Felieton: Głosowanie doskonałe


Nie tylko Elżbiecie Witek, ambitnej marszałek Sejmu, zależy, aby posłowie głosowali tak, jak ona sobie życzy. Rządzić ludźmi chciałby każdy. Dyrektorowi szkoły także marzy się, aby rada pedagogiczna głosowała po jego myśli. Również szeregowemu nauczycielowi chodzi po głowie rząd dusz. Niestety, omotanie innych to trudna sztuka.

Przeprowadziłem w szkole eksperyment, który potwierdził moje najgorsze przypuszczenia. Koleżanki i koledzy głosują odwrotnie niż ja. Jeśli jestem przeciw, prawie wszyscy są za. A gdy popieram jakąś sprawę, reszta mówi stanowcze nie. Mogłem się tego spodziewać, gdyż podobnie traktuje mnie żona, dziecko, teściowa oraz pies. Cokolwiek proponuję, każde z nich dokładnie w tym samym momencie wpada na przeciwny pomysł.

Na początku strasznie mnie to denerwowało, więc wycofałem się z życia rodzinnego i  przestałem mieć jakiekolwiek pomysły. Po co, przecież i tak nic z tego nie będzie. Potem jednak odkryłem, że nawet w najbardziej nieprzyjaznym otoczeniu da się żyć. Z ludźmi bowiem trzeba umieć postępować. A przeciwnika najlepiej pokonać jego własną bronią.

(…)



Dariusz Chętkowski

Więcej – tylko w GN nr 49 (e-wydanie)



Pozostałe artykuły w numerze 49/2019: