Wywiad: Uczeń często wybiera szkołę nie taką, jaką chce, tylko taką, do jakiej może dojechać


Z Karolem Trammerem, ekspertem ds. transportu publicznego, redaktorem naczelnym pisma „Z Biegiem Szyn”, autorem książki „Ostre cięcie. Jak niszczono polską kolej”, rozmawia Piotr Skura

Po ostatniej rekrutacji do szkół średnich w Warszawie z nauki w stołecznych liceach zrezygnowało ponad 1,5 tys. młodych ludzi mieszkających poza stolicą. Dla 500 uczniów zabrakło natomiast miejsc w bursach i też musieli poszukać sobie szkoły bliżej miejsca zamieszkania. Można się domyślić, że na decyzjach części z nich zaważyły problemy z transportem i komunikacją?

– Oczywiście trudno powiedzieć, na ile problem wynika np. z braku miejsc w bursach, a na ile z tego, że uczniowie zdawali do różnych szkół i ostatecznie wybrali szkołę np. w Grodzisku Mazowieckim, a nie w Warszawie, bo Grodzisk jest bliżej ich miejsca zamieszkania. Pamiętajmy jednak, że już sam fakt, że dla uczniów szkół licealnych czy techników kluczowe staje się miejsce w internacie, jest pierwszym sygnałem tego, że z transportem publicznym dzieje się coś niedobrego. Dobry system powinien bowiem zapewniać uczniom możliwość dojazdu do szkoły oraz powrotu do domu tego samego dnia, tak aby nie musieli na etapie szkoły średniej wyprowadzać się z domu.

Tymczasem zmusza się ich do szukania alternatywy.

– Na problem trzeba patrzeć także z punktu widzenia rozwoju lokalnego. Dużym problemem wielu miejscowości w Polsce jest to, że tracą młodych mieszkańców. Większość z nich przecież już nie wraca, studiują i podejmują pracę w aglomeracjach. Jakość transportu publicznego bezpośrednio przekłada się więc na jakość życia oraz możliwość mieszkania w mniejszych miejscowościach. Kluczowym zadaniem transportu publicznego jest to, by nie trzeba było wyprowadzać się z domu w celu podjęcia nauki czy pracy w innym mieście.

(…)



Więcej – tylko w Głosie nr 33-34 i w e-wydaniu



Pozostałe artykuły w numerze 33-34/2019: