Felieton: Kto posprząta?


Nikt nie sprząta ani po sobie, ani po swoim psie, więc zarząd wspólnoty postanowił zatrudnić fachowca od najbrudniejszych robót. Bezczelnego typa spod ciemnej gwiazdy, ordynarnego chama. Podobno innych nie ma. Taki nie tylko oczyści teren, ale jeszcze ludzi zbeszta. Nie chcą mieszkańcy sami się trudzić, niech przynajmniej wstydzą się, uszy kładą po sobie i płacą. Świat w roku 2020 ma być piękniejszy.

Psich kup na trawnikach nagromadziło się tyle, że gdyby nie decyzja zarządu, groziłaby nam epidemia. Dziw, że do tej pory nie pomarliśmy. A wśród zwierzęcych odchodów wala się mnóstwo butelek, puszek, resztek jedzenia, opakowań po fajerwerkach, nawet stara opona, fragment telewizora i coś na kształt fotela. Zresztą czego tam nie ma? Widać, że w brudzeniu i niszczeniu jesteśmy nadzwyczaj rozrzutni.

Czyściciel robotę i charakter ma wprawdzie niezmiernie przykre, ale przecież dla ludzkości bardzo potrzebne. Posprzątać i opieprzyć – czyż nie tego trzeba miastu i światu? Aż mnie wzdrygnęło, gdy o tym pomyślałem. Z przejęcia, podziwu i współczucia zagadałem człowieka, gdy sprzątał pod moim balkonem. Krótka rozmowa uświadomiła mi, że bezczelnością i samouwielbieniem można osłodzić każdą gorycz, jaką niesie życie oraz kiepska praca. Ale facet mnie utemperował!

(…)



Dariusz Chętkowski

Więcej – tylko w GN nr 1-2 (e-wydanie)



Pozostałe artykuły w numerze 1-2/2020: