Atakowani za wystawiane oceny. Kasia Matyjewicz, aktywistka antymobbingowa: Nauczycielom jest potrzebny parasol ochronny

Ocena z kartkówki, sprawdzianu itp. To jest najczęstsza przyczyna zastraszania nauczycieli, którzy się do mnie zgłaszają. Czasami jest to kwestia oceny zachowania. Rodzice nie chcą słyszeć uwag na temat zachowania swojego dziecka, jeśli nie są one pozytywne. Wszystko, co nie jest po myśli rodzica, może być – i często jest – przyczyną ataku personalnego na nauczyciela. Rodzice nie rozumieją, że nauczyciel patrzy na ich dziecko z szerszej perspektywy.

Z Kasią Matyjewicz, aktywistką antymobbingową, terapeutką, szkoleniowcem, HR-owcem, rozmawia Katarzyna Piotrowiak

Zacznijmy od wiadomości, jaką przesłała do Pani jedna z nauczycielek: „Od kilku miesięcy jestem narażona na maile i pomówienia ze strony jednego z rodziców”. Kobieta od 25 lat pracuje w szkole. Co właściwie spotkało tę nauczycielkę?

– Spotkała ją straszna agresja i hejt ze strony rodziców. Przemoc psychiczna, z którą nie może sobie poradzić. Jest w rozpaczy i nie potrafi się w tym odnaleźć, bo nie wie, do kogo ma się zgłosić. Wzrost agresji w relacjach rodzic – nauczyciel obserwuję od lat.

Coraz więcej osób reaguje agresją na zwykłe sprawy, które można by było rozwiązać rozmową. Co gorsza, coraz więcej osób myśli o sprawie wyłącznie ze swojej perspektywy, co powoduje, że nie są w stanie dostrzec szerszego kontekstu lub perspektywy kogoś innego, w tym wypadku nauczyciela.

Rodzice widzą wyłącznie perspektywę swojego dziecka i czują, że muszą jej bronić. Od razu zaczynają od agresji i zastraszania. Bardzo często bez żadnej wcześniejszej rozmowy. Bez próby wyjaśnienia.

Kasia Matyjewicz, aktywistka antymobbingowa: Nauczyciel nie powinien być sam, gdy przychodzi roszczeniowy rodzic

Co jest najczęstszą przyczyną tych agresywnych zachowań?

– Ocena z kartkówki, sprawdzianu itp. To jest najczęstsza przyczyna zastraszania nauczycieli, którzy się do mnie zgłaszają. Czasami jest to kwestia oceny zachowania. Rodzice nie chcą słyszeć uwag na temat zachowania swojego dziecka, jeśli nie są one pozytywne. Wszystko, co nie jest po myśli rodzica, może być – i często jest – przyczyną ataku personalnego na nauczyciela. Rodzice nie rozumieją, że nauczyciel patrzy na ich dziecko z szerszej perspektywy.

Oni tej perspektywy nie chcą znać, ale jednocześnie oczekują, żeby nauczyciel odpowiednio wcześnie zapobiegł różnym negatywnym czy ryzykownym sytuacjom, które mogą dotyczyć ich dziecka.

Nie ma takiej osoby, która mogłaby zapobiec wszystkiemu. Potrzeba przepisów, które pomogą chronić nauczycieli, bo ten zawód ma dużo więcej wyzwań i obciążeń niż inne.

Czyli zwykle jest to konflikt o oceny?

– To nie jest konflikt, bo o konflikcie mówimy wtedy, kiedy mamy dwie strony, które nawzajem się atakują. Tutaj mamy inną sytuację, bo nauczycielka, o której mówiłam, jest w defensywie. Ona po prostu wykonuje swoją pracę i nie wie, jak się bronić. Efekt jest taki, że w ogóle się nie broni.

Dlaczego napisała do Pani?

– Przeczytała naszą rozmowę w Głosie Nauczycielskim sprzed roku, powiedziała mi, że ta rozmowa bardzo jej dotyczy i dodała jej otuchy, bo początkowo myślała, że niewielu nauczycieli coś takiego spotyka. Nikt przecież o tym oficjalnie nie mówi, że kwestia oceny może doprowadzić do takiego hejtu wobec nauczyciela. Może dlatego, że niektórym trudno w to uwierzyć. Niestety, takie przypadki są dość częste, a nauczyciele rzadko wykorzystują potencjał swojego środowiska, żeby wzajemnie dzielić się doświadczeniami i pomagać sobie w ochronie przed trudnościami.

Nie potrafimy traktować swoich kolegów i koleżanek w pracy jak grupę wsparcia. Ja nie chcę nikomu czynić zarzutu, bo wiem, że dyrektorzy mają wiele obowiązków, ale zdarza się, że przełożony nie zawsze czuje, że nauczyciel potrzebuje wsparcia, nawet w takich sprawach jak ta.

Parasol ochronny jest nauczycielowi bardzo potrzebny, inaczej pojawi się ryzyko, że zawsze będzie czuł, że przegrywa. Do tego nie można dopuścić.

Dlaczego ta sprawa jest tak przykra? Co nauczycielka czyta w mailach?

– Ich treść jest niezwykle przykra, nauczycielka jest w przewlekłym stresie, bo za każdym razem, kiedy otwiera skrzynkę pocztową, obawia się, że znajdzie tam oszczerstwa i oskarżenia. Ona już nie widzi wyjścia z tej sytuacji, bo jest pod ciągłym ostrzałem. Czyta w nich, że „nie powinna pracować w szkole”, że „nie powinna wybierać tego zawodu”, że „jest za stara na taką rolę”, że „nie rozumie dzieci”, „nie potrafi oceniać”. Wszystko, co tylko możliwe, żeby upokorzyć tę drugą stronę.

Iwona Kordjak: Nauczyciele odchodzą z pracy przez toksycznego dyrektora, ale też toksycznych współpracowników

Zauważyła Pani, że jest tendencja do bagatelizowania takich spraw?

– Niestety, tak. Ja nawet nie sądzę, żeby to było działanie systemowe, chodzi raczej o to, że szkoła mierzy się z taką ilością agresji i hejtem z różnych stron, że czasami odkłada się inne, te „mniej ważne”, sprawy na bok. Szkoły, obarczone ogromną liczbą spraw trudnych, wychodzą coraz częściej z założenia, że to jest element tej pracy, z którym należy się pogodzić. To nie jest właściwe podejście, bo w społeczeństwie rośnie agresja, mamy mnóstwo napięć i trzeba mieć pod ręką gotowe rozwiązania, jak sobie radzić w takich sytuacjach. W dobie social mediów i komunikacji online to już konieczność, bo komunikacja elektroniczna sprawiła, że jest mniej okazji do spotkań i nie ma czasu na regularne rozmowy z nauczycielem. Zanikają relacje społeczne.

Bez patrzenia sobie w oczy jest łatwiej o agresję?

– W komunikacji online o agresję jest znacznie łatwiej. Niektórym łatwiej jest się wyżyć na kimś innym, jeśli się go nie widzi. Obserwujemy to przecież w social mediach.

Czy rodzice ucznia i ta nauczycielka mieli okazje się spotkać?

– Tak, ale nie doszło do porozumienia.

(…)

Pracownicy z większą ochroną. Rząd przyjął projekt wprowadzający nowe przepisy antymobbingowe. Zmienią się także uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy

W lutym rząd przyjął projekt wprowadzający nowe przepisy zwiększające ochronę przed mobbingiem; pracownik będzie mógł m.in. dochodzić odszkodowania. Nic jednak nie reguluje takich sytuacji jak te, o których rozmawiamy. Nauczycielowi pozostaje tylko droga cywilna?

– Tylko droga cywilna i sąd. Jakimś rozwiązaniem byłaby być może regulacja mówiąca, że nauczycielowi nie można przeszkadzać w wykonywaniu obowiązków zawodowych. Bo często jest tak, że rodzice się z czymś nie zgadzają, ale rozmawiać nie chcą. Albo od razu skarżą się w kuratorium oświaty. Zaburzają tym pracę nauczyciela, który na skutek rozmaitych oskarżeń nie jest w stanie wykonywać należycie swojej pracy. Wszyscy w tym tkwią latami, bo np. ktoś „karmi się” tym konfliktem. To, jak naprawdę jest źle, pokazała nam sprawa anglistki z Kielna.

Co Pani o tym sądzi?

– Szokująca sprawa. Współczuję nauczycielom, że muszą się mierzyć z takim hejtem. Ta sprawa pokazała, że nawet gadżet halloweenowy może podzielić społeczeństwo i zrujnować życie jednej nauczycielki. Proszę mi wierzyć, że dla ludzi spoza naszego kontekstu kulturowego jest to kompletnie niezrozumiała sytuacja. Nie dość, że nauczycielkę napiętnowano, to jeszcze zawieszono w obowiązkach. Najgorsze jest to, że takich spraw jest coraz więcej. Przybywa nauczycieli totalnie zniszczonych i zhejtowanych. Okazuje się, że cała praca zawodowa nauczyciela może zostać przekreślona przez jedno oskarżenie. Nie mówię tylko o Kielnie. Nauczyciele stali się ofiarami nagonek politycznych, stali się ofiarami systemu. Wystarczy, że jakiś polityk tego sobie zażyczy.

Kto powinien uderzyć się w pierś?

– My wszyscy. Bo to pokazuje, pod jaką presją są nauczyciele, którzy uczą nasze dzieci. Zastanówmy się, czego my w ogóle od nich żądamy, a co dajemy w zamian. Żadnego wsparcia, brak szacunku i niewielkie pensje. I jeszcze na każdym froncie oczekujemy od nauczyciela poprawności. W szkole i poza nią. Nauczycielka z Kielna nie zasłużyła sobie na to, co ją spotkało. Do tego już zawsze będzie kojarzona z tą sytuacją. Aż trudno w to uwierzyć! Ja nie wiem, skąd wzięło się w naszym społeczeństwie przekonanie, że skoro nauczyciele uczą nasze dzieci, to muszą myśleć tak jak my?

Z jednej strony, ludziom się wydaje, że ten zawód to jest służba i misja, ale kiedy rozmawia się o wynagrodzeniach dla nauczycieli, to słyszy się, że ten zawód już nie jest taki kluczowy. To jest droga donikąd. Potrzeba zapisów, które pomogą chronić nauczycieli, bo ten zawód ma dużo więcej wyzwań i obciążeń niż inne.

Dziękuję za rozmowę.

Prezentujemy skróconą wersję wywiadu opublikowanego w Głosie Nauczycielskim nr 9-10 z 4-11 marca 2026 r. (wydanie drukowane i elektroniczne –  e.glos.pl). Fot. Archiwum prywatne

Nr 9-10/4-11 marca 2026