Minister edukacji: Od 1 września edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa. Nieobowiązkowy będzie jednak moduł dotyczący wiedzy seksualnej

Minister Edukacji Barbara Nowacka poinformowała w czwartek, że od 1 września edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa i będzie realizowana w dwóch blokach: obowiązkowym bez treści o zdrowiu seksualnym oraz fakultatywnym – obejmującym wiedzę o zdrowiu seksualnym. O tym, czy dziecko weźmie udział w zajęciach o zdrowiu seksualnym zdecydują rodzice albo pełnoletni uczniowie. Zmiany dotyczą klas 4-8 szkół podstawowych i dwóch klas szkół ponadpodstawowych. MEN rozpoczęło już pracę nad nowelizacją rozporządzeń, które umożliwią umieszczenie przedmiotu w ramowych planach nauczania.

Przypomnijmy, że 25 marca ZNP apelował do rządzących o szybką decyzję w sprawie edukacji zdrowotnej przypominając, że dyrektorzy szkół pracują nad organizacją nowego roku szkolnego, tworząc arkusze organizacyjne i ramowe plany nauczania, a bez jednoznacznych rozstrzygnięć trudno zapewnić kadrę i dobrze zaplanować pracę szkoły.

ZNP apeluje do MEN

Jak podkreślał prezes ZNP Sławomir Broniarz arkusz, poza statutem, stanowi fundament organizacyjny szkoły w danym roku szkolnym. Związek od początku apelował zresztą aby edukacja zdrowotna miała charakter obowiązkowy i była oceniana.

ZNP: Potrzebna jest szybka decyzja w sprawie edukacji zdrowotnej

Szefowa MEN Barbara Nowacka mimo zapowiedzi, że ogłosi swoją decyzję do końca marca zwlekała. Nie ukrywała jednak, że rozstrzygnięcie ma znowu charakter polityczny i nie zależy tylko od MEN ale od całej koalicji rządowej. Środowiska konserwatywne i prezydent Karol Nawrocki od początku zdecydowanie sprzeciwiały się nauczaniu w szkołach dzieci o dojrzewaniu i zdrowiu seksualnym. Sceptyczne od początku było także koalicyjne PSL.

To właśnie pod wpływem presji politycznej w ostatniej kampanii prezydenckiej 2025 edukacja zdrowotna weszła do szkół w roku szkolnym 2025/2026 jako przedmiot nieobowiązkowy. „Wiedza przegrała z polityką” – pisaliśmy wtedy w Głosie Nauczycielskim.

Edukacja Zdrowotna zastąpiła wychowanie do życia w rodzinie i nauczana jest w szkołach podstawowych w klasach IV-VIII (w wymiarze jednej godziny tygodniowo w każdej z tych klas, przy czym zajęcia w klasie VIII mają być realizowane tylko w pierwszym semestrze) i w szkołach ponadpodstawowych (w wymiarze jednej godziny tygodniowo przez dwa lata).

Jeden z rozdziałów podstawy programowej w szkołach podstawowych poświęcony jest dojrzewaniu, a w ponadpodstawowych – zdrowiu seksualnemu i to te treści wywołują kontrowersje części społeczeństwa przeciwnej „edukacji seksualnej” w szkole oraz Kościoła.

MEN ogłasza zmianę decyzji

O zmianie formuły nauczania edukacji zdrowotnej Barbara Nowacka poinformowała w czwartek w TVN24. Jak przekazała szefowa MEN, od nowego roku edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym, oprócz komponentu dotyczącego wiedzy seksualnej, na który będzie można się zapisać.

– Przedmiot będzie składał się tak naprawdę z dwóch przedmiotów, czyli przedmiotu edukacja zdrowotna takiego, jakim jest, i nieobowiązkowego przedmiotu, który będzie prawdopodobnie około jedną dziesiątą całości przedmiotu, dotyczącego wiedzy o zdrowiu seksualnym – powiedziała Nowacka. Dodała, że moduł o wiedzy seksualnej to będzie jedna, dwie lekcje w ciągu roku.

Zaznaczyła, że o tym, czy dziecko będzie uczestniczyło w tej części, zdecydują rodzice. Podkreśliła, że respektuje tym samym „presję” części środowisk, bo „szkoła potrzebuje spokoju”.

– Obowiązkowa będzie  edukacja zdrowotna z wszystkimi niezbędnymi komponentami dotyczącymi higieny, ruchu, zdrowia psychicznego, odżywiania – wyliczała Nowacka. Mówiła, że jest to zgodne z postulatami środowisk medycznych.

– Natomiast też respektując pewne konstytucyjne uwarunkowania i presję części środowisk, że oto chcą móc zdecydować, czy dzieci się dowiadują o zdrowiu seksualnym z fachowego źródła, czyli od nauczyciela, czy wolą zostawić dzieci swojej wiedzy lub internetowi, ta jedna lub dwie godziny w roku – w zależności jak nam przygotują eksperci program – będą do decyzji rodziców – wyjaśniła.

Ministra edukacji oceniła, że „w społeczeństwie jest zgoda społeczna wokół edukacji zdrowotnej”. – Ludzie wiedzą, że to jest przedmiot potrzebny, szczególnie w kryzysie takim, jaki widzimy – dodała.

Resort powoła zespół ekspercki

O tym, co dokładnie znajdzie się w przedmiocie edukacja zdrowotna oraz w komponencie o wiedzy seksualnej, zdecydują eksperci. – Będzie o tym decydować zespół ekspercki, który powołujemy w ministerstwie, złożony z lekarzy, specjalistów, nauczycieli, którzy pomogą nam to dobrze ułożyć – przekazała szefowa MEN. Podkreśliła, że będzie zachęcać rodziców do zapisywania dzieci na moduł o zdrowiu seksualnym.

– Wiedza o zdrowiu seksualnym jest tak samo ważna jak wiedza o każdym innym fragmencie zdrowia – podkreśliła ministra edukacji.

Szefowa MEN mówiła, że na edukację zdrowotną „nie potrzeba dodatkowych środków”. – Tym bardziej, że edukacja zdrowotna już była przewidywana w poprzednich budżetach organów prowadzących – dodała.

Barbara Nowacka przypomniała też, że edukacji zdrowotnej „mogą uczyć nauczyciele biologii, przyrody, nauczycielki i nauczyciele WF, dawnego wychowania do życia w rodzinie”.

Poinformowała też, że Naczelna Izba Lekarska zadeklarowała, że będzie przysyłać studentów i włączy do działań uczelnie medyczne, „żeby również mogły przyjść jako goście osoby absolutnie specjalizujące się w tematach”.

– Nauczyciele mają kwalifikacje. Uruchomiliśmy na 11 uczelniach, w tym uczelniach medycznych, studia podyplomowe.  W czerwcu będą pierwsze osoby (je – red.) kończyły. Uruchamiamy kolejną fazę, kolejną turę tych studiów – mówiła.

Obecnie tylko 30 proc. frekwencja 

Kiedy przedmiot nie jest obowiązkowy, często umieszczany jest w planie jako pierwsza lub ostatnia lekcja. Dlatego  wielu rodziców zdecydowało się wypisać z niego swoje dzieci.

MEN w listopadzie ub.r. podało, że w zajęciach z edukacji zdrowotnej w tym roku szkolnym uczestniczy tylko około 30 proc. wszystkich uprawnionych uczniów.

MEN podało dane na temat frekwencji na edukacji zdrowotnej. Uczestniczy w niej 30 proc. uczniów i uczennic

Największy odsetek uczniów chodzących na edukację zdrowotną jest w szkołach podstawowych – 40,36 proc. uprawnionych. W liceach ogólnokształcących na zajęcia chodzi 10,08 proc., w technikach – 7,78 proc., w branżowych szkołach I stopnia – 14,40 proc., a w szkołach artystycznych – 18,33 proc.

Procentowo najwięcej uczniów w zajęciach uczestniczy w woj. wielkopolskim – 38,59 proc. uprawnionych, lubuskim – 38,31 proc. i kujawsko-pomorskim – 37,26 proc. Najmniej chodzi na zajęcia w woj. podkarpackim – 17,19 proc. uprawnionych, podlaskim – 21,53 proc. i lubelskim – 21,72 proc.

Nauczyciele i uczniowie komentują

Nauczyciele i uczniowie na ogół oczekiwali decyzji o zmianie formuły edukacji zdrowotnej i przyjęli ją bez zaskoczenia. Oto niektóre komentarze z Facebooka ZNP i Głosu Nauczycielskiego.

>> Najwyższy czas. Jeszcze nikomu wiedza nie zaszkodziła a jej brak owszem.

>> Uważam to za dobrą decyzję. Jednak czekam na sensowny program… I mam nadzieję,że aby ten przedmiot dawał efekty i miał na celu pogłębienie świadomości profilaktyki zdrowia wśród młodzieży, to nie stanie się kolejnym rankingowym przedmiotem w szkolnym wyścigu do ,,czerwonego paska”

>> Edukacje zdrowotną zacząłbym od usunięcia automatów z tymi pseudozdrowotnymi, energetycznymi batonikami a zastąpił bym je z kanapkami itd.

– To zwycięstwo rozsądku nad politycznym cynizmem. Udało się! Gratulujemy Ministerstwu Edukacji Narodowej odwagi, bo tej odwagi przez ostatni rok dramatycznie brakowało. Nieczęsto możemy to powiedzieć, ale dziś naprawdę czujemy dumę. Jesteśmy dumni z Ministerstwa Edukacji Narodowej, które postanowiło przyznać się do błędu i częściowo naprawić krzywdę wyrządzoną w ubiegłym roku. To moment, w którym wreszcie zaczyna wygrywać dobro dziecka – komentował Paweł Mrozek, założyciel „Akcji Uczniowskiej”, członek Instytutu Praw Dziecka im. Janusza Korczaka.

Akcja Uczniowska zaapelowała jednocześnie do wszystkich stron tego sporu – do polityków prawicy i lewicy, do Episkopatu, do wszystkich organizacji i środowisk by zamilknęli.

– Wystarczy już tej narodowej burzy wokół edukacji zdrowotnej. Nie rozpalajcie jej na nowo. Dzieci nie są pionkami w waszej politycznej grze, szkoła nie może być polem bitwy ideologicznej. Dajcie szkołom, nauczycielom i uczniom spokój, przestrzeń i czas na realną pracę, naukę. Niech edukacja zdrowotna wreszcie przestanie być zakładnikiem politycznych kalkulacji i ideologicznych wojen – apeluje założyciel Akcji Uczniowskiej.

– Jednocześnie czujemy głębokie, gorzkie rozczarowanie, bo to nie jest pełna edukacja zdrowotna. To edukacja zdrowotna z wyciętym sercem, czyli bez komponentu edukacji seksualnej. I nie oszukujmy się, wszyscy wiemy, dlaczego tak się stało. (…) To kolejna czysto polityczna decyzja, podjęta po to, by za wszelką cenę uniknąć kolejnej burzy w koalicji rządzącej i kolejnego frontu konfliktu między prawicą a lewicą. Ministra Edukacji Barbara Nowacka obiecywała chronić polską szkołę przed bieżącą polityką. Jak widać nieskutecznie, bo dziś szkoła znów staje się elementem politycznej układanki i częścią przygotowań do wyborów parlamentarnych w 2027 roku – ocenia Mrozek.

(GN)

Co dalej z edukacją zdrowotną? Nadal nie ma zapowiadanej decyzji ws. formuły przedmiotu od 1 września

Lekarze upomnieli się podczas szczytu u prezydenta o edukację zdrowotną. „Powinna być przedmiotem obowiązkowym”