Pragmatyka, czyli nowy rozdział. Pierwsza Karta Nauczyciela powstała 100 lat temu – walczył o nią Związek

Działo się to 100 lat temu, ale jest ważne także dziś. I było ważne przez wszystkie minione dekady. Jak pisał Głos Nauczycielski „(…) stworzono ustawę jednolitą dla nauczycieli wszelkich kategorji szkół, obowiązującą na terenie całej Rzeczypospolitej, stanowiącą niewątpliwie nowy ważny rozdział w budowaniu szkolnictwa Polski”. O uchwaleniu pierwszej Karty Nauczyciela – słynnej pragmatyki nauczycielskiej – pisze w Głosie redaktor naczelny Jakub Rzekanowski.

Uchwalenie przez Sejm ustawy o stosunkach służbowych nauczycieli z 1 lipca 1926 r. – po rozpatrzeniu poprawek Senatu – było bez wątpienia wydarzeniem przełomowym w historii polskiego szkolnictwa. Nauczyciele szkół powszechnych i szkół średnich zyskali jednolitą pragmatykę zawodową. Dotychczas zasady ich zatrudniania, wynagradzania, kwalifikacji i odpowiedzialności były rozproszone w postaci regulacji zawartych w różnych aktach prawnych. Najpierw w dekretach Naczelnika Państwa (np. w dekrecie tymczasowym z 18 grudnia 1918 r. o stabilizacji i wynagrodzeniu nauczycieli szkół powszechnych), a potem w ustawach, takich jak np. ustawa z 27 maja 1919 r. o ustalaniu i wynagradzaniu nauczycieli publicznych szkół powszechnych.

Ważne! Związkowi udało się wywalczyć pragmatykę zawodową w kształcie o wiele bardziej korzystnym dla nauczycieli niż wersje ustawy proponowane przez polityków prawicy podczas prac parlamentarnych, szczególnie senackich.

Dość powiedzieć, że podczas procedowania ustawy w Senacie zgłoszono poprawki, które Głos Nauczycielski komentował następująco: „(…) ożył duch starych systemów austriacko-, prusko-rosyjskich” (GN nr 19-20 z 12 września 1926 r.).

Nasza historia: W poniedziałek mija 145 rocznica urodzin Zygmunta Nowickiego, prezesa ZNP przed wojną, jednego z założycieli TON i pierwszego redaktora naczelnego Głosu Nauczycielskiego

Głos Nauczycielski przedstawił najważniejsze postanowienia ustawy z 1 lipca 1926 r. w cyklu artykułów. Prezentację nowych przepisów zainaugurowano artykułem pod znamiennym tytułem „Światła i cienie” (GN nr 19-20 z 12 września 1926 r.). Artykuł prawdopodobnie wyszedł spod pióra ówczesnego redaktora związkowej gazety Romana Tomczaka. Celem artykułu było – jak zaznaczono – „wskazać na światła i cienie snujące się około tej ustawy” (wszędzie pisownia oryginalna). I dalej: „Cieni tych wiele nastwarzał Senat”.

Ważne! Nasz tygodnik przypomniał, że rozpatrzenie przez posłów poprawek senackich 1 lipca 1926 r. umożliwiło zakończenie prac „nad ustawą, której od lat wielu oczekiwało nauczycielstwo i której niecierpliwie czekały również władze szkolne”.

„Nie wchodząc w tej chwili w ocenę wartości pragmatyki świeżo uchwalonej, należy uznać za rzecz dodatnią okoliczność, iż stworzono ustawę jednolitą dla nauczycieli wszelkich kategorji szkół, obowiązującą na terenie całej Rzeczypospolitej, stanowiącą niewątpliwie nowy ważny rozdział w budowaniu szkolnictwa Polski” – komentował Głos Nauczycielski.

Dwa lata walki o pragmatykę

Praca nad ustawą „trwała okrągło dwa lata, gdyż projekt pragmatyki został wniesiony do Sejmu dnia 1 lipca 1924 r.”. „Warto zaznaczyć, iż nauczycielstwo szkół powszechnych za czasów zaborów nie miało pragmatyki i było niemal traktowane poza ustawami, zdane na samowolę swoich władz przełożonych, które (…) starały się uczynić z nauczyciela >>ludowego<< niewolnika o spaczonej, a zawsze wielkiej duszy” – czytamy w artykule Głosu.

Autor tekstu w Głosie przypomniał, że także w Sejmie zgłaszano propozycje uderzające w nauczycieli. I tak np. wśród posłów pojawiły się dążenia do tego, by wyrzucić nauczycielstwo szkół powszechnych „poza nawias norm ustawowych”. M.in. na wniosek posłów Korneckiego, Sołtyka, Mędrysa i innych wystąpiono z projektem pragmatyki wyłącznie dla nauczycieli szkół średnich.

Na szczęście dążenia te zostały zduszone w zarodku, a była w tym duża zasługa parlamentarzystów wywodzących się ze Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych (pod taką nazwą działał wówczas Związek Nauczycielstwa Polskiego, obecna nazwa obowiązuje od lipca 1930 r., czyli od połączenia ZPNSP ze Związkiem Zawodowym Nauczycielstwa Polskich Szkół Średnich).

Od lewej: Julian Smulikowski, Stanisław Nowak i Zygmunt Nowicki

Wśród parlamentarzystów związkowych byli m.in. liderzy organizacji nauczycielskiej i to właśnie oni walczyli w Sejmie i Senacie o przyjęcie pragmatyki w korzystnym dla nauczycieli kształcie:

>> Julian Smulikowski (1880-1934), wiceprezes Związku, poseł PPS, referent ustawy w Sejmie;

>> ‎Zygmunt Nowicki (1881-1944), wiceprezes Związku (a następnie prezes), poseł PSL „Wyzwolenie”, autor rezolucji ws. pragmatyki w Sejmie;

>> Stanisław Nowak (1859-1936), prezes Związku, senator RP z PSL „Piast”, obrońca praw nauczycieli podczas senackich prac nad ustawą.

Jak podkreślono w cytowanym wyżej artykule Głosu „(…) rząd wystąpił z projektem pragmatyki dla całego nauczycielstwa zgodnie z żądaniem wyrażanem na Zjazdach delegatów Związku i podobną rezolucją zgłoszoną w Sejmie przez kol. posła Z. Nowickiego” (tamże).

Pierwsza Karta Nauczyciela pochodzi z 1926 r. Po co nam pragmatyka nauczycielska? Mowa Stanisława Nowaka

Po przewrocie majowym

Przyjęcie pragmatyki nauczycielskiej w brzmieniu, które uwzględniało przynajmniej część postulatów związkowych było możliwe dzięki przejęciu władzy w Polsce przez obóz piłsudczykowski i zakończeniu okresu rządów koalicji Chjeno-Piasta z udziałem Narodowej Demokracji. Pisaliśmy już o tym w Głosie Nauczycielskim nr 22 z 3 czerwca br. („Wstrzymać cięcia i redukcje”).

Ważne! Związek w zakresie inicjatyw oświatowych i pronauczycielskich mógł liczyć na przychylność swojego honorowego członka Józefa Piłsudskiego.

Marszałek w wyniku przewrotu majowego (12-14 maja 1926 r.) doprowadził do dymisji centroprawicowego rządu Wincentego Witosa (PSL „Piast”). Powstał nowy rząd pod kierunkiem profesora Politechniki Lwowskiej Kazimierza Bartla (Bartel był później premierem jeszcze czterokrotnie). W gabinecie tym funkcję ministra spraw wojskowych i generalnego inspektora Sił Zbrojnych objął Józef Piłsudski. Został też wybrany przez Zgromadzenie Narodowe na prezydenta RP, lecz odmówił przyjęcia tej godności. Na nowego prezydenta został wybrany Ignacy Mościcki, który objął urząd 4 czerwca 1926 r. To właśnie podpisy prezydenta Mościckiego i premiera Bartla widnieją pod ustawą o stosunkach służbowych nauczycieli, ogłoszoną w Dzienniku Ustaw z 1926 nr 92 poz. 530.

Związkowcy z ulgą przyjęli odejście z funkcji ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego polityka endecji Stanisława Grabskiego.

Ważne! Odejście ministra Grabskiego i całej ekipy rządowej spod znaku Chjeno-Piasta pozwalało żywić nadzieję, że nie ujrzy już światła dziennego „ustawa o pragmatyce służbowej zepsuta przez Senat w atmosferze zatęchłej przeszłości” (GN nr 13 z 23 maja 1926 r.).

Stabilizacja, czyli fundament

Cóż takiego wydarzyło się w Senacie, że wspomnienie o poprawkach forsowanych w tej izbie powracało w kolejnych artykułach naszego tygodnika? Oddajmy głos Stanisławowi Nowakowi, prezesowi Związku, którego słynne wystąpienie z 30 kwietnia 1926 r. na forum Senatu zostało wydrukowane na pierwszej stronie naszego czasopisma (GN nr 11-12 z 9 maja 1926 r.).

Prezes Nowak przekonywał, że ustawa dotyczy przede wszystkim „obowiązków nauczycielskich, w minimalnej zaś mierze daje jakiekolwiek nowe uprawnienia, raczej je odbierając z tych ustaw, które dotąd obowiązują”.

Kilka słów poświęcił jasnym stronom przepisów, które Sejm przekazał senatorom do dalszych prac. Zatem zaletą ustawy było to, że „unifikuje dotychczas istniejące przepisy prawne, pochodzące ze źródeł austrjackich, niemieckich, rosyjskich, pruskich, a nawet czeskich i węgierskich, wiąże cały zawód nauczycielski wspólnemi przepisami”.

Plusem było również to, że „wreszcie sprawa odpowiedzialności służbowej, której dotąd wcale nie było w stosunku do nauczycieli szkół średnich i zawodowych, otrzymuje w ustawie wspólny wyraz”. „Jest to niestety konieczność najpilniejsza, gdyż np. na terenie b. zaboru pruskiego istnieją przepisy stworzone jeszcze przez Poznańską Radę Ludową, której postanowienia zupełnie przypominają przepisy czerezwyczajki bolszewickiej” – mówił prezes Związku. Obowiązujące w Poznańskiem przepisy dyscyplinarne przewidywały dla nauczycieli tylko jedną karę – wykluczenie ze służby państwowej.

Niestety, oprócz zalet przyjęty w Sejmie projekt pragmatyki miał też wiele wad, a komisje senackie „znacznie zaostrzyły i tak surowe już postanowienia ustawy przygotowanej przez Sejm”. „Dotyczy to szczególnie sprawy stabilizacji, tego kamienia węgielnego, pod wewnętrzne życie szkoły” – mówił prezes Związku.

Ustawa w wersji rządowej gwarantowała status stałego nauczyciela po spełnieniu określonych warunków. Senatorowie postanowili zamiast brzmienia sejmowego „zostaje stałym” wstawić słowa „może być ustalonym”, co przekreślało gwarancje uzyskania stabilnego statusu zawodowego.

Miecz Damoklesa

Kolejnym przejawem „nieżyczliwości i dążności do ujarzmienia nauczycielstwa, według starych recept i metod austriackich” było wprowadzenie zamiast oceny pracy nauczyciela (jak głosił projekt sejmowy) „oceniania nauczyciela, jako takiego”. „Jestem przekonany, że w ten sposób prywatne życie nauczyciela zostanie zamącone przez brutalne wdzieranie się w jego osobiste życie, przekonania i cały sposób myślenia” – podkreślał prezes Związku.

Skazą ustawy było również to, że dopuszczała „możliwość przeniesienia niemal każdego nauczyciela, czy to ze względu na zmianę organizacji szkoły, czy też ze względu na dobro szkoły”. Stwarzało to groźbę, że „w istocie nie będzie chodziło o dobro szkoły, a o rozmaite porachunki osobiste, partyjne, wyznaniowe i inne”.

Komisje senackie postanowiły pójść jeszcze dalej i „wyrażenie >>dobro szkoły<< zamieniono na >>dobro służby<< (dające jeszcze możność i znacznie szerszą dowolność interpretacji)”. „Nadto przywróciły Komisje Senatu brzmienie projektu rządowego, mocą którego można nauczyciela przenieść w stan nieczynny, czyli, że w ten sposób stworzono jeszcze jedną możliwość mącącą spokój ducha wychowawcy” – tłumaczył Stanisław Nowak.

W rezultacie – jak ostrzegał – nauczyciel „wiecznie będzie miał nad sobą wiszący miecz Damoklesa w postaci >>dobra służby<<, >>stanu nieczynnego<< – skoro dla władzy stworzono tak szerokie pole do nadużyć”.

Ważne! Mówca zwrócił uwagę, że aż 70 artykułów ustawy dotyczy odpowiedzialności dyscyplinarnej. W związku z tym „śmiało możemy zaryzykować twierdzenie, iż ustawa ta nosi charakter wybitnie policyjny”.

Tylko nauczyciel wolny…

Prezes Nowak podsumował w ostrych słowach postawę senatorów forsujących te i inne jeszcze niekorzystne poprawki. Mówił o „antynauczycielskiej psychozie”, której ulegli parlamentarzyści. Wygłosił także słynne słowa, które wielokrotnie cytowaliśmy w Głosie Nauczycielskim: „Tylko nauczyciel wolny może wychować wolnego obywatela (…)”.

„Niestety zanikła u nas szlachetna tradycja wielkopomnej Komisji Edukacyjnej, kiedy to szczególnemi przywilejami obdarzano stan nauczycielski, obiecując mu nawet najwyższą godność naówczas, mianowicie szlachectwo, podczas gdy dzisiejsi ustawodawcy chcą go zepchnąć do stanu niewolniczego, do stanu z czasów zaboru politycznego” – ubolewał Stanisław Nowak.

„W tej myśli proszę Wysoką Izbę o uratowanie brzmienia sejmowego projektu w jego zasadniczych momentach, gdyż projekt ten acz w skromnej mierze gwarantuje nauczycielstwu możność swobodnego i pełnego oddania się pracy zawodowej i poświęcenia wszystkich sił swoich szkolnictwu i kulturze narodu i proszę o odrzucenie tych poprawek Komisji Senatu, które godzą w nabyte prawa nauczycielstwa dotąd ustawami zagwarantowane” – wzywał prezes Związku.

Niestety – jak informował w tym samym numerze Głos Nauczycielski – Senat „zajął w stosunku do nauczycielstwa stanowisko wprost nienawistne”. „Kto przysłuchiwał się obradom w Senacie nad pragmatyką, temu musiał przyjść na myśl, ten dawny, konserwatywny Sejm galicyjski, który tępił oświatę i czynił z nauczyciela niewolnika klasy rządzącej” – komentował nasz tygodnik.

W takim oto kształcie – „zepsuta przez Senat” – ustawa wróciła do Sejmu. Część poprawek senackich krytykowanych przez senatora Nowaka uchylono. Ale nie wszystkie. Dlaczego? „Złośliwość ta tak daleko zaślepiała panów senatorów, że poczynili w ustawie cały szereg formalnych błędów, w których ze względu na regulamin sejmowy, usunąć się nie dało” – wskazano w Głosie Nauczycielskim nr 19-20 z 12 września 1926 r.

„Sejm według regulaminu może poprawkę Senatu przyjąć lub odrzucić, poprawiać mu nie wolno” – wyjaśniał Głos i podkreślał, że usunięcie z ustawy wszystkich błędnych przepisów spowodowałoby luki w treści. Dlatego ustawę przyjęto ostatecznie z błędami, które „da się w niedalekiej przyszłości usunąć”.

Stronie rządowej, a także nauczycielom i związkowcom zależało na wprowadzeniu nowej ustawy w życie, a nie na przeciąganiu prac legislacyjnych.

„Ustawa ta wchodzi w życie z pierwszym dniem czwartego miesiąca, następującego po jej ogłoszeniu, toteż Zarząd Główny Związku P. N. S. P. poczynił starania by ustawę jak najszybciej ogłoszono, ażeby przynajmniej z dniem 1 stycznia 1927 r. weszła już w praktyczne zastosowanie” – konstatował Glos Nauczycielski (tamże).

85 lat temu zmarł Julian Aleksander Smulikowski. „Kotwicz” walczył o dobrą szkołę

Pierwowzór dzisiejszej Karty

Ustawa rzeczywiście weszła w życie 1 stycznia 1927 r. Ujednoliciła status prawny, prawa i obowiązki nauczycieli w odrodzonej Polsce. Zapewniała pedagogom stabilizację zawodową, prawo do emerytury oraz określała ścieżkę awansu i zasady odpowiedzialności dyscyplinarnej.

W okresie międzywojennym była kilkakrotnie nowelizowana, m.in. zmiany wprowadzano rozporządzeniem prezydenta RP (zgodnie z ówczesnymi zasadami ustrojowymi). Pragmatyka z 1926 r. – mimo zmian w jej treści – okazała się niezwykle trwałym prawem. Obowiązywała przez blisko 30 lat, do 8 maja 1956 r., kiedy weszła w życie ustawa z 27 kwietnia 1956 r. o prawach i obowiązkach nauczycieli. Przetrwała więc okres międzywojenny, a po zakończeniu II wojny światowej była stosowana także w Polsce Ludowej, w tym również w czasach stalinowskich. Tak jak się tego obawiali przedstawiciele Związku, przepis umożliwiający ministrowi przenoszenie nauczycieli w trybie administracyjnym „był wykorzystywany przez administrację szkolną i władze polityczne jako narzędzie represji przeciw opozycyjnym działaczom ZNP, a w okresie stalinowskim z powodów ideologicznych, światopoglądowych i politycznych” („100 lat ZNP. Ludzie, fakty, sprawy, wydarzenia”, red. Bolesław Grześ, 2005).

Nie umniejsza to jednak znaczenia pragmatyki, bez której niemożliwy byłby prawdopodobnie ani rozwój polskiego szkolnictwa w okresie II RP i w czasach powojennych, ani też ukształtowanie się silnej nauczycielskiej grupy zawodowej.

Ważne! Przede wszystkim historia pragmatyki nauczycieli pokazuje, że dzisiejsza Karta Nauczyciela nie jest „reliktem” czasów PRL, przeciwnie – nauczycielska ustawa zawodowa wywodzi się z pierwszych lat II Rzeczypospolitej.

Jakub Rzekanowski

Artykuł ukazał się w Głosie Nauczycielskim nr 29-30 z 15-22 lipca 2026 r.

Nr 29-30/15-22 lipca 2026

 

Pragmatyka nauczycielska – co było w ustawie?

>> Ustawa o stosunkach służbowych nauczycieli z 1 lipca 1926 r. składała się z 11 rozdziałów i zawierała 163 artykuły.

>> Dotyczyła nauczycieli mianowanych przez właściwe władze państwowe, zatrudnionych w szkołach państwowych i publicznych podległych ministrowi wyznań religijnych i oświecenia publicznego (z wyjątkiem nauczycieli szkół akademickich) oraz nauczycieli publicznych ludowych szkół rolniczych.

>> Przepisom ustawy nie podlegały osoby pełniące służbę nauczycielską na podstawie umowy (nauczyciele kontraktowi), ich status określało rozporządzenie.

>> Przepisy mówiące o nauczycielach miały również zastosowanie do wychowawczyń ochronek, asystentów i instruktorów szkolnych oraz dyrektorów i kierowników szkół, jeżeli ustawa nie stanowiła inaczej.

>> „Przez nauczycieli rozumieć należy także nauczycielki, asystentki i instruktorki, przez dyrektorów i kierowników – także przełożone i kierowniczki” – zapisano w ustawie (we wszystkich cytatach – pisownia oryginalna).

>> Ustawa gwarantowała, że stosunek służbowy nauczycieli „może być zmieniony, zawieszony lub rozwiązany wyłącznie przy zastosowaniu przepisów prawa publicznego, a w szczególności postanowień niniejszej ustawy”.

>> Poszczególne rozdziały dotyczyły: zawiązania stosunku służbowego, prowadzenia wykazu stanu służby, oceny pracy nauczyciela, jego obowiązków i praw, dokonywania zmian w stosunku służbowym, rozwiązania stosunku służbowego, odpowiedzialności służbowej i kar dyscyplinarnych, dwa ostatnie rozdziały obejmowały przepisy przejściowe i postanowienia końcowe.

>> Służbowy nauczyciela był nawiązywany poprzez mianowanie z chwilą doręczenia pisma nominacyjnego. W piśmie nominacyjnym określano m.in. stanowisko, szkołę, miejscowość, tytuł urzędowy, normy uposażenia służbowego.

>> Nauczycielem mógł być mianowany obywatel polski o nieskazitelnej przeszłości, posiadający zdolność do działań prawnych, legitymujący się wymaganymi kwalifikacjami zawodowymi, posiadający odpowiednie do zawodu warunki fizyczne, oraz władający poprawnie językiem polskim w słowie i piśmie.

>> Nie mogły być mianowane osoby „karane sądowo za działalność na szkodę Państwa, za przestępstwa popełnione z chęci zysku lub przeciw obyczajności publicznej”.

>> Ustawa stanowiła, że nauczyciel może być stały lub tymczasowy. Stałym stawał się nauczyciel z chwila, gdy spełniał trzy warunki: miał trzy lata nieprzerwanej pracy nauczycielskiej, posiadał wymagane kwalifikacje naukowe i zawodowe, a w czasie służby „wykazał się zadowalającą pracą nauczycielską”.

>> Nauczyciel stały, posiadający studia wyższe, zakończone wymaganymi egzaminami, otrzymywał po trzech latach stałej służby tytuł „profesora”.

>> Nauczyciel miał prawo do używania tytułu urzędowego, np. dyrektor (przełożona), kierownik, kierowniczka, profesor, profesorka, nauczyciel, nauczycielka, asystent, asystentka, instruktor, instruktorka.

>> Ustawa gwarantowała nauczycielom i członkom jego najbliższej rodziny „należytą opiekę lekarską i środki lecznicze”, prawo do zaopatrzenia emerytalnego, a wdowie i sierotom – zaopatrzenia wdowiego i sierocego.

>> Nauczycielom zapewniono także urlop wypoczynkowy w okresie ferii szkolnych oraz m.in. prawo do płatnego rocznego urlopu dla poratowania zdrowia, urlopu do celów dalszego kształcenia się i naukowego.

>> Zgodnie z ustawą władze (w tym minister) mogły przenieść nauczyciela na równorzędne stanowisko do innej szkoły lub miejscowości, jeśli wymagała tego zmiana organizacji szkoły, minister mógł przenieść nauczyciela do innej miejscowości także wtedy, jeśli wymagało tego „dobro szkoły”.

>> Najdłuższy rozdział ustawy obejmował 70 artykułów i dotyczył odpowiedzialności służbowej (dyscyplinarnej).