Felieton. Nauczycielu, jaki masz głos?


Natura obdarzyła mnie kiepskim głosem. Jakbym nie przeszedł mutacji. W relacjach z bliskimi nie ma to większego znaczenia, co innego w kontaktach z uczniami. Jak ktoś ma głos doskonały, niski i potężny, to może mówić największe bzdury, a młodzież słucha. Mnie uczniowie słuchają dwie - trzy minuty, a potem się wyłączają.

Podczas nauczania stacjonarnego nadrabiałem urokiem osobistym, energią oraz pomysłowością. Nieraz prawie fiknąłem koziołka, żeby tylko uczniowie nie skupiali się na moim głosie. Przy nauczaniu online wszystkie pomysły zblakły, zaczął liczyć się tylko głos – a ten mam fatalny. Pamiętam, jak w czasie studiów polonistycznych pani metodyk zasugerowała, że z takim głosem nie tylko nie mam czego szukać w radiu, ale odradza mi także pracę w szkole. Będzie panu po prostu ciężko – mówiła. Niech się pan chociaż stara, aby nie mówić naturalnie, gdyż to brzmi za wysoko. Niewielu mężczyzn tak piszczy.



(…)

 

Dariusz Chętkowski

 

Cały felieton – Głos Nauczycielski nr 11-12 (e-wydanie)



Pozostałe artykuły w numerze 11-12/2021: