bardziej alarmująca. 45 proc. badanych nastolatków, które miały myśli samobójcze, ale nie podjęły próby samobójczej, również natrafiały w swoim telefonie i komputerze na treści o charakterze suicydalnym. Mimo że ta młodzież ich nie szukała. One się po prostu wyświetlały na ekranach w czasie, kiedy te dzieci korzystały np. z social mediów.
Nie chwyta się Pani za głowę: na co my jeszcze czekamy?
– Chwytam się, bo mówię o tym od dawna. Cała rzesza specjalistów i organizacji jest mocno zaniepokojonych tym, co się dzieje. Od dawna mówimy: wprowadźmy rozwiązania w sposób bardziej odważny, nie bójmy się tego, zróbmy to kompleksowo. Nie tylko poprzez zakazy, bo to się nie sprawdzi.
Pierwszą rzeczą powinno być rozwiązanie legislacyjne, które wprowadzi granicę wieku uprawniającą do korzystania z social mediów, ale w sposób egzekwowalny.
(…)
Dziękuję za rozmowę.
*Dr n. med. Aleksandra Lewandowska jest również koordynatorem medycznym oddziałów psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży Szpitala im. Józefa Babińskiego w Łodzi
Publikujemy obszerny fragment wywiadu, który ukazał się w Głosie Nauczycielskim nr 5-6 z 4-11 lutego 2026 r. Całość w wydaniu drukowanym i elektronicznym (https://e.glos.pl/#e-wydania)
Fot. Archiwum prywatne
