Życzę nam wszystkim zadbania o siebie, o swój spokój i dobrostan. My bardzo często dajemy innym wszystko, zapominając o własnych granicach i potrzebach. A przecież nauczyciel, który jest przemęczony i przeciążony, nie będzie w stanie dobrze wspierać dzieci. Z pustego nikt nie naleje. Mam poczucie, że fiński system dużo szybciej reaguje na zmęczenie i przeciążenie nauczycieli. Dobrostan nie jest tam pustym hasłem. To coś, co naprawdę bierze się pod uwagę. Bardzo chciałabym, żebyśmy również w Polsce zaczęli traktować zdrowie psychiczne nauczycieli jako coś równie ważnego jak wyniki czy realizację programu.
Z Anną Bakker-Jaroszewską, Nauczycielem Jutr@ 2025 w Konkursie Głosu Nauczycielskiego i Fundacji Orange, rozmawia Katarzyna Piotrowiak
Właśnie wróciła Pani z Finlandii*. Nauczycieli, którzy wcześniej odwiedzili fińskie szkoły, bardziej niż programy nauczania zdumiały doskonałe warunki pracy, przyjazna architektura szkolna, świetne wyposażenie sal lekcyjnych. Czym polskiego nauczyciela może jeszcze zaskoczyć fińska edukacja?
– Urzekła mnie cisza, która w polskich warunkach wydaje się czymś nieosiągalnym. Fińska szkoła tętni życiem i jednocześnie jest cicha. Być może zwróciłam na to szczególną uwagę, bo hałas jest dla mnie dużym stresorem.
Pracowałam kiedyś w szkolnej świetlicy, gdzie poziom hałasu był tak wysoki, że postanowiłam go zmierzyć. Okazało się, że momentami dochodził do wartości porównywalnych z pracą młota pneumatycznego! Więc tak… cisza w fińskiej szkole była dla mnie niemal magiczna.
Kiedy zwróciła Pani uwagę na ciszę?
– W zasadzie już w samym progu szkoły. Tuż po wejściu poproszono nas o zdjęcie butów. Najpierw pojawił się moment zaskoczenia, ale kiedy przemknęła obok nas nauczycielka, która zdjęła buty, wzięła je do ręki i pomaszerowała do pokoju nauczycielskiego, zrozumiałyśmy, że to nie jest zaproszenie na jogę. Zastanowiłam się wtedy, dlaczego w naszej pracy sami nie zmieniamy butów, skoro wymagamy tego od uczniów.
(…)
ANNA BAKKER-JAROSZEWSKA Nauczycielem Jutr@! Laur dla nauczycielki ze szkoły w Leśniewie
Znalazła Pani odpowiedź na to, jak to jest w ogóle możliwe?
– Mam takie poczucie, że to odmienne zachowanie dzieci fińskich jest związane z tym, że u nich przerwy między lekcjami są dłuższe. Dużo dłuższe. Nie ma przerwy krótszej niż 15 minut, a dwie z nich trwają po pół godziny. Tak było w szkole, którą odwiedziliśmy. W Finlandii daje się dzieciom więcej czasu na pozbycie się nadmiaru energii, więc kiedy siadają do ławek po przerwach, są bardziej skoncentrowane na tym, co robią.
Dzieci mają czas, by się stopniowo „wyszumieć” na przerwie?
– „Wyszumieć” to może nawet właściwe słowo… takie skojarzone z szumem drzew. Bo fińskie dzieci każdą przerwę spędzają na zewnątrz, poza budynkiem. Nieistotne, czy właśnie pada deszcz, czy jest minus 20 stopni. Wszyscy wychodzą na zewnątrz. W Polsce to nie jest możliwe. Zmiana obuwia zajęłaby zbyt dużo czasu, przerwy są zbyt krótkie. No i za bardzo boimy się, że dzieci mogłyby się rozchorować.
Dlatego mam w sobie niemały zachwyt nad szkołą fińską. Podziwiam ich też za doskonałe ułożenie współpracy z rodzicami, którzy generalnie nie ingerują za bardzo w to, co robią nauczyciele, gdyż ufają ich profesjonalizmowi.
Więcej czasu spędzanego przez dzieci na zewnątrz to nie jest zmiana rewolucyjna ani kosztowna. Nawet autorzy „Kompasu Jutra” postanowili dać nauczycielom więcej swobody w prowadzeniu zajęć na świeżym powietrzu. Może i my zbliżymy się do rozwiązań fińskich?
– Bardzo bym tego chciała, ale myślę, że najpierw potrzebujemy zmiany myślenia. Dzisiaj często próbujemy ochronić dzieci przed wszystkim: błędem, dyskomfortem, ryzykiem, nudą, zimnem czy porażką. Robimy to z troski, ale czasami odbieramy im przez to możliwość budowania samodzielności i odporności psychicznej.
Oczekujemy, że będą samodzielne, ale nie pozwalamy im na samodzielność. Parasol ochronny nad dziećmi jest zbyt szczelny i zbyt szeroki, bo próbujemy objąć nim każdy aspekt życia. Nie chodzimy w skarpetkach po klasie, bo dziecko może się poślizgnąć albo upaść.
Pani filozofia pracy z dziećmi jest bliższa doświadczeniom szkoły fińskiej?
– Tak, bardzo mocno poczułam podczas tej wizyty, że podążam we właściwym kierunku. Utwierdziłam się w przekonaniu, że dzieci uczą się całym ciałem i wszystkimi emocjami. Ruch nie jest przeszkodą w nauce – ruch jest warunkiem dobrej nauki. Widzę to codziennie w pracy z uczniami. Dziecko, które ma przestrzeń do aktywności, kontaktu z rówieśnikami i naturą, dużo lepiej funkcjonuje, także poznawczo i emocjonalnie.
Przez lata się utarło się, że rodzic decyduje, ma prawo żądać, a szkoła i nauczyciel muszą się dostosować do wymagań. Może tak już pozostanie?
– Wierzę, że rodzic jest ekspertem od swojego dziecka, ale równie mocno wierzę, że szkoła powinna mieć przestrzeń do bycia ekspertem od edukacji i rozwoju. Najważniejsza jest współpraca oparta na zaufaniu i rozmowie, a nie na lęku czy wzajemnych pretensjach. Wizyta w Finlandii bardzo mnie w tym utwierdziła. Teraz dzielę się swoimi obserwacjami z innymi: „Słuchaj, widziałam dzieci biegające po dworze przez pół godziny, wygłupiały się, wspinały się po drabinkach, drzewach. Po takim ruchu świetnie pracowały na lekcjach przez 45 minut w skupieniu”. Ta wizyta była cudownym olśnieniem, przebudzeniem.
W szkolnej stolarni chłopiec usiłował piłą przeciąć deskę. Na widok dziecka z piłą w ręku od razu przeszłam w tryb poczucia zagrożenia: „Ojej, co to będzie, jak zrobi sobie krzywdę”.
Powiedziała to Pani fińskim nauczycielom?
– Natychmiast zapytałam, czy nie mają obaw, że dziecko może sobie coś tą piłą zrobić. A oni popatrzyli na mnie zdziwieni. Miałam wrażenie, że zadałam śmieszne pytanie. Zobaczyłam w ich oczach zaskoczenie, a potem zrozumiałam, że społeczeństwo fińskie zupełnie inaczej myśli o wychowywaniu dzieci. I o tym, co jest ryzykowne, a co nie. Usłyszałam: „Przecież my mamy plastry. A jak wydarzy się coś większego, to zadzwonimy po karetkę. Dotychczas nie mieliśmy poważniejszych zdarzeń”.
I wtedy zrozumiałam, jak bardzo różnimy się kulturowo. Oni oczywiście dbają o bezpieczeństwo, ale nie budują całego systemu na lęku przed potencjalnym wypadkiem. Tam punktem wyjścia jest zaufanie i odpowiedzialność, a nie kontrola. My mamy edukację kontroli i zakazów, a tam edukacja polega na zaufaniu. I to jest dla mnie magia fińskiej szkoły.
Anna Bakker-Jaroszewska: Spełniają się marzenia! Dla takich chwil pracuję w zawodzie
Często widywała Pani zdziwienie na twarzach fińskich kolegów?
– Szczególnie wtedy, kiedy rozmawialiśmy o odpowiedzialności za ucznia. Bo kiedy fiński nauczyciel wychodzi na lekcji do toalety albo idzie zaparzyć sobie kawę, to uczniowie w tym czasie rozwiązują zadanie. A co będzie, jeśli dziecko złamie wtedy nogę? „To znaczy, że nie wykonało mojej prośby o pracę nad zadaniem” – usłyszałam. Najpierw przeżyłam szok, a potem dotarło do mnie, jak wiele jest absurdów prawnych i proceduralnych w naszej rzeczywistości edukacyjnej, bo choćby nie wiem, co się działo, ja nie mogę wyjść z klasy. I nieważne, co się wydarzy, sprawę rozpatruje się w kontekście winy nauczyciela. U nas wkraczają procedury, kontrola, kuratorium, policja, komisja dyscyplinarna. Tam jest rozmowa z uczniem i rodzicami. W takim systemie jak nasz nie dajemy dzieciom szansy na nauczenie się odpowiedzialności.
Główny wniosek z tej podróży?
– Szkołę buduje się na wzajemnej odpowiedzialności i zaufaniu. W tej kwestii mamy jeszcze ogromną lekcję do odrobienia. Ograniczeń w polskim systemie jest po prostu za dużo. To powoduje, że żyjemy w poczuciu ciągłej kontroli.
Co zamierza Pani zrobić z tą wiedzą?
– Konkurs dał mi mnóstwo doświadczeń, zyskałam wiele nowych znajomości, a wyjazd do Finlandii potwierdził, że wiele z moich działań ma sens, że idę w dobrym kierunku i powinnam nadal to robić. Bo to jest po prostu dobre. Będę jeszcze częściej zabierać uczniów na spacery i do lasu. To mój cel na najbliższe lata.
Nauczyciel Roku 2026 i Nauczyciel Jutr@ – szukamy Najlepszych z Najlepszych!
Czego Pani życzy nauczycielom na koniec roku szkolnego?
– Zadbania o siebie, o swój spokój i dobrostan. My bardzo często dajemy innym wszystko, zapominając o własnych granicach i potrzebach. A przecież nauczyciel, który jest przemęczony i przeciążony, nie będzie w stanie dobrze wspierać dzieci. Z pustego nikt nie naleje.
Fińscy nauczyciele potrafią to robić?
– Mam poczucie, że ich system dużo szybciej reaguje na zmęczenie i przeciążenie nauczycieli. Dobrostan nie jest tam pustym hasłem. To coś, co naprawdę bierze się pod uwagę. Bardzo chciałabym, żebyśmy również w Polsce zaczęli traktować zdrowie psychiczne nauczycieli jako coś równie ważnego jak wyniki czy realizację programu.
Dziękuję za rozmowę.
NOTKA
*Wizyta studyjna w Finlandii, na zaproszenie Fundacji Orange, jest nagrodą dla Nauczyciela Jutr@. Obecnie trwa już szósta edycja Konkursu organizowanego przez Glos Nauczycielski i Fundację Orange. Nauczyciel Jutra@ towarzyszy Konkursowi Nauczyciel Roku. Czekamy na zgłoszenia do naszych konkursów!
>> Więcej: glos.pl/nauczycieljutra
Przedstawiamy skróconą wersję rozmowy opublikowanej w Głosie Nauczycielskim nr 22 z 3 czerwca br. Całość w wydaniu drukowanym i elektronicznym (e.glos.pl)
Fot. Archiwum prywatne
Aldona Rumińska-Szalska, Nauczyciel Jutr@ 2022: Zaufanie społeczne buduje autonomię nauczyciela