Felieton. Motywacja wewnętrzna


Podczas jednego z sierpniowych spotkań rady pedagogicznej dyrektorka przekazała nam zapowiedź burmistrza dzielnicy, że dodatki motywacyjne będą stopniowo zmniejszane. Samorząd nie ma pieniędzy i już. PIT zmniejszony, młodzi w ogóle nie płacą podatku, jeszcze ta za niska subwencja przy podwyżkach dla nauczycieli. Przebąkiwano nawet o możliwości niewypłacenia „trzynastek” (szczęśliwie już wypłaconych). Na nauczycieli padł strach.

Kto pracuje w dużym mieście, ten wie, że motywacyjny czasem sprawia, że nasza marna wegetacja może zmienić się w jaką taką egzystencję. Koszty życia w dużym mieście pochłaniają pieniądze jak gąbka. Wystarczy sprawdzić, ile kosztuje wynajęcie mieszkania albo – pewnie właściwiej byłoby powiedzieć – mieszkanka w Warszawie. Z drugiej strony wysoki motywacyjny pozwala publicznym placówkom choć trochę rywalizować z lepiej płacącymi i mającymi lepsze warunki szkołami prywatnymi czy społecznymi. Jednocześnie motywacyjny jest tym, co zdaje się trzymać nauczycieli w placówce, gdy już napracowali się tyle, że doszli do przyzwoitego poziomu tego świadczenia. Tymczasem dodatki, zgodnie z zapowiedziami, zostały ścięte.



(…)

 

Dariusz Żółtowski

Nauczyciel języka polskiego

Cały tekst – Głos Nauczycielski nr 11-12 (e-wydanie)



Pozostałe artykuły w numerze 11-12/2021: