– Żądamy natychmiastowego podjęcia prac w Sejmie nad inicjatywą obywatelską ZNP „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli” – podkreślił prezes ZNP Sławomir Broniarz na środowej konferencji prasowej i wskazał, że zostało niewiele czasu, bo projekt budżetu na 2027 r. w czerwcu powinien trafić do Rady Dialogu Społecznego. Tymczasem mimo obietnic premiera Tuska złożonych na 43. Zjeździe ZNP w listopadzie 2024 r. rządzący nic nie robią w sprawie wzrostu wynagrodzeń. W imieniu nauczycieli, którzy ratują system i pracują na półtora czy dwa etaty Związek domaga się z kolei zmiany wysokości progów podatkowych. Ponowił także swój apel o przedłużenie obowiązywania nauczycielskich świadczeń kompensacyjnych.
Na zdjęciu: Konferencja prasowa ZNP z udziałem prezesa ZNP Sławomira Broniarza, wiceprezes ZG ZNP Urszuli Woźniak oraz Szymona Leppera, nauczyciela historii (ZG ZNP, Oddział ZNP w Gdyni)
W konferencji prasowej ZNP 22 kwietnia poza prezesem Sławomirem Broniarzem udział wzięli wiceprezes ZG ZNP Urszula Woźniak oraz Szymon Lepper, nauczyciel historii z Gdyni i członek Zarządu Głównego ZNP. Temat: Co z inicjatywą ZNP ws. wynagrodzeń nauczycieli?
Przypomnijmy, że minęły dwa lata od pierwszego czytania projektu w tej kadencji Sejmu, a Izba (dokładnie – podkomisja nadzwyczajna kierowana przez posła KO Adama Krzemińskiego) wstrzymała prace nad inicjatywą ZNP, mimo zapewnień szefa rządu i ministry edukacji, że działania dotyczące uchwalenia projektu zostaną przyspieszone.
W sprawie inicjatywy nic się nie dzieje. Od 12 miesięcy!
Prezes ZNP rozpoczął konferencję od życzeń dla premiera Tuska, który kończy 69 lat. – Chcielibyśmy panu premierowi życzyć zdrowia, realizacji planów i obietnic, także tych obietnic, które złożył nauczycielom w listopadzie 2024 roku na ostatnim Zjeździe Krajowym ZNP – mówił.
– Wówczas padły z ust pana premiera deklaracje, że Sejm niezwłocznie przyśpieszy prace nad inicjatywą obywatelską ZNP („Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli”), która to inicjatywa ma gwarantować nauczycielom realny wzrost wynagrodzeń opartych o przeciętne wynagrodzenie w kraju – przypomniał.
– Do dzisiaj nic się w tej sprawie nie wydarzyło w związku z tym żądamy natychmiastowego podjęcia prac przez podkomisję sejmową, która od marca ubiegłego roku nawet raz się nie zebrała w tej sprawie. Minęło więc ponad 12 miesięcy. Przypomnę, że pod tą inicjatywą podpisali się przedstawiciele wszystkich klubów, które tworzą obecnie koalicję rządową, i w fazie prac przygotowawczych, zbierania podpisów ugrupowania te w pełni akceptowały przedstawione przez ZNP założenia projektu – wskazał.

Była „mapa drogowa” dojścia do nowego modelu wynagrodzeń. I co się stało?
Prezes ZNP obalał także „argumenty” tych polityków, którzy twierdzą, że nowy model wynagradzania nauczycieli byłoby kosztowny i państwa na to nie stać.
– Przypominamy także, że ta inicjatywa oparta na relacji między wynagrodzeniami nauczycieli a przeciętnym wynagrodzeniem w kraju miałaby szanse znacznego zbliżenia do modelu docelowego, gdyby rząd i parlament zechciały się nad ową inicjatywą pochylić. Ten ubiegłoroczny wzrost wynagrodzeń o 5 proc. – jakbyśmy go nie nazywali – i tegoroczna waloryzacja dawały jakieś przyrosty i zbliżały nas do modelu docelowego – tłumaczył.
Za tym powinny pójść dalsze działania na rzecz wzrostu wynagrodzeń.
Prezes Związku przypomniał także, że wszystkie związki zawodowe działające w oświacie zgadzały się na możliwość rozłożenia na lata procesu dochodzenia do maksymalnego zapisu o 100 procentowym odniesieniu do przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce.
– To był krok wykonany w kierunku tych, którzy mówili, że nie stać państwa polskiego na zrealizowanie tej inicjatywy w ciągu jednego roku – dodał.
– Dla nas ważna jest inicjatywa, która da realne podstawy do tego, żeby każdy nauczyciel wychodzący do zawodu miał pewną perspektywę wzrostu finansowego swojego wynagrodzenia. Dzisiaj problemy finansowe, problemy płacowe są podstawowym czynnikiem powodującym odejścia nauczycieli z zawodu – mówił.
Nauczyciele się starzeją, a chętnych do pracy w szkołach nie widać.
Jak zauważył Sławomir Broniarz, w szkołach, przedszkolach i placówkach uczą obecnie nauczyciele, których średnia wieku wynosi ok. 50 lat.
– A to oznacza, że mamy lukę pokoleniową w środowisku nauczycielskim, która dzisiaj jest wypełniana, a system jest ratowany przez nauczycieli o znacznym zaawansowaniu wiekowym. Osoby mające uprawnienia emerytalne, jeżeli podejmą decyzję o odejściu z zawodu, doprowadzi to do katastrofalnej sytuacji w wielu organach prowadzących. Wielu samorządowców zwraca uwagę, że w ich szkołach pracują osoby, które już mają uprawnienia emerytalne, albo mogą je nabyć lada moment.
– A propos uprawnień emerytalnych – ze strony MEN nie pojawiła się żadna propozycja znowelizowania kolejnej ustawy, na której nam zależy, a mianowicie przedłużenia obowiązywania po 2032 roku nauczycielskich świadczeń kompensacyjnych. Poziom wynagradzania nauczycieli, luka pokoleniowa i bardzo duże obciążenie nauczycieli, którzy przekroczyli lub zbliżają się do wieku emerytalnego, mają wpływ na katastrofalną sytuację w wielu placówkach. Jeżeli nie poprawimy tej sytuacji to mamy prosty przepis na katastrofę kadrową w nadchodzących latach – wyliczał Sławomir Broniarz.
– To powoduje, że po raz kolejny ZNP zwraca się z apelem o niezwłoczne podjęcie prac nad inicjatywą „Godne płace” – podkreślił.
Wskazał na dwumiesięczny horyzont czasowy. Jeśli zmiany w wynagrodzeniach mają obowiązywać od przyszłego roku (jak deklarowała ministra edukacji Barbara Nowacka), to inicjatywa musi być uwzględniona w projekcie budżetu na 2027 rok. Projekt budżetu musi najpóźniej w czerwcu br. trafić do zaopiniowania przez Radę Dialogu Społecznego.
– Wtedy będziemy wiedzieli, co rząd szykuje nam na przyszły rok, także rok wyborczy i rok pełnej realizacji nowej podstawy programowej związanej z wejściem reformy „Kompas Jutra” – przypomniał.
Kryzys kadrowy trwa. Ewa Łoś: AI i nowoczesne technologie nie zastąpią nauczyciela
Pułapka drugiego progu – Związek domaga się zmian w podatkach
Urszula Woźniak mówiła o problemie przekraczania przez część nauczycieli drugiego progu podatkowego.
– Kierując się głosem nauczycieli bardzo mocno apelujemy do rządu, żeby zmienił wysokość progów podatkowych. Ta sytuacja dotyczy całej sfery budżetowej, służby cywilnej, pracowników samorządowych. W Polsce mamy niestety na tyle karykaturalny system podatkowy, że osoby znajdujące się w medianie zarobków płacą najwyższe podatki nie mając żadnych zwolnień czy ulg, jak przedsiębiorcy, nie mogą płacić podatków w rajach podatkowych, zakładać fundacji rodzinnych – przekonywała.
– Nauczyciel pracujący na etacie nie wchodzi w drugi próg podatkowy, ale nauczyciel ratujący system, ten właśnie, o którym mówił prezes Broniarz, niestety około października, listopada wchodzi w drugi próg podatkowy – tłumaczyła.
Ma to związek z faktem, że nauczyciele realizują bardzo wiele godzin ponadwymiarowych, łatając w ten sposób dziurę kadrową w oświacie. Nie są krezusami, ale pod koniec roku kalendarzowego okazuje się, że niektórzy „wpadli” w drugi próg podatkowy, nieznacznie przekroczyli limit zarobków, państwo zabiera im z dochodów podwyższoną zaliczkę na podatek dochodowy. Potem przy rozliczeniu PIT często okazuje się, że muszą jeszcze dopłacić fiskusowi.
– Nauczyciele szybko się uczą, to są inteligentni ludzie, w związku z czym w przyszłym roku będą po prostu rezygnowali z podejmowania tych dodatkowych działań, żeby nie odprowadzać wysokich podatków – mówiła wiceprezes ZG ZNP informując o nastrojach wśród nauczycieli.
Przypomniała, że już 2004 r. wykreślono z ustawy system waloryzowania progów podatkowych, pojawiały się możliwości pewnych odliczeń, które miały zmniejszać ten podatek, ale w 2022 r. po raz ostatni podniesiono kwotę zmniejszającą podatek i progi podatkowe.
– Chcieliśmy jednak zwrócić uwagę, że skumulowana inflacja od 2016 roku do 2025 roku wyniosła 63 proc. Nauczycielskie wynagrodzenia nie wzrosły o taki procent w tym czasie, natomiast progi podatkowe zatrzymały się w miejscu. Dochód 120 tysięcy w drugim progu to jest 9 tys. brutto miesięcznie. Niedługo taki poziom będą osiągały osoby zarabiające minimalne wynagrodzenie za pracę – oceniła.
– Dlatego postulujemy, żeby kwotę zmniejszającą podatek podnieść do 7 tys. zł. Pierwszy próg zamiast 30 tys. zł powinien wynosić 60 tys. zł, a drugi zamiast 120-170 tysięcy – zaznaczyła.
– Apelujemy do wszystkich central związkowych, aby poparły nasz postulat, ponieważ jego realizacja jest po prostu konieczna również dla ratowania samego systemu edukacji. My wiemy jak wygląda demografia. Ale jeżeli pomimo takiego niżu brakuje nauczycieli, a ci, którzy ratują system, muszą pracować na półtora czy dwa etaty a następnie płacić ogromny podatek, bo przekroczyli drugi próg, to jest to ogromna niesprawiedliwość – podkreśliła.
🔴Żądamy natychmiastowego podjęcia prac nad inicjatywą @ZNP_ZG ws. wynagrodzeń – mówili 22 kwietnia prezes ZNP Sławomir @Broniarz, wiceprezes ZG ZNP Urszula Woźniak i Szymon Lepper, członek ZG ZNP
▶️Relacja z konferencji prasowej ZNP – @GNauczycielski https://t.co/TQyM0V0QL6— Głos Nauczycielski (@GNauczycielski) April 22, 2026
Frustracja w pokojach nauczycielskich coraz większa
W imieniu młodych nauczycieli głos zabrał Szymon Lepper, który do niedawna był przewodniczącym Centralnego Klubu Młodego Nauczyciela ZNP).
– W trakcie wielu rozmów, które przeprowadzam ze swoimi kolegami i koleżankami w pokojach nauczycielskich narasta rozczarowanie, a to rozczarowanie prowadzi do coraz większej frustracji – ostrzegł nauczyciel z Gdyni.
– W warstwie deklaratywnej zarówno premier jak i ministra edukacji mówią o tym, że doceniają polskich nauczycieli. Nawet dzisiaj słyszałem wypowiedź wiceministry Lubnauer , która mówiła w mediach, że polski nauczyciele osiągają wyższe wyniki niż te, na które pozwala system. Dobrze oczywiście, że takie deklaracje się pojawiają, ale my deklaracji nie włożymy do garnka. Największym problemem polskiej edukacji jest kwestia wysokości wynagrodzeń – podkreślił Szymon Lepper.
– Równocześnie mamy kolejne zmiany. Każda nowa zmiana w systemie zwiększa presję na tych, którzy te zmiany będą wprowadzać czyli na nauczycieli. Środowisko nauczycielskie jest poddawane ciągłej presji związanej ze zwiększaniem oczekiwań. Mamy coraz więcej problemów w naszych placówkach, z którymi dajemy sobie radę, ale oczekiwalibyśmy, żeby za tą większą presją. która się pojawia, deklaracje rządzących zamieniły się wreszcie w rzeczywistość i doszło do pozytywnej zmiany, jeśli chodzi o nasze pensje – wskazał członek ZG ZNP.
– Pamiętajmy też że bardzo ważną sprawą jest kwestia wymiany pokoleniowej w całym systemie. Jesteśmy obecnie w momencie powolnej, ale jednak zapaści całego systemu, dlatego, że tej wymiany kadr po prostu nie ma. Nie ma jej na takim poziomie, na którym powinna być. I jeśli wspólnie o to nie zadbamy, jeśli czegoś nie zmienimy, to edukacja nie będzie stanowić dobrej przyszłości dla naszego społeczeństwa – zwrócił uwagę.
– Podstawową rzeczą którą frustruje nauczycieli jest kwestia zarobków i wynagrodzeń – powtórzył Szymon Lepper.
Relację live z konferencji można obejrzeć na Facebooku ZNP tutaj
(GN)