Ministerstwo edukacji wycofało się z planów zaostrzenia przepisów dotyczących frekwencji w szkołach. Propozycje zmian zostały usunięte z najnowszej wersji projektu ustawy o prawach i obowiązkach ucznia. Zapisy te nie zostały przeniesione do żadnych innych dokumentów, nad którymi obecnie pracuje MEN. – Na razie nie jest planowane podniesienie kwestii frekwencji w innych nowelizacjach – poinformował PAP dyrektor Departamentu Komunikacji MEN, Kacper Lawera.
Pierwotna wersja projektu nowelizacji Prawa oświatowego oraz niektórych innych ustaw przewidywała m.in. surowsze zasady dotyczące nieusprawiedliwionych nieobecności, czyli wagarów.
Zgodnie z nim niespełnianiem obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki miała być albo nieusprawiedliwiona nieobecność na co najmniej 50 proc. dni zajęć w jednym miesiącu, albo na co najmniej 25 proc. dni zajęć w całym roku szkolnym. Według resortu edukacji obecny próg 50 proc. nieusprawiedliwionych nieobecności w skali roku jest zbyt wysoki.
Jak jednak przekazał PAP dyrektor Departamentu Komunikacji w Ministerstwie Edukacji Narodowej Kacper Lawera, na ten moment resort edukacji zrezygnował z prac nad zaostrzeniem przepisów dotyczących frekwencji w szkołach. Z nowej wersji projektu ustawy o prawach i obowiązkach ucznia, opublikowanej pod koniec stycznia, te propozycje wykreślono.
Ankieta Głosu. Zapraszamy do udziału w głosowaniu
Dyrektor Lawera wyjaśnił, że po etapie konsultacji i opiniowania, kiedy wpłynęły uwagi co do tego rozwiązania, oraz po okresie późniejszych prac wewnątrz resortu i rządu – zrezygnowano ze zmiany tych przepisów frekwencyjnych. W ocenie MEN, biorąc pod uwagę wnioski z konsultacji i stanowiska wpływające później, te propozycje wymagają dalszych analiz wewnętrznych. Przy czym, jak zaznaczył, zapisy nie zostały przeniesione do żadnych innych dokumentów, nad którymi pracuje teraz MEN.
Przypomnijmy, że przepisy m.in. zmieniające próg usprawiedliwionych nieobecności uczniów znajdowały się w nowelizacji ustawy oświatowej zawetowanej w grudniu przez prezydenta Karola Nawrockiego.
Jeszcze niedawno ministra edukacji Barbara Nowacka przekonywała, że obecne obowiązujące przepisy to „ewenement na skalę światową”, a wiceministra Katarzyna Lubnauer mówiła o „legalnych wagarach” i przywoływała przykład państw, w których rodzice płacą karę za organizowanie dzieciom wakacji w trakcie roku szkolnego. Tłumaczyła też, że MEN „nie chodzi oczywiście o kontrolowanie rodziców, lecz o uświadomienie im, że obowiązek szkolny nadal istnieje i że nie każda nieobecność powinna być usprawiedliwiana automatycznie”.
Sami nauczyciele przyznają, że absencje są problemem, a rodzice nadmiernie usprawiedliwiają nieobecności swoich dzieci. I nie chodzi tutaj o zwolnienia lekarskie.
(GN)
MEN przygotowało specjalną ankietę. Pyta o projekt ustawy o prawach i obowiązkach ucznia