Zanim będzie za późno… Karolina Otwinowska, inicjatorka kampanii na temat anoreksji: Problemy emocjonalne dzieci mają wspólny mianownik

Stworzenie bezpiecznej przestrzeni dla uczniów, żeby mogli mieć poczucie, że mają wsparcie, jest bardzo potrzebne. Może nim być taki przedmiot jak edukacja zdrowotna, ale też możliwość zgłoszenia się do zaprzyjaźnionego, rozumiejącego dorosłego, m.in. nauczyciela. Rola nauczycieli jest ogromna, bo problem anoreksji dotyczy już nie tylko nastolatków. Pamiętajmy, że do szpitali w tragicznym stanie trafiają już ośmiolatki. Spośród krajów Unii Europejskiej polskie nastolatki wypadają najgorzej, jeśli chodzi o samoocenę i wizerunek własnego ciała. Problem się pogłębia.

Z Karoliną Otwinowską, inicjatorką kampanii na temat anoreksji Dieta (nie)Życia* „Czas ma znaczenie”, założycielką i prezeską Fundacji Głód (nie)Nażarty, rozmawia Katarzyna Piotrowiak

Nie tak dawno napisała Pani, że „największym ryzykiem jest to, że temat zaburzeń odżywiania znów stanie się chwilowym alarmem, a później zniknie z debaty publicznej”. Czy to oznacza, że nie ma społecznego zrozumienia dla problemu, którym zajmuje się Pani znacznie dłużej niż czas trwania kampanii Dieta (nie)Życia?

– Jako fundacja odnotowaliśmy w ostatnich latach łącznie blisko 24 mln kontaktów, a nie mówimy wyłącznie o osobach, które wypełniły na stronie kampanii test do badania syndromu gotowości anorektycznej. Problem jest nadal niemierzalny, bo jest anonimowy. Duża liczba kontaktów pokazuje, że trafiliśmy z naszą kampanią – również dzięki szkołom i nauczycielom – do wielu osób chorych.

Natomiast pisząc o swoich obawach, miałam przede wszystkim na myśli podejście społeczne do zaburzeń odżywiania, ale też to, jak widzi nas system zdrowia. Anoreksja jest nie tyle lekceważona, co postrzegana w tonie oskarżycielskim: „Zrobiłaś to sobie na własne życzenie”. Obwinia się chorego, najczęściej młodego człowieka, który zmaga się z poważną chorobą. O sytuacji dzieci i nastolatków zmagających się z anoreksją dowiadujemy się coraz więcej. Odbieram liczne listy i maile, które przychodzą do fundacji. Widzę dość duży odzew.

Kto pisze te listy?

–Najwięcej piszą rodzice nastolatków chorych na anoreksję. Pytają nas, jak mogą pomóc swoim dzieciom i gdzie mogą zwrócić się po pomoc. Opowiadają historie niepowodzeń w leczeniu. Opisują hospitalizacje na oddziałach zupełnie nieprzystosowanych do leczenia schorzeń związanych z odżywianiem ani pod kątem gotowości personelu, ani terapii. Oddział internistyczny czy gastroenterologia to nie jest miejsce dla dziecka, które ma zaburzenia odżywiania, wynikające m.in. z problemów psychicznych.

Ciągle też napływają do nas zapytania o bezpłatną formę pomocy. Dostałam list od nastolatki, która choruje na cukrzycę i anoreksję. W liście przyznała, że wymiotuje. To są bardzo ryzykowne sytuacje, ale NFZ nie udziela takim osobom wsparcia. Dla mnie osobiście, czyli kogoś, kto zna z autopsji problem anoreksji, jest to bardzo poważna sprawa. Ryzyko powikłań zdrowotnych u dorastającej nastolatki, która choruje na cukrzycę typu I i zaburzenia odżywiania, jest ogromne. A nie jest to odosobniony przypadek, podczas gdy system leczenia jest niedostosowany i nieprzygotowany.

Według wielu osób zajmujących się problemem dostępu do psychologów i psychiatrów sytuacja powoli zaczyna się poprawiać. Pani ocena jest inna?

– Nawet psychiatrzy w placówkach prywatnych są bardzo obłożeni. Osoby, które szukają nieodpłatnej pomocy, czeka wielomiesięczne oczekiwanie w kolejce. Uzyskanie natychmiastowego wsparcia wydaje się czasem nierealne. A pamiętajmy, że na to wsparcie czekają też osoby w silnym kryzysie psychicznym, zagrażającej życiu niedowadze czy po próbach samobójczych. Doraźne hospitalizacje często niewiele dają, bo chwilowe „dotuczenie” lub przetrzymanie kogoś na oddziale, żeby chociaż przez chwilę jadł, nie jest połączone w żaden sposób z leczeniem problemu, z jakim de facto dziecko się boryka.

Leczenie wymaga stałej, długofalowej opieki terapeuty, psychiatry, interdyscyplinarnego zespołu lekarzy i dietetyków. Niestety, tego wciąż brakuje. Z tego też powodu, nasza kampania jest bardzo mocno powiązana z alarmem taty nieżyjącej już nastoletniej Gai „o nieczekanie na organizowanie pomocy, tylko udzielanie wsparcia w odpowiednim momencie”. Bo nadal go nie ma.

Przez kilka lat trwania akcji Dieta (nie)Życia nic się nie zmieniło?

– Podstawą leczenia jest psychoterapia i wsparcie psychiatryczne oraz farmakoterapia. Czasami leczenie musi być również uzupełnione o terapię rodzinną, bo wiadomo, że problem dziecka jest znacznie częściej związany z całym systemem rodzinnym, z jego dysfunkcjami. Jeżeli nie zajmiemy się źródłem problemu, a będziemy leczyli same objawy, to tak, jakbyśmy zapalenie zatok „leczyli” nieco lepszymi chusteczkami. Problemem jest znalezienie lekarza, który byłby przygotowany do leczenia dziecka z anoreksją. Nie tylko samych zaburzeń odżywiania, ale też powikłań, które się pojawiają w wyniku tej choroby. Wychudzenia, braku łaknienia, trudności gastrologicznych czy metabolicznych, rozchwianej gospodarki hormonalnej, ryzyka zaburzeń elektrolitów czy zespołu ponownego odżywienia.

Przywrócenie poszczególnych etapów organizmu do normy wymaga ogromnej cierpliwości. Nie da się wyleczyć człowieka, którego organizm nie jest w stanie udźwignąć zaleceń odżywiania. Taki pacjent najczęściej się poddaje. W kolejnej odsłonie kampanii będziemy chcieli zwrócić uwagę systemu opieki zdrowotnej i lekarzy, że anoreksja jest bardzo złożonym schorzeniem i niestety, dotyka już coraz młodszych pacjentów.

Jaką rolę mogą odegrać w tym szkoły?

– Kampania „Czas ma znaczenie” to apel do opiekunów, rodziców i nauczycieli. Wzywamy do profilaktyki, udostępniając przygotowane narzędzia do wykrywania zagrożenia anoreksją. W pierwotnej wersji test, czyli nasze narzędzie do badania syndromu gotowości anorektycznej SGA, był dostępny wyłącznie w wersji cyfrowej, ale teraz będzie można go również wydrukować i rozdać uczniom, porozmawiać z nimi, wykorzystać go na lekcji oraz w rozmowach z rodzicami. Test został przygotowany przez ekspertkę, prof. Beatę Ziółkowską, która towarzyszy nam w procedurach merytorycznych.

Zależy nam, aby kontakt z dzieckiem, które ma problemy z odżywianiem, został nawiązany na jak najwcześniejszym etapie, zanim ono zacznie chorować. O tym w dużej mierze mówi nam historia Gai – czyli to, jak ważne jest wczesne wykrywanie pierwszych symptomów. Widzimy przecież, że dzieci zaczynają chorować na liczne zaburzenia zdrowia psychicznego, ale nie otrzymują w porę pomocy, bo zanim się o tym dowiemy, mija zbyt wiele czasu.

Kampania nt. anoreksji. Prof. dr hab. Beata Ziółkowska: Chcemy dotrzeć z prewencją do jak największej liczby młodych ludzi

Szkoła będzie musiała zastąpić rodzica, bo problemem jest kryzys relacji?

– Tak, ale nie jedynym, choć dominującym. Nam zależy na tym, aby rodzice zaczęli zauważać dzieci, ich dylematy i problemy, które dorosłym mogą wydawać się błahe. Szkoła i nauczyciele także mogą w tym pomóc. Kiedy dziecko się zamyka, izoluje, wpada w stany depresyjne czy pogarszające nastrój, to jest ten moment, kiedy zaczyna przenosić wszystkie swoje problemy na swoje ciało i jedzenie. Możliwość wydrukowania tego testu daje nauczycielom dodatkowe narzędzie w rozmowach z uczniami, ale też rodzicami i opiekunami. Chodzi o to, żeby czasami taki test po prostu wręczyć im podczas spotkania w szkole.

Od lat widzimy, jak poważnym problemem jest w Polsce kryzys suicydalny, jednak wszystkie problemy, które się na niego nakładają, rozpatrujemy osobno. Można temu zapobiegać lepiej, ale musimy robić to wspólnie. Zacznijmy zauważać dzieci i nastolatków, zanim one zaczną znikać.

Co jest tym wspólnym mianownikiem?

– Anoreksja, otyłość, problemy relacyjne młodzieży, kryzys psychiczny, hejt, wpływ telefonów i to, co dzieje się w social mediach – wszystkie te czynniki wpływają na zburzenia emocjonalne u dzieci i młodzieży. Nie ma co zwlekać. Trzeba zauważać, zanim to dziecko „zniknie” już na dobre. Bo to, co dostrzegamy jako zwykły problem, kiedy dziecko nie chce zjeść jakiegoś posiłku, do momentu, kiedy zaczyna przejawiać silne objawy fizyczne, jest już sytuacją alarmową. Te wcześniejsze symptomy, jak chociażby chęć izolacji, stany pogorszenia nastroju, wyrzucanie kanapek, zbytnie skupienie się na swoim ciele, obsesyjne porównywanie się na lekcjach WF, rzadko są zauważane. Dziecko trzeba dostrzegać wcześniej.

Doświadczenie przemocy zwiększa ryzyko wystąpienia zachowania samobójczego. Dr n. med. Aleksandra Lewandowska: Na co my jeszcze czekamy?

Rozmawiała Pani o tym z rodzicami chorych dzieci?

– Oni żałowali, że bagatelizowali pierwsze symptomy. Są czynniki, które powodują, że jeden z nastolatków zaczyna chorować na anoreksję, drugi zaczyna się samookaleczać, brać narkotyki, w skrajnych przypadkach popełni samobójstwo. To są czynniki bardzo indywidualne, ale wszystkie są powiązane z kryzysem psychicznym, tożsamościowym, relacjami z rodzicami, rówieśnikami. I dodać muszę, że gdyby wsparcie w rodzicach było silniejsze, nastolatek nie musiałby go poszukiwać w social mediach albo w agresywnym przenoszeniu swojego stanu psychicznego na swoje ciało.

Na ile ograniczenie dostępu najmłodszych do social mediów i do telefonów w szkole może wpłynąć na zmniejszenie kryzysu emocjonalnego u dzieci?

– Social media potęgują zniekształcone spojrzenie na to, jak wygląda sylwetka człowieka, wypaczają spojrzenie na siebie samego. Ten świat nierealny dla nastolatka staje się jak najbardziej realny. Młodzi, zaabsorbowani tematem diety, tworzą grupy/sekty, które szkodzą. Rozmawia się tam o tym, jak połknąć tasiemca albo jak modyfikować dawki insuliny, żeby schudnąć. To trzeba ukrócić. Dostępność różnych środków i substancji też się zmienia.

Zbliżacie się do końca drugiej edycji…

– Ale przed nami jeszcze sporo do zrobienia. Razem z Dentsu Creative, głównym partnerem i realizatorem kampanii, już rozpoczęliśmy przygotowanie trzeciego sezonu. Chcemy kontynuować te już rozpoczęte działania i szerzyć nowe. Osobiście bardzo zależy mi również na tym, aby fundacja nawiązała współpracę z kolejnymi partnerami zaangażowanymi społecznie. Mecenasi kampanii umożliwią nam zmaksymalizowanie działań leczniczych, sponsorowanie terapii czy edukacji. Przykładem takiego działania jest pierwszy w Polsce telefon zaufania dla osób z zaburzeniami odżywiania, który udało się nam uruchomić. dzięki zaangażowaniu Galileo Medical. Dyżur nie jest jednak całodobowy ze względu na finansowanie osoby, która udziela porad. Kolejna sprawa to wprowadzenie zniżek na pobyty całodobowe w ramach leczenia w ośrodkach terapeutycznych.

Na pewno zależy nam na tym, aby wypracować konkretną realną pomoc, której pacjenci nadal nie mają. Terapię czy stworzenie interdyscyplinarnego zespołu dla osób chorych na anoreksję, żeby pacjenci mieli kompleksową opiekę pod jednym dachem, na jednej platformie. Tych koncepcji mamy dość sporo, problemem są finanse i brak stałych partnerów.

Kto dzwoni na telefon zaufania?

– Raczej osoby chore. Ten telefon jest bardzo potrzebny, bo anoreksja ma najwyższy wskaźnik śmiertelności wśród wszystkich zaburzeń psychicznych. Nastolatki umierają nie tylko z powodu powikłań somatycznych. To są także samobójstwa. A jeżeli telefon działa w czwartek od 10 do 11, to trudno, żeby każdy mógł mieć wsparcie. Dlatego wszystkie działania zmierzające do poprawy zdrowia psychicznego młodzieży są bardzo ważne. Stworzenie bezpiecznej przestrzeni dla uczniów, żeby mogli mieć poczucie, że mają wsparcie, jest bardzo potrzebne. Może nim być taki przedmiot jak edukacja zdrowotna, ale też możliwość zgłoszenia się do zaprzyjaźnionego, rozumiejącego dorosłego, m.in. nauczyciela.

Rola nauczycieli jest ogromna, bo problem anoreksji dotyczy już nie tylko nastolatków. Pamiętajmy, że do szpitali w tragicznym stanie trafiają już ośmiolatki. Spośród krajów Unii Europejskiej polskie nastolatki wypadają najgorzej, jeśli chodzi o samoocenę i wizerunek własnego ciała. Problem się pogłębia.

Anoreksja alert! Karolina Otwinowska: Choroba zaburzeń odżywiania to choroba duszy i ciała

Dieta (nie)Życia staje się projektem długofalowym.

– Zdecydowanie tak. Zaburzenia lękowe, które współwystępują z anoreksją, to jest plaga XXI w. Dlatego nie chcemy kampanii alarmowej tylko na chwilę, my chcemy zmiany nawyków i zachowań społecznych, dostrzegania człowieka w człowieku. Jego emocji, codziennych wyzwań, realnych potrzeb i pragnień, bo brak ich zaspokojenia zaczyna manifestować się (nie)jedzeniem.

Pierwsza edycja była kierowana głównie do kobiet i nastolatek, bo to one są kojarzone z przywiązaniem do swojego wyglądu, ale poszerzymy grupę docelową o chłopców i dzieci. Specjalne działania będziemy również kierować do lekarzy. Z najnowszych badań wynika, że mimo iż blisko 60 proc. młodych ludzi zmaga się z problemami psychicznymi, to 47,7 proc. nigdy nie było u specjalisty**. Ich rodzice nie widzieli takiej potrzeby! Dlatego środowiskiem, które może najszybciej zauważyć trudności u dzieci, jest szkoła. Przekonujemy się nieraz, że nauczyciele są szybsi niż dom rodzinny. To wymaga zaostrzenia percepcji, a rodzice wiele bagatelizują. Obecnie widzę, że poprzez szkoły możemy bardzo wiele uzmysłowić rodzicom.

Dziękuję za rozmowę.

*Fundacja Głód (nie)Nażarty i test przesiewowy dotyczący anoreksji znajduje się na stronie kampanii: https://www.dietaniezycia.pl/

**Raport „Zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży w Polsce – Perspektywa rodzica” przygotowany przez Galileo Medical w marcu 2026 r.:

https://galileomedical.pl/zdrowie-psychiczne/zdrowie-psychiczne-dzieci-i-mlodziezy-w-polsce/

Głos Nauczycielski jest patronem medialnym kampanii na temat anoreksji Dieta (nie)Życia „Czas ma znaczenie”

Wywiad ukazał się w Głosie Nauczycielskim nr 14-15 z 8-15 kwietnia br. Całość w wydaniu drukowanym i elektronicznym (e.glos.pl)

Fot. IStock

Nr 14-15/8-15 kwietnia 2026