Znajdująca się w Sejmie od 2021 r. inicjatywa obywatelska ZNP „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli”, której celem jest powiązanie zarobków nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce i uwolnienie ich od decyzji politycznych, wbrew deklaracjom premiera Donalda Tuska, utknęła w sejmowej podkomisji. Tymczasem MEN prowadzi prace nad własnym projektem. Resort przekonuje także, że postulował realne podwyżki dla nauczycieli w tym roku, ale rząd zgodził się tylko na waloryzację wynagrodzeń na poziomie inflacji. Podobnie ma być niestety w przyszłym roku.
Rzeczniczka prasowa MEN Ewelina Gorczyca poinformowała PAP, że „Ministerstwo Edukacji Narodowej konsekwentnie pracuje nad wypracowaniem trwałego mechanizmu kształtowania wynagrodzeń nauczycieli”.
– To kierunek, o którym wielokrotnie publicznie mówili premier Donald Tusk, minister finansów Andrzej Domański oraz ministra Barbara Nowacka. Celem jest stworzenie stabilnego systemu powiązania wynagrodzeń nauczycieli ze wskaźnikami gospodarczymi, który zastąpi coroczne negocjacje dotyczące wysokości podwyżek – podkreśliła.
Rząd pracuje nad własnym projektem
Gorczyca zaznaczyła, że „obywatelski projekt ZNP jest procedowany w Sejmie, natomiast równolegle rząd prowadzi prace nad własnym rozwiązaniem”. Dodała, że „nauczyciele zasługują na stabilny i przewidywalny system wynagradzania”. – Dlatego pracujemy nad rozwiązaniem, które będzie służyło im przez lata, a nie tylko odpowiadało na potrzeby jednego budżetu – poinformowała.
Także Katarzyna Lubnauer wiceminister edukacji przyznała w poniedziałek w radiu RMF, że „resort edukacji przygotowuje system, by zapewnić stabilne wzrosty pensji”, a nawet, że „pracuje nad kilkoma propozycjami”.
– Trwają rozmowy z resortem finansów, a nowe informacje pojawią się wraz z ich postępem. – Około połowa nauczycieli wchodzi w drugi próg podatkowy – mówiła wiceminister.
🟡🔵#RozmowaRMF!
💬 Pracujemy nad kilkoma propozycjami, ale najpierw musimy mieć ustalenia z @MF_GOV_PL – @KLubnauer @MEN_GOVPL o podwyżkach dla nauczycieli @RMF24pl @Radio_RMF24 pic.twitter.com/ceIlDSSte9
— RozmowaRMF (@Rozmowa_RMF) July 20, 2026
Co to właściwie oznacza?
Przede wszystkim wyjaśnienia wymaga stwierdzenie, że „obywatelski projekt ZNP jest procedowany w Sejmie”. Otóż obywatelski projekt ZNP nie jest jest procedowany w Sejmie – utknął w sejmowej podkomisji nadzwyczajnej. Ostatnie posiedzenie tego gremium odbyło się 6 marca 2025 r., czyli ponad rok temu. Od tamtego czasu nic się w tej sprawie nie dzieje. Zatem projekt nie jest procedowany.
A co z informacją, że MEN pracuje nad własnym projektem?
Według Okręgu Wielkopolskiego ZNP w ten sposób resort edukacji „kupuje sobie czas” zanim nastąpi ogłoszenie przerwania prac nad projektem obywatelskim Związku.

Przypomnijmy, że obywatelski projekt nowelizacji Karty nauczyciela (inicjatywa „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli”) zakłada powiązanie wysokości wynagrodzeń nauczycieli z wysokością przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce.
Związek Nauczycielstwa Polskiego wniósł go do Sejmu w listopadzie 2021 r., ale po pierwszym czytaniu propozycja utknęła w komisji. W obecnej kadencji zajmująca się nią podkomisja nadzwyczajna spotkała się trzy razy, z czego tylko raz zajęła się projektem. Od ostatniego posiedzenia – odbyło się 6 marca marca 2025 r. – Sejm nie informuje o terminie kolejnego.
W listopadzie 2024 r. premier Donald Tusk podczas Zjazdu ZNP zadeklarował, że prace nad inicjatywą obywatelską przyspieszą. Szef rządu zapewnił wówczas, że „nie będzie już zwłoki”.
Od tamtej pory ZNP wielokrotnie domagał się realizacji tego zapewnienia. Bez skutku. Dlatego związku z niepodejmowaniem przez MEN prac nad obywatelskim projektem ustawy Zarząd Główny Związku Nauczycielstwa Polskiego podjął decyzję o rozpoczęciu akcji protestacyjnej.

Początkiem akcji będzie manifestacja przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Warszawie, która odbędzie się w poniedziałek, 31 sierpnia br. pod hasłem „Politycy do tablicy! Godne płace: Dotrzymajcie słowa!”. – To będzie jasny sygnał dla rządzących, że grzecznie, spokojnie już było –podkreślał prezes ZNP Sławomir Broniarz.
Jednocześnie ZNP nie akceptuje planowanego przez rząd wzrostu płac nauczycieli w 2027 roku jedynie o 3 punkty procentowe.
MEN zrzuca winę na rząd
MEN tłumaczy, że decyzja (o braku podwyżek dla nauczycieli w tym roku) należała do Rady Ministrów, a nie do resortu edukacji.
Jak podał Serwis Samorządowy PAP wiceminister edukacji Henryk Kiepura w odpowiedzi na interpelację poselską poinformował, że MEN złożył propozycję, by kwota bazowa dla nauczycieli w 2026 roku wzrosła o 10,3 proc. (czyli żeby wynagrodzenia wzrosły nieco ponad 10 %).
Niepowodzenie tych zabiegów (pensje wzrosły o 3 proc.) wiceminister tłumaczy decyzją podjętą przez Radę Ministrów. Zresztą to nic nowego, bo już w ubiegłym roku ministra edukacji Barbara Nowacka informowała o wystąpieniu do MF ws. podwyższenia wynagrodzeń nauczycieli o 10 proc. w 2026 r. Wkrótce też dowiedzieliśmy się, że minister finansów nie wyraził na to zgody.
„Należy jednak zauważyć, że podejmowanie decyzji w zakresie poszczególnych kwot przyjmowanych w projekcie ustawie budżetowej należy do kompetencji Rady Ministrów a nie poszczególnych ministrów. Decyzja o wysokości kwoty bazowej dla nauczycieli na 2026 r. została podjęta przez Radę Ministrów, która przyjęła projekt ustawy budżetowej, z uwzględnieniem uwarunkowań oraz ograniczeń budżetowych zawartych w prawie krajowym i unijnym” – argumentował w odpowiedzi na interpelację Henryk Kiepura.

Wiceminister podkreślił, że nad wypracowaniem nowych rozwiązań dotyczących podwyżek dla nauczycieli pracuje obecnie Zespół ds. pragmatyki zawodowej nauczycieli.
„Wszystkie zgłoszone uwagi są obecnie analizowane pod kątem konieczności modyfikacji przedstawionej propozycji, tak aby ostateczna propozycja zmian w powyższym zakresie była jak najbardziej dopasowana do warunków organizacji pracy szkół i nauczycieli oraz nie powodowała nadmiernego obciążenia obowiązkami administracyjnymi” – poinformował Kiepura.
Warto zauważyć, że prace Zespołu ds. pragmatyki zawodowej nauczycieli de facto zamarły, od dawna nie spotkają się także grupy robocze. Dlatego informacja, że zespół miałby zajmować się wypracowaniem nowych rozwiązań ws. podwyżek brzmi wielce zagadkowo.
MEN postulował 11 proc. podwyżki na 2027 rok?
Przypomnijmy, że na początku lipca br. szefowa MEN Barbara Nowacka przyznała na antenie jednej z telewizji, że wynagrodzenia nauczycieli rosną za wolno. Jednocześnie oceniła, że projekt ustawy Związku Nauczycielstwa Polskiego, który zakłada powiązanie płac tej grupy zawodowej ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce, „wymaga przepracowania”.
– Nauczycielskie wynagrodzenia rosną za wolno; nie dziwię się ich wkurzeniu, kiedy widzą, że w rok za swoją ciężką codzienną pracę zarabiają tyle, co niektórzy lekarze potrafią zarobić w ciągu miesiąca. To bulwersujące. I podzielam ich bulwersację – oświadczyła. Szefowa MEN przyznała, że „wynagrodzenia nauczycieli powinny być powiązane ze wskaźnikami gospodarczymi”.
Stwierdziła, że w trakcie uzgodnień dotyczących podwyżek budżetowych pisała do Ministerstwa Finansów „o podwyżkę co najmniej 11 proc. dla nauczycieli”.
– Rozmawiałam z ministrem finansów, że z perspektywy nauczycieli równie ważna co wynagrodzenia jest zmiana progów podatkowych albo kwoty wolnej, bądź jednego i drugiego. (…) Kołdra jest za krótka, ale są pewne sprawy konieczne i jedną z nich są nauczyciele. Ja nie ustąpię z naciskami na ministra finansów, żeby znalazły się pieniądze dla nauczycieli – deklarowała ministra.
(GN)
RDS o wynagrodzeniach w tzw. budżetówce i płacy minimalnej w 2027 roku. Bez porozumienia