Seminarium. Niskie pensje, brak rąk do pracy, obniżenie prestiżu zawodu to codzienność pracy nauczycieli w całej Europie

Mamy do czynienia z silną presją ideologiczną wywieraną na edukację – mówił Sławomir Broniarz, szef ZNP podczas seminarium na temat wyzwań, przed którymi stoją związkowe organizacje oświatowe w Europie. Seminarium z udziałem zagranicznych gości poprzedziło 42. Krajowy Zjazd Delegatów ZNP.

Prezes ZNP podkreślił, że sytuacja polityczna w Polsce rzutuje na nauczycieli, szkoły, system nauczania. – Chcielibyśmy by edukacja była jak najdalsza od polityki, ale ona nie jest samotną wyspą – zauważył.

Dziś rozpoczyna się XLII Krajowy Zjazd Delegatów ZNP

Sławomir Broniarz tłumaczył zagranicznym gościom jakie są główne problemy nauczycieli i w ogóle oświaty w Polsce. Przypomniał, że reforma minister Anny Zalewskiej, a przede wszystkim likwidacja gimnazjów i wprowadzenie tzw. podwójnego rocznika do szkół wywołały chaos, który coraz bardziej odbija się na jakości edukacji.

Ogromnym problemem – jak tłumaczył szef ZNP – jest także niedofinansowanie oświaty, co rodzi duże napięcia. – Samorządy są w bardzo dramatycznej sytuacji. W wielu z nich brakuje środków na wypłatę pensji dla nauczycieli – podkreślił.

Dlatego – jak przypomniał S. Broniarz – ZNP chce by Sejm pochylił się nad obywatelskim projektem ustawy, zgodnie z którym płace nauczycieli zostałyby powiązane z przeciętnym wynagrodzeniem, które wynosi 5200 zł i byłyby zagwarantowane w budżecie.

Wśród problemów polskiej edukacji prezes ZNP wymienił też brak nauczycieli, choć przeprowadzono wcześniej masowe zwolnienia w szkołach. – Dzisiaj brakuje nauczycieli bo absolwenci uczelni nie chcą podejmować pracy w tym

zawodzie za pensję minimalną. Z drugiej strony nauczyciele się starzeją, a średnia wieku w tym zawodzie wynosi już prawie 44 lata i rośnie. Wytwarza się luka pokoleniowa – tłumaczył

Nauczyciele się starzeją

Dorota Obidniak, koordynator ds. współpracy międzynarodowej ZNP opowiadała o badaniach dr Joanny Petelczyc z Uniwersytetu Warszawskiego (nie mogła pojawić się na sympozjum) na temat problemów z jakimi borykają się zawiązki zawodowe.

– Z jednej strony związki się starzeją i tracą członków, a z drugiej są zwalczane – zaznaczyła. – W nowych międzynarodowych korporacjach typu Amazon w ogóle nie powstają organizacje związkowe – mówiła.

Dlatego – jak przekonywała Dorota Obidniak. – organizacje broniące praw pracowniczych muszą szukać dla siebie nowego wizerunku, walczyć o prawa człowieka, alarmować w sprawie zmian klimatycznych.

Mike Jennings z Europejskiego Komitetu Związków Zawodowych Edukacji i Nauki (ETUCE) zdał relację z niedawnego kongresu Międzynarodówki Edukacyjnej (EI) w Bangkoku.

Kongres Międzynarodówki Edukacyjnej. “Nasze cele są bardzo proste, chcemy zmienić świat”

Mówił o zagrożeniach dla publicznej edukacji, którymi są rasizm, ksenofobia, dyskryminacja, niestabilny system zatrudnienia. Wśród wyzwań, które stoją przed nauczycielami i związkami zawodowymi wymienił m.in. konieczność podniesienia atrakcyjności zawodu, którego wizerunek jest niszczony, odrodzenie ruchu związkowego w edukacji i przeciwdziałanie prywatyzacji w oświacie.

– Musimy przekonać ludzi, że ten zawód jest atrakcyjny. Niskie wynagrodzenia nauczycieli nie odzwierciedlają profesjonalizmu i wysokich kwalifikacji nauczycieli – podkreślił.

Głos zabrali także m.in. przedstawiciele związków oświatowych z Czech i Ukrainy. W Czechach 6 listopada odbył się jednodniowy strajk w szkołach.

Nauczyciele strajkują w Czechach i w Holandii

Frantisek Dobcik (CMOSP) opowiadał, że w tej chwili w Czechach przeznacza się na edukację 3,8 proc. PKB, związki chcą by było to 5 proc. Nauczyciele wywalczyli 10 proc. podwyżki. – Finansowanie edukacji jest jednak zbyt niskie, dlatego jesteśmy pełni obaw – mówił Dobcik.

Dodał, że obecnie pensja nauczyciela po 32 latach pracy wynosi 1440 euro, po podwyżce ma wynosić 1720 euro. – Naszym celem jest by w 2021 roku średnie wynagrodzenie nauczyciela wynosiło 1800 euro – tłumaczył.

Problemem w Czechach jest także brak nauczycieli. Według Dobcika w perspektywie 10 lat może ich być od 6 do 10 tys. mniej w systemie niż jest obecnie.

– Dlatego wzrost wynagrodzeń jest nieodzowny – podkreślił.

Podobne problemy występują na Ukrainie. Pogłębia je także – o czym opowiadała Liubov Harbarenko (STESU) zmieniający się jak w kalejdoskopie krajobraz polityczny w tym kraju.

Na Ukrainie związki przeprowadziły protest 14 listopada, ale zorganizowanie strajku w edukacji z prawdziwego zdarzenia utrudnia istniejące ustawodawstwo.

Początkujący nauczyciel na Ukrainie zarabia 220 euro, a po 20 latach pracy dostaje 250 euro pensji podstawowej plus dodatki.

(JK)