Prof. Marcin Król nie żyje. Miał 76 lat

W wieku 76 lat zmarł prof. Marcin Król, filozof polityki i historyk idei, profesor nauk humanistycznych, profesor Uniwersytetu Warszawskiego.

Marcin Król urodził się w 1944 r. w Warszawie, mieście, z którym związany był przez całe życie. Po studiach na Wydziale Socjologii i Filozofii UW pracował w Polskiej Akademii Nauk. Potem trafił do Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW. W latach 1996–2002 był dziekanem Wydziału Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji. Wykładał też m.in. na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

W okresie Marca’68 związał się z demokratyczną opozycją, w kolejnych latach redagował opozycyjne pismo „Res Publica”, wydawał książki w podziemnych wydawnictwach. Uczestniczył też w obradach Okrągłego Stołu, gdzie należał do zespołu ds. reform politycznych oraz podzespołu ds. środków masowego przekazu.

Po 1989 r. skupił się na działalności naukowej oraz publicystycznej. W 1996 r. wydał „Liberalizm strachu czy liberalizm odwagi?”, w 1998 r. „Romantyzm – piekło i niebo Polaków”, a w 2012 r. „Europę w obliczu końca”. Jego ostatnią książką była „Jaka demokracja?” z 2017 r.

W ostatnich latach kilkakrotnie gościł na łamach Głosu Nauczycielskiego. W ubiegłym roku poparł postulaty strajkujących nauczycieli. „Bez chwili wahania ich poparłem, z tym że ja bym nawet nieporównanie dalej posunął te działania i postulaty, zwłaszcza finansowe. Domagałbym się także w imieniu nauczycieli radykalnej zmiany systemu programowego edukacji w Polsce. Obecny jest tak rygorystyczny i jednocześnie tak dalece nieprzestrzegany przez to, że jest rygorystyczny, że nie tworzy rzeczywistych relacji między uczniami i nauczycielami” – mówił prof. Król w wywiadzie dla GN w czerwcu 2019 r.

Krytykował wtedy pisowskie reformy w oświacie, nową podstawę programową i chaos, jaki wszystkie te zmiany spowodowały w oświacie. – Nauczyciele potrzebują też swobody kształtowania swojej pracy i programu nauczania poprzez zniesienie ram programowych, które uważam za nonsens. Unifikacja edukacji jest absolutnie niewykonalna, to jest z natury rzeczy zły kierunek. Powinno się raczej pójść w kierunku dywersyfikacji. Dotychczas jednak nie mieliśmy w Polsce dyskusji na tematy programowe, a to, co zrobiła pani Zalewska, bez względu na bałagan, niesprawność administracyjną oraz intencje, jest wbrew unowocześnianiu szkoły. Polska szkoła wrzuciła wsteczny bieg – przekonywał.

Prof. Marcin Król: Oświata została od początku potraktowana po macoszemu

– Sytuację mamy beznadziejną – powiedział z kolei w rozmowie z Głosem w kwietniu br. – Uczniowie mają rację. Tak jak reszta społeczeństwa stali się zakładnikami zamieszania wokół wyborów. I nie chodzi tu wcale o to, że czegoś tam się zdalnie nie nauczą, bo to się nadrobi, chodzi o to, że dorastają w czasach, które uczą ich chaosu i bezprawia. Przez te paniczne obawy przed wprowadzeniem stanu klęski żywiołowej mamy bałagan – dodał.

Zwracał uwagę na dewastujące społeczeństwo skutki pandemii, długiego zamknięcia w domach, ograniczenia swobody. – Otóż, w moim głębokim przekonaniu, prędzej czy później i to jeszcze przed zakończeniem tego okresu pandemii albo tuż po nim, zaczną się niebezpieczne czasy, dojdzie do buntów społecznych – przewidywał.

Zachęcał jednak do umiarkowanego i ostrożnego optymizmu. – Na lepsze czasy nauczyciele muszą jeszcze zaczekać trzy – cztery lata. To będzie proces. W tym czasie nastąpi też docenianie wkładu w wiedzę – mówił. – Ja to wiem i wierzę w naszych nauczycieli, że szybko się tego nauczą, tylko mnie chodzi raczej o to, że społeczeństwo musi zrozumieć, że dążenie do wiedzy jest koniecznością. To zajmie kilka lat. Nie za długo, jeśli popatrzymy na to w dłuższej perspektywie. To będzie zmiana niesamowita i brutalna zarazem, może nawet najbrutalniejsza, jaka wydarzyła się w dziejach – dodał.

Życie po pandemii. Prof. Marcin Król: Znany nam świat odejdzie w niepamięć. Potrzebni będą ludzie wiedzy

(PS, GN)

Fot. Instytut Stosowanych Nauk Społecznych UW