Felieton. Mgła covidowa


Nawet kierowca, kiedy spowoduje wypadek na skutek choroby, nie ponosi za to odpowiedzialności, a co dopiero nauczyciel po covidzie. Dlatego poczułem się urażony, gdy dyrekcja okazała mi niechęć za to, że nie przysłałem sprawozdania z wyników próbnej matury. Przepraszam, zapomniałem. Nie poczuwam się jednak do winy. Przecież nie odpowiadam za epidemię koronawirusa!

Zapominanie jest typowym skutkiem choroby COVID-19. Mogło mi się rzucić na płuca, jak większości zarażonych, mogło rzucić na serce, jak wielu osobom, mnie jednak padło na głowę. Łapię się na tym, że niczego nie pamiętam. Kiedy więc dowiedziałem się, że zalegam ze sprawozdaniem z próbnej matury, w ogóle nie mogłem sobie przypomnieć, iż była jakaś próbna matura. Byłem przekonany, że to dopiero przed nami. Nie można mi było powiedzieć wcześniej, że zbliża się termin? Przypominano kilka razy? Niestety, tego również nie pamiętam.

Zapominanie po chorobie, zwane potocznie mgłą covidową, to bardzo uciążliwa przypadłość. Gdybym nie mógł oddychać, wszyscy by mi współczuli. Gdybym odczuwał bolesne kłucie w sercu, ludzie okazaliby zrozumienie. Natomiast zapominania nikt nie toleruje. Szef myśli, że ja z lenistwa albo z powodu lekceważenia nie wywiązuję się z obowiązków. A kiedy mówię, że to przez wirus, dyrektor się śmieje i złości zarazem. „Żeby mi to było ostatni raz, bo nie daruję” – mówi.

Bardzo chciałbym, aby nie było drugiego razu, ale obawiam się, że tak szybko nie wyzdrowieję. Będzie więc i drugi, i trzeci, a może nawet dziesiąty. Szef musi się do tego przyzwyczaić, że ma w gronie pracowników człowieka chorego. Chyba nie będzie mnie z tego powodu prześladować, byłoby to bowiem nieludzkie. Bardziej jednak niż gniewu szefa boję się tego, że moja choroba się pogłębi. Na razie zapominam o terminach, jakie narzuca pracodawca, z tym da się przecież żyć. Gorzej, jeśli zapomnę, jak się nazywam.



(…)

 

Dariusz Chętkowski

 

Więcej – GN nr 18-19 (e-wydanie)



Pozostałe artykuły w numerze 18-19/2021: