Rząd chwali się, że przeciętne wynagrodzenie w Polsce w IV kwartale 2025 roku wzrosło do 9 197,79 zł brutto, w Sejmie szykuje się fala podwyżek dla posłów i posłanek, a nauczycielskie wynagrodzenia weszły w fazę ostrego hamowania. Na dodatek prace nad inicjatywą obywatelską ZNP „Godne płace…” zostały zawieszone. Tymczasem minister finansów Andrzej Domański w TVN 24 rytualnie powtórzył tezę o „30 procentowych podwyżkach” sprzed dwóch lat i „wyraził nadzieję, że pensje nauczycieli będą rosły”, dodając szybko: „w miarę możliwości”. Co to znaczy?
„Najniższa nauczycielska stawka wyniesie w tym roku 5178 zł, czyli raptem 151 zł więcej niż w roku ubiegłym. Nauczyciel z najwyższym stopniem awansu i poziomem wykształcenia zarobi o 186 zł więcej niż rok temu. Na tyle państwo wycenia wysiłek pedagogów, i to w roku startu reformy edukacji >>Kompas Jutra<<. Bez ustawy ZNP >>Godne płace…<< nauczyciel nadal będzie biedować” – pisaliśmy na pierwszej stronie ostatniego wydanie Głosu Nauczycielskiego (nr. 5-6 z 4-11 litego), w którym analizujemy projekt rozporządzenia płacowego MEN.
Tymczasem choć szefowa MEN Barbara Nowacka jak mantrę powtarza, że „do końca kadencji pensje nauczycieli muszą znacząco wzrosnąć, bo to nasze zobowiązanie”, w Sejmie nie toczą się żadne prace nad inicjatywą obywatelską ZNP. A jeśli rząd chce zgodnie z obietnicami powiązać w 2027 roku wynagrodzenia nauczycieli z przeciętną płacą w gospodarce to marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty powinien już teraz „odmrozić” projekt ZNP.

Prace podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy Karta Nauczyciela powinny być wznowione w ciągu najbliższych tygodni, bo inaczej Sejm nie zdąży ich uchwalić do połowy roku, a więc do czasu, kiedy to jest konstruowany projekt przyszłorocznego budżetu.
Jeśli zmiany miałyby obowiązywać od przyszłego roku, to ich finansowanie musi zostać uwzględnione w projekcie budżetu na 2027 rok, który najpóźniej w czerwcu 2026 (czyli za kilka miesięcy) musi trafić na Radę Dialogu Społecznego.
Chyba, że rząd planuje odwlec rozwiązanie problemu do 2028 r. a do tego czasu regulować nauczycielskie pensje według wskaźnika inflacji na dany rok. Przypomnijmy, że kolejne wybory parlamentarne odbędą się jesienią 2027 r., czyli za półtorej roku.
Kancelaria Premiera chwali się wzrostem pensji Polaków
Temat nauczycielskich wynagrodzeń stał się niewygodny, za to rząd chwali się tym jak dynamicznie rosną pensje Polaków.
„GUS potwierdza: przeciętne wynagrodzenie w IV kwartale 2025 roku wzrosło do 9 197,79 zł brutto. To +8,5% rok do roku i +4,85% kwartał do kwartału. #RobimyNieGadamy” – takie grafiki pojawiły się w mediach społecznościowych Kancelarii Premiera.
✅️ GUS potwierdza: przeciętne wynagrodzenie w IV kwartale 2025 roku wzrosło do 9 197,79 zł brutto.
👉 To +8,5% rok do roku i +4,85% kwartał do kwartału. #RobimyNieGadamy pic.twitter.com/yoA8sUSiMU
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) February 10, 2026
„W tym samym czasie (2025 r.) wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli wynosiło 5153 brutto dla nauczyciela początkującego, 5310 brutto dla nauczyciela mianowanego i 6211 brutto dla nauczyciela dyplomowanego To +5% w stosunku do poprzedniego roku” – komentuje na FB inicjatywa Protest z Wykrzyknikiem i przypomina słowa premiera Tuska wypowiedziane na zjeździe ZNP w listopadzie 2024 r.: „Zawód nauczyciela nie może być opłacany niżej niż przeciętna płaca. Zobowiązuję się dzisiaj, że przyspieszymy prace nad projektem obywatelskim, nie będzie już zwłoki.
„Czyli w praktyce: #GadamyNieRobimy” – podsumowuje rządowe hasło Protest z Wykrzyknikiem.
W Sejmie szykuje się fala podwyżek
„Początek roku przyniósł podwyżki świadczeń otrzymywanych przez parlamentarzystów” – podała kilka dni temu „Rzeczpospolita” i podkreśliła, że jest to tylko element całej serii podwyżek dla posłów i posłanek.
Przede wszystkim od 1 stycznia w górę poszły ich uposażenia i diety. Wynoszą dziś odpowiednio: 13,9 tys. zł brutto i 4,3 tys. zł, a w ubiegłym roku było to 13,5 tys. i 4,2 tys. zł. Tegoroczna podwyżka wynosi około 530 zł.
Ta podwyżka wynika z podniesienia w ustawie budżetowej tzw. kwoty bazowej. Większe pieniądze zarabiają od stycznia nie tylko posłowie, ale też wszyscy najważniejsi politycy.
Od stycznia nastąpiła cała seria podwyżek dotyczących nie tylko posłów., ale też innych polityków. Szczegóły ➡️ https://t.co/6TKxcXyZa4 pic.twitter.com/RsFt0lEuIu
— Onet (@onetpl) February 10, 2026
„Przed kilkoma dniami nastąpiło też podwyższenie ryczałtu na biura poselskie, z mocą wsteczną od stycznia. Z ryczałtu posłowie opłacają m.in. czynsz, pensje pracowników i kilometrówki, a obecnie wynosi 25 tys. zł miesięcznie, czyli o 1,7 tys. więcej niż w 2023 r. i o 2,8 tys. więcej niż w 2022 r. W górę – z 7,6 tys. do 10 tys. – poszła też właśnie kwota rocznego ryczałtu na hotele dla posłów, niezmieniana od lat” – informuje „Rz”.
Gazeta ustaliła, że „pod koniec stycznia zarządzenie w tej sprawie wydał Marek Siwiec, szef Kancelarii Sejmu i bliski współpracownik Włodzimierza Czarzastego z Lewicy”.
Pomimo tego, część posłów twierdzi, że zarabia za mało, a nad systemem wynagradzania posłów ma debatować komisja sejmowa.
(GN)