Chciałabym, żeby polska szkoła nauczała o zmianach klimatycznych Trzeba zmienić myślenie


Z Julią Wojtanią, uczennicą ostatniej klasy XXXIII dwujęzycznego LO im. Mikołaja Kopernika w Warszawie, rozmawia Jarosław Karpiński

Pani wystąpienie w panelu  „O jakiej szkole marzymy” podczas konferencji „Szkoła na szóstkę”* zostało nagrodzone dużymi oklaskami. Ale zanim porozmawiamy o marzeniach, to najpierw zapytam o to, jakie są – z perspektywy uczennicy – największe problemy polskiej szkoły.

Z moich obserwacji wynika, że polska szkoła, niestety, nie jest dostosowana do realiów współczesnego świata i wyzwań, jakie stawia on przed młodymi ludźmi. To jest podstawowy problem. Dlatego szkoła wymaga gruntownych zmian, ale nie takich, z jakimi mamy obecnie do czynienia i jakie przeprowadzają politycy. Potrzebne są przemyślane reformy, których kształt będzie wynikać z odpowiedzi na pytania: Jak my – uczniowie i rodzice – chcemy widzieć szkołę; czego ta szkoła ma uczyć, czy takich przedmiotów, jakie są obecnie nauczane? I jak szkoła ma uczyć, abyśmy mogli jak najlepiej wykorzystać zdobyta wiedzę? Większość tych kwestii wymaga długofalowych działań, ale są takie problemy, z którymi można sobie szybko poradzić. Chodzi mi np. o zmianę myślenia na temat tego, czym ma być szkoła, żeby warto się w niej było uczyć i pracować.

Co poza tą kwestią należałoby zmienić w pierwszej kolejności?

Na przykład system oceniania. Mówiłam o tym na konferencji w siedzibie ZNP. Trudno ocenić ucznia w skali od 1 do 6. Szczególnie gdy rozpiętość procentowa na daną ocenę jest dosyć duża. Nieraz brakuje jednego procentu, by uzyskać lepszą ocenę, a nieraz 50 proc. Dlatego wycofałabym obecną skalę ocen od 1 do 6. Choć zdaję sobie sprawę, że wprowadzenie wyłącznie procentowego oceniania też nie rozwiązywałoby problemu. W każdym razie warto zastanowić się nad nowym systemem oceniania uczniów.

 

(…)

 

Więcej – tylko w GN nr 39 (e-wydanie)





Pozostałe artykuły w numerze 39/2019: