Powstańcy są obecni w szkołach całego kraju, starają się przyjmować każde zaproszenie, bo uważają, że każde pokolenie potrzebuje wskazania kierunku. W 2019 r., w 75. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, podkreślali w swoich przemówieniach, które kierowali do młodych, że są wartości, których nie można porzucić. To honor, patriotyzm, obowiązek i odpowiedzialność. To jest niesamowite, że mimo upływu kilkuset lat Zawisza Czarny i bohaterowie Powstania Warszawskiego mają ze sobą tak wiele wspólnego, mówią o tym samym. A powstańcy pokazują to jeszcze dzisiaj poprzez swoją postawę i działania.
Z Radosławem Potracem, Nauczycielem Roku 2023, pedagogiem specjalnym, terapeutą, nauczycielem historii i edukacji zdrowotnej, harcmistrzem i instruktorem Wspólnoty Drużyn Grunwaldzkich ZHP, rozmawia Katarzyna Piotrowiak
Pana profil w mediach społecznościowych jest dowodem na to, że młodzież można zainteresować historią i obozowaniem pod namiotami. Na zdjęciach ze zlotu Wspólnoty Drużyn Grunwaldzkich wszyscy są uśmiechnięci, po prostu dobrze się bawią…
– …mimo chłodnych nocy i ulewy w ostatnim dniu. Harcerstwo pozwala młodym ludziom samodzielnie decydować, stwarza takie warunki, w których młodzi sami sobie wyznaczają cele do realizacji. Z pewnością im się to podoba, bo chętniej podejmują wysiłek. Tu nie chodzi tylko o kolejne sprawności i stopnie, raczej o to, żeby zrealizować swoje marzenia mimo trudności, jakie trzeba pokonać. Tak najlepiej trenuje się i doskonali podejmowanie decyzji. Nazywamy to metodą harcerską.
Jest Pan harcerzem od lat szkolnych, która ze sprawności jest dla Pana najważniejsza?
– Mamy taką odznakę, która nazywa się Znak Zawiszy. Nawiązuje do cnót rycerskich Zawiszy Czarnego. Każdy członek drużyny we Wspólnocie Drużyn Grunwaldzkich chce ją mieć, bo ona oznacza, że pokonało się którąś ze swoich słabości. Osiągnięcie mistrzostwa i zdobycie tej odznaki wymaga jednak konsekwencji, np. wielbiciel słodkości i objadania się, który ma kłopoty z nadwagą, może wprowadzić ograniczenia, które pozwolą mu poprawić stan zdrowia. Jeśli ma problem z matematyką, przez rok pracuje nad poprawą ocen itd.
Dla mnie najważniejszą sprawnością, dziś odznaką, były Trzy Pióra. Zdobywa się ją, wykonując trzy próby samodzielnego przetrwania doby, np. w lesie. Jedną z nich jest próba głodu, kiedy można się jedynie żywić runem leśnym.
Ze zdjęć zrobionych na zlocie Wspólnoty Drużyn Grunwaldzkich wnioskuję, że w tym roku to Pan był Zawiszą Czarnym.
– (śmiech) Rzeczywiście w czasie jednej z gier nocnych, kiedy snuliśmy o nim opowieści z harcerzami, byłem… sobą, opowiadającym o Zawiszy. Jego historia jest bardzo ciekawa. Zawisza Czarny z Garbowa herbu Sulima to jeden z najbardziej znanych rycerzy średniowiecznej Europy. Pokonał największe sławy turniejowe, wysadził z siodła m.in. Jana Aragońskiego w 1415 r.
Zgodnie z kodeksem rycerskim musiał być sumienny, słowny i udzielać pomocy wszystkim, którzy jej potrzebują. Harcerze muszą realizować się także na tym polu. „Na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy” – mówi się po przyrzeczeniu harcerskim.
Harcerstwo jest nadal modne?
– Tak, bo daje sposobność, żeby sprawdzić, co się wie i umie, przełożyć to, czego uczeń dowiedział się w szkole, na praktykę. W ostatnich dwóch latach w naszej organizacji pojawiło się ponad 15 tys. nowych osób. Całkiem spory wzrost. Ci, którzy nigdy w życiu nie mieli do czynienia z harcerstwem, nagle ponownie odkrywają jego zalety.
Czego dziś uczy harcerstwo?
– Harcerstwo to organizacja, która pokazuje, jak można funkcjonować
w określonych granicach, ale też, jak można stawiać granice samemu sobie. To także szkoła liderstwa. Kiedy poczuje się bakcyla, można wielu rzeczy doświadczyć. W harcerstwie buduje się relacje, rozwija kluczowe kompetencje miękkie, zaradność i samodzielność. Mundur i dyscyplina zmieniają spojrzenie, bo młodzi wiedzą, że muszą wykonywać rozkazy. To wpływa na rozwój krytycznego myślenia, ale i budowanie poczucia własnej wartości. W Polsce jest ponad 30 organizacji harcerskich różnego typu i w bardzo wiele z nich zaangażowani są nauczyciele. Nie można powiedzieć, że nas nie widać, nawet jeśli spojrzy się poza duże miasta.
Cel tych wszystkich Pańskich aktywności, m.in. harcerstwo, opieka na Domem Powstańców Warszawskich, sprzątanie grobów na Powązkach, jest bardziej edukacyjny czy wychowawczy?
– Tych aktywności rzeczywiście mam sporo i wszystkie są skupione wokół wychowania dzieci i młodzieży, jednak w każdej z nich zamysł edukacyjny i wychowawczy, bo jednak obecnym pokoleniom warto wskazać kierunek. Tak można im uzmysłowić, że są w stanie zrobić coś ważnego dla innych. 35 lat temu byłem jednym z założycieli Wspólnoty Drużyn Grunwaldzkich, a miałem wtedy zaledwie 15 lat. To jest dowód na to, że młodzi ludzie mogą stworzyć coś, co przetrwa wiele dekad. Co roku świętujemy ten fakt zlotem i sejmikami, na których ustalamy program edukacyjno-wychowawczy, ale także budujemy wspólnotę, poznając się podczas wspólnych biwaków.
Dlaczego Grunwald?
– Bo Grunwald jest ważnym elementem historii, harcerstwa i Polski. Dziś stanowi doskonałą bazę historyczną, żeby przekonać się, że cnoty rycerskie to nie jest coś, co przeminęło. To spaja pokolenia. Powstańcy warszawscy nieraz powoływali się na wartości bliskie rycerskim. One zawsze stanowiły w ich życiu pewien fundament.
Powstańcy nadal przekazują swoje ideały młodzieży?
– Powstańcy są obecni w szkołach całego kraju, starają się przyjmować każde zaproszenie, bo uważają, że każde pokolenie potrzebuje wskazania kierunku. W 2019 r., w 75. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, podkreślali w swoich przemówieniach, które kierowali do młodych, że są wartości, których nie można porzucić. To honor, patriotyzm, obowiązek i odpowiedzialność. To jest niesamowite, że mimo upływu kilkuset lat Zawisza Czarny i bohaterowie Powstania Warszawskiego mają ze sobą tak wiele wspólnego, mówią o tym samym. A powstańcy pokazują to jeszcze dzisiaj poprzez swoją postawę i działania.
Tak jak powstańcy jest Pan przekonany, że to zadziała w tych najważniejszych momentach?
– W ramach WDG działa rada młodzieżowa. Powołaliśmy ją dwa lata temu. Tworzą ją młodzi ludzie, którzy mają już własny pogląd na to, jak powinna działać organizacja. To dobrze, bo będą potrzebni nam następcy. Chcę przez to powiedzieć, że świat się zmienia, dlatego staramy się za nim nadążać i próbujemy za sobą pociągnąć również młodych ludzi. W tym działaniu nie chodzi tylko o to, żeby to, co im proponujemy, było atrakcyjne, ale o to, żeby zwracać uwagę młodych na sprawy i wydarzenia, nad którymi na co dzień się nie zastanawiają. Dlatego spotkania z powstańcami warszawskimi cieszą się takim zainteresowaniem.
Co z tą podstawą? Radosław Potrac: Historia najnowsza nadal jest traktowana po macoszemu
Trzeba się z tym spieszyć, bo odchodzą kolejni uczestnicy i świadkowie Powstania Warszawskiego.
– To, że czas nieubłaganie płynie, też jest dla nas wszystkich lekcją. Pewne historie odejdą na zawsze, co jest smutne i przygnębiające, bo powstańcy wnoszą wiele światła do edukacji młodego pokolenia. Oni od lat dzielą się z młodzieżą swoimi doświadczeniami i opowieściami. To było i jest niezwykle ważne w tej edukacji, którą prowadzę. Myślę jednak, że nadszedł czas, żeby popatrzeć na tamte dni w inny sposób. Podoba mi się to, co robi Muzeum Powstania Warszawskiego, które angażuje rodziny powstańców i weteranów w swoje projekty i programy. Muzeum daje im głos i teraz również oni mówią, co wiedzą i co zapamiętali z tych opowieści, jak w projekcie Korzenie Pamięci.
Czy powstańcy nadal mają energię i siłę na spotkania z uczniami?
– Zawsze i bardzo chętnie. Będą spotykać się z młodymi tak długo, dopóki będą mogli. Nadal uczestniczą w różnych wydarzeniach. Pani Janina Jankowska ps. Jasia, sanitariuszka w Powstaniu Warszawskim, wzięła niedawno udział w odsłonięciu muralu swego imienia w Szkole Podstawowej nr 107 w Warszawie.
Jak wyglądają takie spotkania?
– Powstańcy rozmawiają, grają w szachy, wygłupiają się, słuchają koncertów przygotowanych specjalnie dla nich przez szkoły. Nieraz bardzo gwarnie, bo powstańcy z radością opowiadają swoje historie. Uwielbiają te spotkania, bo mogą wtedy wrócić myślami do swoich lat młodzieńczych. Obserwuję to z ogromną radością, bo za każdym razem widzę, jak młodość dzieli się energią ze starszymi.
Radosław Potrac, Nauczyciel Roku 2023: Spotkania z powstańcami zawsze dają olbrzymią moc i energię
Należy Pan do wąskiego grona ludzi, którzy mają stały kontakt z powstańcami. Czy oni wyrażają swój niepokój o przyszłość młodych i kraju? Jak reagują na bieżącą politykę?
– Powstańcy są bardzo czujnymi obserwatorami tego, co dzieje się w polityce i mówią o tym. Oczywiście czasami się spieramy. Nie można zapominać, że każdy z powstańców wiele na wojnie przeżył, a po wojnie niejeden był prześladowany. To jest mieszanka różnych doświadczeń, dlatego oceny i opinie na aktualne tematy są różne. Natomiast jeśli chodzi o ocenę młodego pokolenia, to oni zawsze powtarzają, że młodzi są wspaniali, aktywni i zaangażowani.
To od powstańców często słyszę, że młodym ludziom trzeba dawać przestrzeń, że warto w nich wierzyć, wspierać ich. Julian Kulski ps. Goliat, który mieszkał niedaleko Białego Domu w Waszyngtonie, zawsze mi mówił, że młodym trzeba zawierzyć, bo nie wiemy, do czego są zdolni.
Powstańcy nigdy nie powątpiewają w młode pokolenie?
– Powstańcy są pełni nadziei. Nieustająco. Julian Kulski często opowiadał, jak w czerwcu 1939 r. stanęli na dziedzińcu, a dyrektor ich „objechał” z góry na dół – „Nie jesteście patriotami, bo nie chcecie się uczyć”. Do końca śmialiśmy się z tego, że dzisiaj mówi się właściwie to samo. Nic się nie zmieniło, ale gdy wybuchła wojna, oni wszyscy poszli walczyć. Większość trafiła do powstania. My nie dowiemy się, do czego są zdolni młodzi ludzie, dopóki życie nie zmusi ich do działania. Dlatego musimy im dawać szanse i korygować ich tam, gdzie trzeba.
Dziękuję za rozmowę.
Przedstawiamy wywiad opublikowany w Głosie Nauczycielskim nr 31-32 z 29 lipca – 5 sierpnia br. Wywiad ukazał się w wydaniu drukowanym i elektronicznym (e.glos.pl)
Na zdjęciu: Radosław Potrac pod Grunwaldem. Fot. Archiwum prywatne
Ankieta Głosu. Zapraszamy do udziału w głosowaniu:
***