O co chodzi ze szczepionką AstraZeneca? Wyjaśniamy to, czego rząd nie powiedział

Nauczyciele w Polsce zostaną zaszczepieni szczepionką AstraZeneca, która wprawdzie ma mniejszą skuteczność niż inne szczepionki na koronawirusa, ale też chroni pacjentów przed ciężkim przebiegiem choroby i powikłaniami. Przedstawiciele rządu zakomunikowali tę decyzję nauczycielom w taki sposób, jakby mieli oni otrzymać coś, czego innym aplikować nie chcą.

Rada Medyczna przy premierze zarekomendowała dziś szczepienie nauczycieli poniżej 60. roku życia szczepionką koncernu AstraZeneca, a nauczycieli powyżej 60. roku życia szczepionkami Pfizer/BioNTech lub Moderny. “Rada Medyczna – w obecnej sytuacji epidemiologicznej i dostępności szczepionek – rekomenduje ze względu na konieczność ochrony w związku z niezbędnym otwarciem szkół przyspieszenie szczepień w grupie nauczycieli i rozpoczęcie szczepień w grupie nauczycieli i rozpoczęcie szczepień nowo zarejestrowaną w UE szczepionką AstraZeneca u osób zakwalifikowanych w Narodowym Programie Szczepień do grupy Ic” – czytamy w stanowisku rządowych ekspertów.

Od początku szczepień w Polsce, czyli od ponad miesiąca, zaszczepiono w naszym kraju ponad 1,2 mln osób. Wszyscy oni otrzymali szczepionki Pfizer/BioNTech lub Moderny, które mogą się pochwalić niezwykle wysoką, bo 94-95 procentową skutecznością. To dużo więcej niż w przypadku produktu AstraZeneca, który – według Europejskiej Agencji Leków (EMA) – jest skuteczny w 62 proc.

Michał Dworczyk, minister odpowiedzialny za szczepienia, zakomunikował wczoraj tę decyzję bez wyjaśnienia jej powodów. Wielu nauczycieli doszło więc do wniosku, że rząd po raz kolejny potraktował ich w gorszy sposób niż innych i chce im podać szczepionkę, której skuteczności nie jest pewien i którą boi się szczepić seniorów.

Prof. Horban o szczepieniu nauczycieli: Szczepionka jest taka, jaka jest. Jeśli ktoś zachoruje, to łagodnie

Także dzisiejszy komunikat Rady Medycznej jest krótki i enigmatyczny, nie wyjaśnia powodów podjęcia takiej, a nie innej decyzji. Dlatego warto przedstawić historię tej szczepionki. Opieramy się tu na analizach i ekspertyzach renomowanych ośrodków naukowych w Europie i poza naszym kontynentem.

O co chodzi z zamieszaniem wokół szczepionki AstraZeneca?

Decyzja o przeznaczeniu jej tylko dla osób młodszych jest kontrowersyjna, ale wątpliwości mają tu nie tylko polscy eksperci. Jako pierwsi o udostępnieniu szczepionki AstraZeneca osobom do 64. roku życia podjęli Niemcy na podstawie zaleceń renomowanego Instytutu Kocha, jednej z najlepszych na świecie placówek badających wirusy. Śladem Niemiec poszła Austria i Włochy (ograniczenie jej stosowania do osób poniżej 55. roku życia). Potem swoją decyzję ogłosiła Polska.

Wczoraj wieczorem Haute Autorite de la Sante, francuska instytucja naukowo-badawcza odpowiedzialna za politykę zdrowotną, rekomendowała rządowi stosowanie szczepionki AstraZeneca tylko w przypadku osób poniżej 65. roku życia. Identyczny komunikat ogłosiła Krajowa Agencja Zdrowia Publicznego Szwecji. Szwedzi zapowiedzieli, że osobom młodszym podawana będzie właśnie szczepionka AstraZeneca, a starszym – Pfizer/BioNTech i Moderny. Co ma przyspieszyć i zracjonalizować tamtejszy program szczepień w sytuacji, gdy największe koncerny farmaceutyczne mają problem z wyprodukowaniem odpowiedniej liczby szczepionek.

Szczepionka AstraZeneca została oparta na innej technologii produkcji niż jej dwie poprzedniczki zarejestrowane przez Europejską Agencję Leków. Specyfiki konsorcjum Pfizer/BioNTech i Moderny opierają się na cząsteczce zwanej informacyjnym RNA (mRNA), która z kolei posiada “instrukcję” tworzenia białka wypustki koronawirusa. Białko to znajduje się na powierzchni wirusa i jest niezbędne do tego, by dostać się do komórki człowieka.

Po zaszczepieniu komórki odczytują instrukcje mRNA i tymczasowo wytwarzają białko kolczaste. Układ odpornościowy człowieka natomiast rozpoznaje to białko jako obce i wytwarza przeciwciała oraz aktywuje limfocyty T (białe krwinki), aby je zaatakować. W ten sposób powstaje ochrona organizmu przed prawdziwym koronawirusem. Jeśli później dana osoba wejdzie w kontakt z wirusem SARS-CoV-2, jej układ odpornościowy rozpozna go i będzie gotowy do obrony organizmu. Znajdujący się w szczepionce mRNA nie pozostaje w organizmie, ale ulega rozpadowi wkrótce po szczepieniu.

Sposób działania szczepionki AstraZeneca opisała Europejska Agencja Leków w komunikacie z 29 stycznia, który towarzyszył decyzji o dopuszczeniu jej do użytku na terenie UE. Eksperci zwrócili uwagę, że szczepionka ta składa się z innego wirusa pochodzącego z rodziny adenowirusów, który “został zmodyfikowany tak, aby zawierał gen odpowiedzialny za wytworzenie białka wypustowego SARS-CoV-2.

“Sam adenowirus nie może się rozmnażać i nie powoduje choroby. Po podaniu szczepionka dostarcza gen SARS-CoV-2 do komórek organizmu. Komórki wykorzystają gen do produkcji białka kolca. Układ odpornościowy osoby potraktuje natomiast to białko szczytowe jako obce i wytworzy naturalną obronę – przeciwciała i limfocyty T – przeciwko temu białku” – czytamy w komunikacie EMA.

Jeśli później zaszczepiona osoba wejdzie w kontakt z koronawirusem, to układ odpornościowy rozpozna wirusa i będzie przygotowany do odparcia ataku: przeciwciała i limfocyty T będą współpracowały w celu zniszczenia wirusa i uniemożliwienia mu przedostania się do organizmu.

Eksperci EMA zapewnili, że “rygorystycznie ocenili szczepionkę” i że “spełnia ona normy UE”.

Podstawą do tej decyzji były wyniki czterech badań klinicznych przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii, Brazylii i RPA, w których wzięło w sumie ok. 24 tys. osób. Połowa z nich otrzymała szczepionkę, a połowa – tzw. zastrzyk pozorowany, kontrolny, czyli placebo. EMA przyznała, że mogła wziąć pod uwagę tylko 2 z 4 badań, ponieważ w pozostałych odnotowano mniej niż 6 przypadków wystąpienia COVID-19, co “nie wystarczyło do zmierzenia zapobiegawczego działania szczepionki”. Nie wszystkim też zdążono podać dwie dawki szczepionki wymagane do osiągnięcia pełnej odporności.

Decyzję podjęto więc tak naprawdę tylko na podstawie dwóch z czterech badań.

Według EMA, szczepionka AstraZeneca ma skuteczność sięgającą ok. 60 proc. Problem ze stosowaniem jej u osób starszych wynika z tego, że większość uczestników badań klinicznych była w wieku od 18 do 55 lat. “Nie ma jeszcze wystarczających wyników badania u starszych uczestników (powyżej 55 lat), aby określić, jak dobrze szczepionka będzie działać w tej grupie” – ocenili eksperci EMA. Mniej niż 10 proc. uczestników badania miało 65 lat lub więcej, co nie pozwoliło na pełne zbadanie skutków podania szczepionki. Dla porównania, w badaniach klinicznych szczepionek Pfizef/BioNTech i Moderny seniorzy stanowili ponad 40 proc. próby.

Mimo to, EMA nie zdecydowała się na zarekomendowanie stosowania szczepionki jedynie u młodszych pacjentów. Eksperci Europejskiej Agencji Leków uznali, że skoro szczepionka wywołała odpowiedź immunologiczną u osób młodszych, to u seniorów prawdopodobnie zaobserwuje się to samo. Szczególnie, że podobne efekty dały inne zarejestrowane i dużo lepiej przebadane szczepionki Pfizer/BioNTech i Moderny. Ich skuteczność jest niemal identyczna we wszystkich grupach wiekowych.

Mimo to, jak napisaliśmy wyżej, część krajów, w tym Polska, zdecydowała się jednak nie podawać tej szczepionki seniorom.

Szczepionki AstraZeneca bronią władze Wielkiej Brytanii (AstraZeneca to koncern brytyjsko-szwedzki współpracujący z Uniwersytetem w Oxfordzie), które podały ją już wielu osobom starszym i stwierdziły, że szczepionka daje silną odpowiedź immunologiczną także u osób 65+.

Według renomowanego magazynu “The Lancet”, skuteczność szczepionki AstraZeneca może być większa niż to pokazały pierwsze badania, a już pierwsza jej dawka zapewnia ochronę przed COVID-19 przez co najmniej 3 miesiące i jest skuteczna w ok. 76 proc. Dzięki temu, drugą dawkę – przypominającą – można podać po dłuższym niż się wydawało okresie (a tym samym zaszczepić pierwszą dawką większą liczbę osób). Jak wynika z najnowszych analiz badań, pierwszy zastrzyk daje ochronę sięgającą 76 proc. przed wystąpieniem objawów infekcji w okresie od 21 do 91 dni od chwili zaszczepienia i 67-procentową skuteczność jeśli chodzi o przenoszenie koronawirusa na innych.

Badania pokazują wręcz, że o ile zaszczepienie drugą dawką po 4 tygodniach daje skuteczność rzędu 62 proc., to wydłużenie okresu między pierwszą a drugą dawką do trzech miesięcy zwiększa skuteczność do 82 proc.

To nie jest jakieś nadzwyczajne odkrycie. Podobne zjawisko stwierdzono w przypadku sporządzonych podobną metodą szczepionek przeciwko grypie i eboli.

Część naukowców jednak studzi optymizm wskazując, że osoby, które wzięły udział w tych badaniach były zwykle młodsze, głównie to kobiety pracujące w służbie zdrowia. Trudno więc na tej podstawie wyciągać wnioski dla całej populacji.

Szczepionka AstraZeneca podawana jest w dwóch dawkach, przy czym drugą powinno się zaaplikować w okresie od 4 do 12 tygodni po pierwszej. Nie stwierdzono poważnych powikłań, a jedynie lekkie działania niepożądane, jak ból i zaczerwienienie w miejscu zaszczepienia, zmęczenie, ból głowy, ból mięśni, czy złe samopoczucie i nudności. Lżejsze niedogodności stwierdzono u 1 na 10 zaszczepionych osób, a większe (np. wymioty lub ból brzucha) – u 1 na 100.

(PS, GN)